Archiwum kategorii: z dociekań Ordynatowej Podtworeckiej

- Nie zawżdy branka twa nadobna kalać musiałła swe lica, by paznokciu twu utłuczonemu zadośćuczynić, ma luba?

- Niechaj bogowie wiatru pasą twoje kozy – z niespotykaną pewnością odparła nagle baronessa.

- A toć dziedziczka zapowietrzona się znalazła – zauważyła miejscowa sugestia.

- Toć ba! – z naciskiem zaznaczyła ją i poszła do barłogu

- Avec plaisir, ma chérissime! – odparła ordynatowa i wtarła w dziąsła ćwierć uncji tabaki, popijając półkwartą trójniaka, w nadziei, że od jej tchnień niejeden parobczyk straci rezon, a może i przytomność.

[w rozmowie z Mademoiselle Blanche]

Od dzisiaj wiadomo wreszcie, jak ma na imię Ordynatowa Podtworecka, przyjaciółka Flakcydy i Elefantyny, poszukiwaczka wiedzy i wrażeń, biblistka, sufrażystka, autorka egzegez, katechez i aposjopez, ceniona biografka, monografka i hagiografka (patrz: klątwa stróżki i Wilkomira ze Strużyc w słowniczku), grająca w wolnych chwilach na teorbanie, spinettinie i suzafonie, uprawiająca krokiet, kanastę i strączkowe, omdlewająca z miłości i odwodnienia po rautach i balach do samego rana…

A wiadomo to z rozmowy z Adamem D., który powitał ją na facebooku słowami:

- A jednak jesteś, Albertynko!

A zatem znamy już całe jej nazwisko:

Albertyna Raflezja Kosma ordynatowa Podtworecka, de domo Pruszkowska, primo voto de Raifort, secundo voto Dzikowska.

Hrabina Roletti i Ordynatowa Podtworecka rozmawiają o różnych snobistycznych i anankastycznie drobiazgowych procedurach przestrzeganych przez nie obie, ale zwłaszcza Hrabinę, podczas czynności domowych takich jak parzenie kawy lub podawanie posiłku:

Ordynatowa:

- To faktycznie pachnie jakimś aspergerem.

Hrabina:

- Gdzie tam. My po prostu jesteśmy STRASZNIE mieszczańskie.

Agathé rozmawia z hrabiną i ordynatową o tym, jak pacjent mógłby zapytać swoją psychiatrę, czy jeździ do pracy kolejką podmiejską:

- Czy jedzie tam pani doktor w elektrycznym wnętrzu żelaznego węża?

ordynatowa Podtworecka:

wsze białogłowy podziwiały jego mocarne namęża, poznaczone sinymi powrozami żył i wyboistymi wysoczyznami muskułów. niejedna wiele by dała, by móc mu się ponaprzykrzać.

 hrabina Roletti:

…jego namęża gwałtownie nabrzmiały i rzekł “jedziesz suko rączką”. albo jakoś tak podobnie. w każdym razie to, co rzekł sprawiło, że poczuła się przyjemnie zbrukana, czyli poczęła odczuwać coś, co w lacanowscy psychoanalitycy nazywają “juissance”.

ordynatowa Podtworecka:

tylko nielichy żwisans możebien był wytruchlić feblesy z żony fabrykanta Wanzmachera; ato k’temu nieraz rada sprowadzała sobie fabrykantowa rosłego fornala, którego szerokie plecy i przekrwione namęża wprawiały ją w stan błogiego zohydzenia, takiego jak wówczas, gdy ksiądz kanonik podczas nieszporów ją TAM koniugował. po łacinie, oczywista.

