Na ulicy. Jeden taki, przeginając się straszliwie, mówi:
- Miałyśmy pójść tylko na herbatę, a jak zwykle wracamy najebane!
Bu go strofuje, więc ten powtarza męskim głosem:
- …a jak zwykle wracamy najebane!
[opowiedziane przez Bu]
Na ulicy. Jeden taki, przeginając się straszliwie, mówi:
- Miałyśmy pójść tylko na herbatę, a jak zwykle wracamy najebane!
Bu go strofuje, więc ten powtarza męskim głosem:
- …a jak zwykle wracamy najebane!
[opowiedziane przez Bu]
- Mężczyźni mogą kochać natychmiast, a kobiety zakochują się w perspektywie.
[wbrew temu, co mi się wydawało, nie powiedziała tego Magdał, ale jakiś młody hetero koleś spod sklepu, który zagadnął w środku nocy Żubra o fajkę]
- W domu siedzi, z Grażyną.
- Jaką Grażyna?
- Oj, z Grażyną.
- Nie kojarzę. Jak ma na imię ta Grażyna?
- No, Krystyna!
Mrówkodzik: Anch’io sono poetessa!
Bax: To chyba po włosku?
Mrówkodzik: Tak, parafraza słów Correggia o byciu malarzem. „Ja także jestem poetką”.
Bax: Chyba poetą?
Mrówkodzik: Nie, poetą jesteś ty, ja jestem poetką!
Mrówkodzik: Rozmawialiśmy potem o tym trochę i doszliśmy do wniosku, że to się mieści w stylistyce operowej. W teatrze raczej nie krzyczy się brawo; W operze – tak. W teatrze się nie buczy; w operze – prędzej.
Agathé: Już rozumiem. To pewnie dlatego opera jest tak popularna wśród pedalstwa i wszelkiego autoramentu drama queens… a może na operach się buczy, bo chodzi tam pedalstwo?
Kamieniczki stoją na biurku i kurzą się niemożliwie. Ulica stoi w szafie. Ludziki leżą w pudełku.
[Agathé o wykonanej przez siebie z lego Paradzie równości, której obejrzenie gorąco polecam]
Żubr mówi o sobie niekiedy per ciocia, a czasem per wujek (głównie w pracy). Od niedawna uczęszcza na siłownię. Podziwia się przed lustrem:
Wujek zaczyna dorabiać się bicepsów, więc ciocia jest bardzo zadowolona.
Wojtekk: Niezły, nie?
Mrówk: Niezły, niezły. Ale zgrywa strasznego twardziela.
Wojtekk: Raczej strasznie zgrywa twardziela.
Mrówkodzik: Lubię się kłaść spać, pachnąc niektórymi perfumami. Czuję się wtedy, jakby ktoś ze mną leżał, był. Są jak obecność. Czasem nawet psikam się specjalnie przed pójściem spać…
Ewul: Nie przejmuj się, wszystkie dziewczyny tak robią.
*
Wujek najchętniej kupuje serek, który pochodzi od polskich górali.
[z reklamy telewizyjnej Kauflandu]
*
Ty, Wehwalt Wölfing i 6 innych lubicie to.
[orgiastyczny komunikat fb]
*
Dipsi ãdör ze pol.
[Francuz o ekspedycji Deepsea under the Pole w telewizyjnej reklamie Rolexa]
*
Dziennikarka: Ale czemu nie wezwała pogotowia?
Rzecznik prokuratury: Wytłumaczyłbym to czynnikami typowo ludzkimi: jest to kobieta, wpadła w panikę…
[Aż odnotuję nazwisko tego pana: prok. Mariusz Łączny]
*
Jesteśmy tutaj w gronie bliskich przyjaciół Wisławy Szymborskiej.
[K. Kolenda-Zaleska niedawno]
Tazio dziwuje się (i raduje) zwyczajom panującym w klubie gejowskim:
- Pierwszy raz w życiu widziałem dziś, żeby laska przed wyjściem z toalety PODNOSIŁA deskę!
Mrówk zastanawiał się w rozmowie z Agathé, czy lesbijki mają swoje męskie ksywy tak, jak niektórzy geje mają żeńskie. Lesbijskie męskie musiałyby być równie maczo, co gejowskie żeńskie są przegięte. Zaproponował więc, że Agathé mogłaby mieć ksywę Arnold. A Mrówkodzik – zaproponowała Agathé – Suzanne. Stąd powstał pomysł:
HBO przedstawia propozycję na sezon 2012: serial “Arnold i Suzanne” – poruszająca historia crossgenderowej nieheteronormatywnej interakcji subwersywnych konstruktów psychospołecznych. X-rated. Czyta: Michał Witkowski.
Z ojcem zawieźliśmy młodszą (lecz większą) z suk na planową operację. Operować ma dwóch miłych i znanych nam już z kompetencji weterynarzy, internista i chirurg. Chirurg – brodaty, niedźwiedziowaty, jowialny. Internista – nieco młodszy, nie wyróżniający się, sympatyczny.
Suka dostała medetomidynę w ramach premedykacji i czekaliśmy, aż spokojnie odpłynie. Zmuloną i podsypiającą dźwigamy ją na stół operacyjny, ale wtedy ona się lekko rozbudza i nie bardzo chce się położyć na boku, tylko trwa w jakimś takim wypiętym niedosiadzie.
Internista: Kochana, może wygodniej by ci było w pozycji horyzontalnej?
Chirurg: Do mnie mówisz, Alek?
