Archives for posts with tag: libretto

Wprawdzie Włosi z tym Bachem, aaale. Bostridge.

A kantata na śmierć królowej Polski (de nomine) Krystyny Eberhardyny, żony Augusta II.

Libretto marnawe, ale pomieszczam, żeby sobie można było podśpiewywać.

Der Ewigkeit saphirnes Haus
Zieht, Fürstin, deine heitern Blicke
Von unsrer Niedrigkeit zurücke
Und tilgt der Erden Dreckbild aus.
Ein starker Glanz von hundert Sonnen,
Der unsern Tag zur Mitternacht
Und unsre Sonne finster macht,
Hat dein verklärtes Haupt umsponnen.

Les Indes galantes ou les Incas du Pérou, J.-Ph. Rameau. Mocno nierówne. Ale jest jeden taki tercet w scenie VII (trwa de facto od pierwszej do drugiej minuty). Proszę w miarę możliwości nie oglądać obrazu.

(Jutjub twierdzi, że to jest wykonanie pod Christie’em; ja mam z nim inne, sporo przyjemniejsze, mogę wysłać na życzenie. Jeśli ktoś znajdzie na jutjubie lepsze, chętnie podmienię link)

Wcześniej, w scenie 6 Huascar (niegodny kochanek) śpiewa do Phani (niby że takiej rozdartej):

Plus que le péril mon amour vous étonne!

Bardziej niż niebezpieczeństwo niepokoi cię moja miłość!

W tej operze chodzi o wybuch wulkanu, ale przyszła mi na myśl kompletnie inna interpretacja. Powiedzmy: bardziej życiowa.

- Dla mnie linia melodyczna jest ważniejsza niż słowa.

- Dla mnie równie ważne jedno i drugie.

- Wdałbym się w dyskusję.

- To bywa trudne w przypadku stwierdzeń zaczynających się od „dla mnie”.

Wehwalt mi pokazał hipnotyzującą arię z  opery, ponoć napisanej przez Vivaldiego w pieć dni, pt. Tito Manlio w wykonaniu Viviki Genaux pod Biondim z Galantami.

 

Splender fra ’l cieco orror

il mio bel sol vedrò;

 

e nell’occaso ancor

sua luce adorerò.

 

Przez ciemność ślepą i straszną

zaświeci mi piękne słońce;

 

i jeszcze gdzieś na zachodzie

zachwyci mnie jego światło.

 

[libretto Matteo Noris, tł. mrówk]

1.

Mrówk [z entuzjazmem]: Puszczę ci Wachet auf ruft uns die Stimme, tam jest taka poruszająca modulacja
Sz-k: Nie słucham hitów.

2.

Mrówk [rozczulając się]: Bardzo się wzruszałem tym I’ vo piangendo Lassusa. Wiele dla mnie znaczy już od dawna...
Sz-k: Nie lubię madrygałów.

3.

Mrówk: Nie znam tego Metastasio.
Sz-k: To najwybitniejszy librecista XVIII wieku, innowator…
Mrówk: Jeśli on jest równie wspaniałym librecistą co Haydn twoim zdaniem symfonikiem, to nie dziwne, że go nie znam.
Sz-k: On jest librecistą równie wybitnym, co Mozart kompozytorem.
Mrówk: To masz rację. Jeśli napisał pięćset razy jedno libretto, to dziwne, że go nie kojarzę.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.