a o ktorej jest nocny, to ja wiem. niech mnie florcia nie poucza – zadeła sie burmistrzowa. – juz jesli taka wola moja, to i wolant odkryty ze stangrytem, i dylizans w czworke przezony zamowie, a chocbyc w srodku nocy! – wydusila, a oczy wychodzily jej z otoczonych waleczkami tluszczu orbit. – niech sie jeno ta swolocz, ta zydowina, ta baronessa krajstowna decyda, bo i nie do smiechu jej bedzie, jesliz za moja sprawa sedzina Gręglodzka nie zaprosi jej na raut z okazji prapremiery re-edycji jej najnowszego tomiku pt. “Nabrzmiałe namęża – ja się nadwerężam”.

hrabina Roletti:

ale ona nie wie

ordynatowa Podtworecka:

podda sie mej woli, takem ja omotala moim autorytetem, darem przekonywania i frywolitkowymi ponczochami!

Ordynatowa Podtworecka: Wiesz, że jak teraz od ciebie nie wyjdę, to niechybnie zastanie nas znowu blady świt.

Hrabina Roletti: Nie tyle blady świt, ile wyjątkowo oczojebny ranek.

Ordynatowa Podtworecka: Co robiłaś u Jovanki?

Hrabina Roletti: Opróżniałam jej komórkę lokatorską.

Ordynatowa Podtworecka [o wspólnej znajomej]: I znowu popełniła błąd fallacia accidentis.

Hrabina Roletti: Tak. Ona jest cała taka fallacyjna.

Baronówna Jovanka Krajstová:

masz babo placek.

Ordynatowa Podtworecka:

bliny kochana, w wielki post tylko bliny!

Baronówna Jovanka Krajstová:

powiedziała przechrzta.

Ordynatowa Podtworecka:

milcz tandetna konwertyto.

Baronówna Jovanka Krajstová:

ja tandetna? JA MAM TOREBKIE OD JOZSEFA SLOBODY I BUTY OD DŻIMIEGO CHOO, i to ja mam być tandena?

Ordynatowa Podtworecka:

tia. buty masz od Anity Berg*, perwersyjna transwestyto, a torebke to taka chyba na rzygi zajebalas z samolotu tanich linii

Baronówna Jovanka Krajstová:

a bliny są z drożdżami, (btw po rumuńsku drojdie, czyt. drożdje) a to przecież życie. a “koprofagów, saprofitów i protist w post zjadać nie będziesz” (Hb 16, 37-44)

sama masz kilaki tania fantomowa przegiętasko!

Ordynatowa Podtworecka:

stul pysk, żydowska szikso! dupe masz z drożdżami, bo saneczkowałaś po synagodze, rumuńska lejo.

—————————-

* Anita Berg – projektantka wyuzdanej galanterii skórzanej przeznaczonej głównie dla transwestytów i sadomasochistów. Zajrzyjcie na jej stronę z ofertą butów dla mężczyzn, a poznacie zupełnie nowy pogląd na modę męską…

Rozmowa na Gejromeo odrynatowej Podtworeckiej z hrabiną Roletti na temat pewnego bardzo przegiętego narcystycznego nowego użytkownika

hrabina Roletti:

co za zbieg okoliczności! właśnie oglądałem przed chwilą jego profil i chciałem go zgłosić jako “female user” :D

ordynatowa Podtworecka:

o, to zrobmy to obaj, moze go skasuja, poinformowawszy go, ze jest kobieta ;]

hrabina Roletti:

Drogi użytkowniku gayromeo!

Z przykrością musimy cię poinformować, że członkowie naszej społeczności uznali w głosowaniu, że jesteś kobietą. Ponieważ na gayromeo nie ma miejsca dla profili osób płci żeńskiej, twój profil zostanie usunięty w ciągu 24 godzin.

Z poważaniem,

Zespół Gayromeo”

ordynatowa Podtworecka:

winston churchill jako piewca demokracji bylby dumny!

hrabina Roletti:

Drogi użytkowniku. Twój profil został zgłoszony do moderacji jako szpecący. Do czasu publikacji nowych zdjęć zostanie zawieszony.

ordynatowa Podtworecka:

Drogi użytkowniku.