[...] poznałam pierwszą w życiu dziewczynę, która przyznała się, ze lubi rimmować swojego faceta. Generalnie chyba heteryczki są zbyt brzydliwe, a heterycy zbyt homoprzestraszeni, żeby się bawić w takie rzeczy, więc byłam pod wrażeniem.
[Agathé]
Chłopiec [do Herr Krullicka o mrówkodziku]: A twój kolega jest hetero?
Herr Krullick [obłudnie]: Tak.
Chłopiec [do mrówkodzika]: Widać. Wyglądasz groźnie.
Mrówk: [wita przechodzącą znajomą drag queen pocałunkiem w wyperfumowaną orękawiczkowaną dłoń dzierżącą fikuśną torebkę]
Chłopiec: Znasz ją?
Mrówk: Nie, po prostu dobrze udaję, że ją znam.
Chłopiec: Ale wiesz co, to chyba nie jest kobieta.
Mrówk [udając wkurw]: Ej, faceta bym przecież w rękę nie całował.
Chłopiec: [konfunduje się przez kolejny kwadrans]
Mrówk: No i jak wczoraj, późno zamykaliście?
Buziak (barman): Raczej tak, było sporo ludzi.
Mrówk: Była Jadźka habilitowana?
Buziak: Jego wczoraj nie było. Elka za to długo siedziała. I Halina była.
Mrówk: Halina?
Buziak: No tak, Halina, znasz ją. Bywa regularnie, zawsze pije wódkę.
Mrówk: Nie kojarzę.
Buziak: Kojarzysz, kojarzysz. Gadaliście ze sobą nie raz. Długie włosy blond, kręcone.
Mrówk: Ej no, z długimi blond kręconymi włosami to bym skojarzył. Jak ma na imię?
Buziak: Kto?
Mrówk: Halina.
Buziak: No Halina!
Buziak: Jak to Halina?
Buziak: Halina, po prostu Halina.
Mrówk: No to mów od razu, że to kobieta jest! Pewnie, że znam.
W relacjach z dziećmi wychowawców sztokholmskiej Egalii mają zakaz stosowania zaimków osobowych „on” i „ona”. Dopuszczalny jest zaimek rodzaju nijakiego „ono”, zapożyczony ze slangu lokalnych homoseksualistów i feministek. Jak przekonuje dyrekcja Egalii, za pomocą takiego eksperymentu przedszkole chce uwolnić dzieci od „genderowskich stereotypów”.
[Gazeta Prawna, cytat dokładny]
——————————————————
Naprawdę nie wiem, jak to skomentować. Poważnie. Nie wiem. Poczułom się zdetonowane.
Ciekawostka: rzeczowniki w języku szwedzkim mogą występować w jednym z dwóch rodzajów gramatycznych – neutrum (nijaki) oraz utrum (nienijaki, męsko-żeński). Zatem “kobieta” i “mężczyzna”, na przykład, są po szwedzku tego samego rodzaju gramatycznego. Podobnie jest w niderlandzkim; węgierski zaś ma jeden zaimek na oznaczenie “on” i ona”, a brzmi on ő. To ci dopiero raj dla feministek-rewizjonistek, zwłaszcza filozofek, profesorek, etyczek i innych naukowczyń, które lada dzień będą się domagać mówienia “ta człowieka”.
[A Gazecie Prawnej gratuluję genderowsko zorientowanego tłumacza, hihi, i redaktora]
- One mnie traktują jak kobietę!
- Ja też cię traktuję jak kobietę… Chociaż nie, ja cię traktuję jak mężczyznę, bo cię rucham.
Mrówk tłumaczy Taziowi angielskie słówka grzecznościowe umieszczane przed nazwiskiem – Mrs. (kobieta zamężna lub wdowa), Miss (panna), Ms. (kobieta, bez określania stanu cywilnego).
Tazio: A co to jest za skrót „Ms.”?
Mrówk: To jest przydatne, jak nie chcesz precyzować.
Tazio: Aha, kiedy nie chcesz precyzować, czy kobieta jest panem czy panią.
Dzisiaj coś lżejszego do słuchania, a może raczej do oglądania, bo muzycznie to okolice niebezpiecznie bliskie Eurowizji.
Za to koleś oblewany czekoladą jest genialnie nieśmiały! Jak robi oczami, nie wie gdzie patrzeć.
A przy piosence Ma asita li parsknąłem śmiechem. No i ci faceci… Ech.
Śpiewa i wygląda bliskowschodni kombinat Arisa.
—————————————————–
Pierwopokazane przez Miśkę U., przypomniane przez Agathé. Podziękowania.
Wiewiór beknął przeciągle i dumnie. Komentuje:
- Poczułem się tak męsko, że chyba zaraz zaczną mi rosnąć włosy na jajach.
Historia świata jest historią brutalnego ucisku kobiet, dzieci, artystów przez mężczyzn… Nie lubię męskości… Określenie „zniewieściały” jest w gruncie rzeczy określeniem pochlebnym. Oznacza ono, że dany osobnik często się myje, nie lubi zabijać ludzi, zdolny jest do współczucia, nie lubi wrzeszczeć i pchać się, żeby udowodnić swoją ważność.
[Mrożek, Dziennik, I]
Magda K. na lekcji angielskiego u mrówk:
In Polish we have the word dresiarz similar in meaning to the English ‘chav’ or ‘scally’ which means a guy who is typically muscled, shaved-headed, has a silver chain on his neck and wears a DRESS.
Karolek: I wyszedł mi na głowie rudy.
Mrówkodzik: Ooo! A jaki dokładnie rudy? Ryży, miedziany, brunatnorudy, marchewkowy, rudy blond…?
Karolek: Nooo, rudy.
Mrówkodzik: Ej, to jesteś gejem, czy nie?