mail: mrowkodzik@wp.pl
mrówkodzik jest też na fejsbuku
mrówkodzik nie używa MSN, Skype’a, GG ani innych komunikatorów czasu rzeczywistego
mail: mrowkodzik@wp.pl
mrówkodzik jest też na fejsbuku
mrówkodzik nie używa MSN, Skype’a, GG ani innych komunikatorów czasu rzeczywistego
Przeczytałem jednym ciągiem wszystkie wpisy. Są jakieś starsze? Podobały mi się, mimo że tak wiele nas dzieli.
…
Ty szukasz na gayromeo ja na fellow. Ty bawisz się w LD a ja w Heaven.
O, pierwszy komentarz tutaj :]
Na fellow, lub jak wolę je nazywać CFELLOW, też gdzieś tam jestem, ale ten portal ma mniejszy, hm, współczynnik konwersji: ilość spędzonego tam czasu nie przekłada się na jakość poznanych ludzi. Zatem czasu tam za bardzo nie spędzam.
Jeśli mam się czepiać: nie tyle “szukam”, ile “daję się znaleźć” ;p Wychodząc do klubu też nie szukam, tylko zanurzam się w ludzkiej zupie i, tak sobie myślę, może mój seler trafi na czyjąś pietruszkę.
Fakt, w Heaven ani podobnych nigdy nie byłem. Jak powiedział mój znajomy “jestem zdeklarowanym fetyszystą i obcowanie z nagimi facetami mnie nie kręci” ;] poza tym oczywistości są mniej zabawne niż niedopowiedzenia, a rozbieranie się od progu kojarzy mi się bardziej z lekarzem czy komisją wojskową, względnie basenem, niż sytuacją towarzyską ;D
Blog mrowkodzik istnieje od początku 2011, więc wpisów starszych niż 8 miesięcy nie ma…
A jak trafiłeś na mrówczego dzika?
Wpisałem w google jakąś frazę i na którejś stronie wyszukało Twój zbiór powiedzonek.
W zeszłym tygodniu jechałem autobusem i naprzeciwko siedział jakiś młody chłopak w okularach i z dredami i słuchał muzyki. Uśmiechał się do siebie smakując muzykę a palce grały na wyobrażonym instrumencie klawiszowym. To Ty?
Masz rację, ilość spędzonego czasu na fellow nie przekłada się ani na ilość ani na jakość poznanych ludzi. Dlatego redukuję sprawę poznania do granic możliwości.
Czy na gayromeo szukanie jest efektywniejsze?
Zupa ludzkich opinii i charakterów :-)
Ja korzystam z koncentratu w sieci. Tak, koncentrat grzybowej nie pachnie i nie smakuje ani nie czujesz gęstości zupy ale przyrządzenie trwa minutę. I jest ciepła, pożywna i nie zatruję się.
muszę cię rozczarować – jestem łysy i nie noszę okularów (jeszcze, hehe).
za to fakt, często gram na wyobrażonej klawiaturze, czasem nawet mi głupio, jak się sam na tym przyłapię.
gayromeo jest o wiele wydajniejsze. wiadomości od fotkołowów i cyberonanistów należą w sumie do rzadkości; jeśli ktoś już pisze, to zwykle z jakimś zamysłem, pomysłem, zamiarem. lepsza, z dwojga złego, wiadomość w stylu “cześć, spotkanie?” niż “cześć, wymienimy się fotkami?” ;] poza tym GR ma 12 razy lepszy interfejs.
sieć, podobnie jak żywność instant, jest pożyteczna, ale jako jedyne źródło pożywienia odpada.
Cholera. Boję się łysych. Wiem, to jakiś atawizm ;-) ale boję się.
Niech Ci nie będzie głupio jeśli bawisz się dobrze ze sobą.
Wymiana fotek? Myślę, że nie znasz kawału o trzech rozbitkach, którzy obudzili się rano na bezludnej wyspie. Jak się rozwidniło to zobaczyli niedaleko drugą wyspę pełną dziewczyn i kobiet. Pierwszy, 20 letni rozbitek woła: płyńmy! Ten, co miał 30 lat przytomnie zauważył: musimy zbudować tratwę. Najstarszy zaoponował: przecież stąd wszystko dobrze widać.
Nie za bardzo zrozumiałem dlaczego drugie nagranie When I am laid in earth nazwałeś subwersywnym. Niewątpliwie jest ono bardziej pogrzebowe. Pierwsze mogło mówić o wyjeździe na delegację.
kawału nie znałem. zgrabny.
co do subwersji – miałem na myśli bardzo podstawowe znaczenie tego określenia.
a jeśli wykonanie tej arii purcella przez jessye norman mogłoby mówić o wyjeździe na delegację, to chyba o takiej delegacji, na jaką wybrał się orfeusz: do hadesu.
A propos Twojego wpisu pt. Znużenie. Przypomniała mi się historia sprzed 10 lat.
Był w Krakowie klub gejowski. Na parterze piło się piwo lub dwa i albo wracało do domu albo zostawało na dłużej ;-) Natomiast na piętrze siedziały pary, niektóre nawet trzymając się za ręce. Siedzieliśmy z moim facetem. Niedaleko od nas siedziało trzech lub czterech młodych i ładnych chłopców. Oni jedni nie pili piwa tylko jeden soczek przez cały czas.
Nieco po północy przyszedł na piętro chłopak starszy od owych kolegów.
- Co? Wy tu? Na dół!
Oni oczywiście zbiegli na parter do baru. Na odchodnym chłopak obejrzał salę i rzucił mi nienawistne spojrzenie. Siedziałem z najstarszym facetem na sali :-)
dzięki za ciekawy koment. szkoda, tylko nieco że nie pod wpisem, którego dotyczy.
Jaki wymagający :-)
Ale trafiłem dziś w odpowiednie miejsce ;-)