W wyniku głosowania innych użytkowników Twój profil został uznany za naganny etycznie i moralnie odpychający. W trosce o sumienie, wartości i godność ludzką innych użytkowników zostanie on zawieszony, a Twój nick zostanie zapisany małą literą w Księdze Hańby (Shamebook) naszego portalu.

Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do korzystania z serwisu

Mamuśka i Zespół Gayromeo

Przez samo powtarzanie pojęc w kółko nie zgłębisz istoty rzeczy.

Jeśli uważasz inaczej, to prawdopodobnie jestes teologiem.

[mrówkodzik]

Ach i och. I oj! – szepnęła żarliwie, targając się na magdalenkę zgrabnie uplasowaną na stercie wykwintnych konfiserii. – Niech Klarcia tak mi tu przymilnie nie jazgota, bo mi gorset puści, albo i nerwy, a toć panicz Florian kajałby mnie za to, żem ci taka mizerota! – Tu jednak zatchnęła się zalotnie i z dostojnym plaśnięciem przycupnęła na pufie udrapowanym wylewnym brokatem błyszczącym jak jej perlisty śmiech, który kaskadą gładkich parsknięć rozwiewał grozę zalegającą w zgniłym listowiu donośnie szemrzącym kole dwora.

A dyć! – Sandryna przed lustrem siadłszy, wyciąga swe długie palce aż krzywe od lubieżnych pierścieni i przeczesawszy siwą gęstwę włosów na piersi swej gruźliczo zapadłej, niespiesznie bieży do swej służki a czczej powiernicy, iżby ta jako pacholę zmyła z niej znój dnia oraz wosk pszczyli na jej plamami wątrobowymi poznaczonym łonie po obsprawunku przyrody pozostały.

Tedy się ona służka, Klarcia, kryguje a zgrabnie wywraca, i o łaskę swą panią upraszając, rzęzi, ta zasię do gniewu nieskora spuszcza na nią zasłonę i milczenia jak również swe rozkoszne ineksprymable, które przymilnie cmokać zyzwala, czego panna służebna ani na kroć nie omieszka!

Podczas rozmowy o chorobach zakaźnych, ordynatowa do hrabiny:

Czuję, że zaraz zapadnę na jakąś chorobę tropikalna lub odzwierzęcą – rzekła Sandryna i starannie złożyła wykrochmalony szal, który wiatr rozwiewał w bezruchu, niczym blask gasnącego w niej uczucia i rozwianego braku złudzeń.

Zakon sióstr perwertytek pod wezwaniem św. Szymona Słupnika zaprasza wszystkich chętnych wiernych na warsztaty z kucania na słupie. Prosimy przyniesc żel do usg we własnym zakresie. Papierowe ręczniki, catgut i
opiekę duchowo-chirurgiczną zapewniamy na miejscu. Z Bogiem

Umarlam. Ide uprawiac czynnosc naparzalnicza wzgledem szuszu listnoherbacianego na drodze zalewu wodnego o temperaturze wrzu celsjalnego.

Wariacje B–dur op. 2 Chopina na temat La ci darem la mano la poruszyły Roberta Schumanna. Trwałe miejsce w historii muzyki zajęła jego młodzieńcza recenzja – pierwsza, jaką napisał – zamieszczona w lipskim piśmie muzycznym, zatytułowana Opus Zwei. Recenzja pisana była (jak później często to czynił) stylem powieściowym:

„Właśnie do pokoju wszedł cichaczem Euzebiusz. Wszak znasz ów ironiczny uśmiech na jego twarzy, którym stara się zaciekawić innych. Siedziałem pod ten czas z Florestanem przy fortepianie. Florestan należy do rzędu tych muzyków, którzy niejako przeczuwają wszystko, co przyszłe, nowe, niezwyczajne. Czekała go niespodzianka. „Panowie, kapelusze z głowy, oto geniusz! – zawołał Euzebiusz i rozłożył przed nami na pulpicie jakieś nuty. Chopin? Nie słyszałem tego nazwiska. Któż to może być? – geniusz wyziera z każdego taktu…”

Czytajac tę recenzję ordynatowa Podtworecka stwierdziła, że jednak nie jest wystarczająco pretensjonalna i poprzysięgła sobie, że jeśli los obdarzy ją męskim potomkiem, to da mu na chrzcie Florestan Euzebiusz. Florestan Euzebiusz Podtworecki, VI Ordynat Podtworzyc – jakżeż pięknieć li to brzmi!

