Archives for posts with tag: Grice

Mmch wchodzi do sklepu z herbatami i pyta:

- Dzień dobry. Czy mają państwo filiżanki z motywami solarno-lunarno-floralnymi?

- Ty jesteś tym wielbicielem Callas?

- Tak.

- Znamy się zatem.

- Tak, stąd.

- Nie stąd. Myśmy się widzieli rok temu o piątej rano u mnie na Mokotowie.

- To nie.

- Jak to nie?

- Nie. 

On nr 1: On mi nigdy tyłka nie polizał.

On nr 2: [skrywa twarz w dłoniach, załamany]

On nr 1 [próbując ratować sprawę]: No dobra. Polizał.

We must do lunch sometime often means:

I don’t care if I never see you again.

[Herbert Paul Grice]

Szymek: Cześć. Jak mija wieczór?

Mrówk: Dobrze. A tobie?

Szymek: W porządku. Co słychać?

Mrówk: W porządku. Cieszę się, że śnieg zaczął padać.

Szymek: Jeszcze jakieś banały powiesz?

Mrówk: Nie. Teraz zapadnie krępująca cisza.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.