I pomyśleć, jakie to szczęście, że Schumann poświęcił się karierze muzycznej, a nie literackiej…!

Pragnę wulgaru i naplwań paru

Wprowadź mi prącie w kiszkie pierdzącę

Nalej mi na ryj i wnet rozsmaryj

A potem spuszczy mi się do puszczy

[wierszyk okolicznościowy, który sam dla siebie napisał mrówk, chyba z okazji własnych imienin; notabene, kiedy jest świętego Mrówkodzika?]

Na pranie soksów ustnie może kogoś najmij? Jakąś praczkie, co na tarze swych pooranych szkorbutem dziąseł twe brudne myśli przechechła? [...]

Mam to samo. Oto dlaczego singlowi neofici wpadają w hiperalkoholemiodependancję. Ja nie umiem kłaść się spać. Najniepotrzebniejszymi głupotami tę chwilę odwlekając.

Niczym zawleczkę granatu kwiatu sekretu mojego drżącego ciała.

Opera za trzy grosze vel Dupa na żetony

 

Gdy rzeknę słowo

W kiszkie stolcowo

Wchodź dubeltowo

Gdy westchnę wściekle

Wprowadź mi rękę

A niechaj pęknę

Gdy pruknę snadnie

Zbrandzluj mnie ładnie

Od strony zadniej

Gdy mrugnę oczkiem

Bądź moim zboczkiem

I pchnij mą foczkę

Gdy się położę

Nabij na rożen

Mnie, twe niebożę

Gdy dupą klasnę

Wchodź do niej ciasnej

A pręt twój zassę

Gdy puszczę gazy

To – bez urazy -

Wnijdź w moje włazy

Kiedy posoka

Z mojego oka

Spłynie po nogach

To karpe dijem

Ruchaj mnie kijem

Po samą szyję

Gdy zlegnę nagle

Grzeb swoim szpadlem

W tym moim bagnie

Gdy mdleć już będę

Prowadź kwerendę

W moim urzędzie

A gdy się wzniosę

To wsadź mi proszę

W dupe trzy grosze

Dolo garbata

Dupę rozpłatał

Taka zapłata!

Nie dał dukata

A ja parchata

W steranych szatach

W barłogu gniję

W gnoju po szyję

A serdce bije

Do tego księcia

Co do zamęścia

By mnie tak zechciał…

[by ordynatowa Podtworecka w chwili liryzmu]

Law did awe thee.

Lore deer door D.

Lord deed odd E.

Lore did, oh did!

[a propo toalet na wieczorne party do elitaklubu Glam]

ordynatowa Podtworecka: ja pojde w kurzej masce. w skorce kozlecej z piescia gronostajowa w dupie i szczurzym ogonie w nosie. albo w uchu, zamiast tunelu. fetysz party bez fistu to nie to samo. a co dopiero bez gospodyni (bardziej dyni niz gospo), gotowej oplotkowac cie tak, ze cie wlasny psychoterapeuta nie pozna. co tam berbek, narkotyki, przypadkowi partnerzy, gloryholes, doggigng – prawdziwa adrenaline daje tylko poczucie, ze jak bekniesz, to opowie, ze sie zrzygales, jak pierdniesz, to opowie, ze sie zesrales, jak sie przelizesz z kolesiem, dowiesz sie na miescie, ze dales dupy do punchingu na dwie rece wycieczce niemieckich seksturystow-emerytow!

hrabina Roletti: właśnie. to nie to samo. bez tej dyni. no i w centrum, gdzie jakiemuś centrum do Kiercelaka. ale serio mam taką SMową maskę. może jednak pójdę posiać zdziwione zgorszenie :D

ordynatowa Podtworecka: zaloz. ja zaloze maske p/gaz z soksem na koncu (takim ktory byl niegdys bialy). a na dol wdzieje pieluche przez ktore dostrzec bedzie mozna wyrazie rysujacy sie wzwod :-D waham sie, czy nie dolozyc damskich skarpetek-kabaretek, lekko zrolowanych. to by podkreslilo znoszone shoxy ;]

hrabina Roletti: myślałem o lateksowych kozaczkach na dwunastocentymetrowej szpilce od Anity Berg, gustownie wpuszczonym w nie dresie kreszowym który pamięta lata osiemdziesiąte, jakimś tureckim sweterku, również z epoki i nałożonym na to skórzanym biustonoszu z miseczkami w kształcie stożków. :D

ordynatowa Podtworecka: moze zelazny cyckonosz z okuciami a la Juliette Noureddine? po-le-cam! (Ewa Ewart) ja jednak wybiore szlachetna prostote w braku-stylu-hipsterskim stylu i ogranicze sie do rurek z krokiem w kostkach, na to haleczka z szyfonowego zlotoglowu tylem na przod na lewa strone i do gory nogami, okulary comme de garcons bez szkiel noszone na upietym ze sprezzaturą koku-na-cebule z autentycznie nylonowych wlosow zebranych frotka a la lata 90te, do tego teczka kreslarska A1 zeby bylo widac artystycznosc, nosidelko typu nerka na karku i nonszalanco trzy numery za male sandaly rzymskie na plaskim. w razie deszczu zarzuce na glowe pochodzacy z limitowanej serii worek na smieci z logiem BodyShop (biodegradowalny, a wrecz nawozacy ziemie po wyrzuceniu, do tego wydajacy z siebie dobrana przez Serge’a Lutensa won tamaryszku, paczuli, trybady rozpierzchlej i komsomołu pastewnego oraz szemrzacy najnowszymi mixami Moby’ego)

hrabina Roletti: wiesz, że rośliny myślą? a przynajmniej przetwarzają i zapamiętująinformacje…

ordynatowa Podtworecka: parytet dla roslin!

hrabina Roletti: demagożka

ordynatowa Podtworecka: popraw se parytety, bo ci rowa widac!

hrabina Roletti [naśladując język czytanek z lat 60-tych]:

“Nastała wriemia żatwy. Traktaristka Wiera pieresiadywałas iz
kambajna na traktor”

ordynatowa Podtworecka:

Wriemia Afanasijewna Żatwa – triatlonistka radziecka, zdobywczyni
zlotego medalu na olimpiadzie w Moskwie. Obecnie jako Wladimir
Afanasijewicz Żatwa wyklada dietetyke i suplementacje na Uniwersytecie
Lomonosowa.

ordynatowa Podtworecka: Łógch! – zawtórowała jej Oksana po prasłowiańsku, gwoli zachowania dziedzictwa przodków i dziadów, a takoż iżby być w zgodzie a konkordyi z testamentum smoleńskiem, na odpuszczenie nas i całego narodu w scarpettach puszczenie. – Nada się ażwdy na pohybel, atoli! Takać mizerota, że ani dziejba w tech klubiech, ani potańcunek. A do Smoczy Jamy nieprędkam wtepędy.

hrabina Roletti: A dyćże! – odparła Jagoda, której imię wcale nie pochodziło od krasnego lica lecz od licznych jagód, które zwykła była za sobą zostawiać, czy to na ziemi, czy podłodze izby, zawsze gdy tylko podekscytowaną była. Co i uczyniła tém razem, ponieważ frustracya też jest formą ekscytacyi, jeno z przeciwnym znakiem. Zaliż nie?

ordynatowa Podtworecka: Zaliż nie, jeno zasypką talkową zasypżeż sobie te wągrza juchą nabiegłe,od których lico twe jeszcze mniej konweniuje mianu twemu – zaproponowała ze swadą, patosem i kokieteryjnym ąturażem Oksanka, coby odwrócić uwagę naburmuszonej od wykwitów na policzków Jagodzinech od swych własnych indyspensabilnych parafrenaliów, w które strojna by karesami ineksprymabilnymi feblesy swe łagodzić, gotowała się już do karczmy bieżyć, hołubce wycinać, jak również inne imponderabilia i łowickie ozdoby.

hrabina Roletti: A zalizam jeno mię się jątrzy potem, zupełnie jak tobie Tam, odparła nadąsana Jagoda pozostawiając świeżą porcję rzeczonych na podłodze izby a wychodząc z głośnym “iii iii iii!” na klepisko podwórza, gdzie kury dziobały nieco stęchłe już poprzednie porcje.

ordynatowa Podtworecka: Jak kto na rodzinnem łonie jątrzy niby czerw, temu się i czerwie na jagodach jątrzą! – sapnęła sykliwie Oksanka, by zyskać na czasie i udrapować nadmiar swojego wilgotnego od rzęsistych pocirań ciała przymilnie a swarliwie, jakoż to narzeczeniec Jagodziny, a i Oksanowemu oczku nader słodki, odwiedziny miał czynić w porze podwieczorku, czyli gdzieś między pianiem głuszca na sumę, a wieczornym pohukiwaniem myśliwców, co pod lasem zwierzynę pędzili, a i bimber pod domem.

 

—————————————————————–

hrabina Roletti: Właśnie! bimber pod domem! kupię sobie piwo i powalę pod fotki w domu!

ordynatowa Podtworecka: czyli pędzisz bimber czy po bimber? ;] pędzisz żywot poćciwy czy za sławą i światowymi rozkoszami? spędzasz chłopcom sen z powiek, czy też insekta z ciała swego nieczęsto ranionego kąpielą? ;]

Naówczas, suto wychyliwszy z roztruchana, buzdygan swoj ujal i takoż jął rozybudę* Jurandową krzesać, ażeć funki a koltuny w powietrze wzbijał!

————————

* patrz: Słowniczek

brutalny homofobski dowcip w bardzo zlym guscie, za to świetny komentarz hr. Roletti:

Przychodzi pedał do lekarza, robi badania na HIV. Wynik testu okazuje się pozytywny.
– Co ja teraz zrobię panie doktorze? – pyta zasmucony.
– Niech pan zje pół kilo bigosu, wypije pięć piw, kupi jeszcze kilka
czekolad, przegryzie to kilkunastoma kanapkami i popije herbatą -
odpowiada lekarz.
- I to mnie uleczy?

– Nie, ale może wreszcie się dowiesz do czego służy dupa.

[na to hr Roletti:]
dowcip kiepski. zauważ, że założenie, że, pedały nie srają
przydaje im cech nadprzyrodzonych!

hrabina Roletti:

jesteśmy jebnięte, wiesz o tym? ludzie tu piszą o seksie albo o tym, że chcieliby seksu, albo umawiają się z myślą o ewentualnym seksie, a my o parach minimalnych, alofonach i homofonach :D

ordynatowa Podtworecka:

Zwlaszcza te trzecie pieszcza me ucho ;] lubie byc tak jebnietym. mysle, ze powinienem wydrukowac te rozmowe z toba i pokazac psychiatrze na nastepnej wizycie. no wiesz, licze na szybki turnus w jakims sanatorium ;]

nie wiem, czemu polski ma opinię języka tak bardzo spółgłoskowego…

wojsk źdźbło

kunszt wzdłużył

warstw pstrych

zmierzch mglisty

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.