Archives for posts with tag: mrówk

 - Ja jej w zasadzie nie mówiłem, że jestem gejem…

- Kochanie, jeśli ty wyglądasz jak dres, a okazuje się, że jesteś cholernym intelektualistą, to robi się jasne, że nie jesteś heterykiem, tylko przestylizowanym pedałem!

Zgrzyt logiczny, który jara twój mózg, to jest właśnie mistyka.

[Lotte von Kirschenstein i mrówk, rozmawiając o bdsm i przenikaniu się góry z dołem, cierpienia z przyjemnością itp.]

Lotte patrzy na półkę pierwszej pomocy, taką najbardziej-pod-ręką, tuż obok komputera mrówk i stwierdza ze zrozumieniem i rozbawieniem, widząc tam dwie książki:

- No tak. Słownik poprawnej polszczyzny i Logika pragmatyczna.

W rewanżu za wspaniały portret mrówkodzika pióra (myszy) Vrubliniego, dwa portrety Vrubliniego poczynił mrówk. Na jednym portrecie dziób jest za mały, a na drugim za duży, ale tak widać musiało być.

Lotte von Kirschenstein, wyjaśniająco, do jakiegoś znajomego:

Bo mrówk nie zawsze chce kogoś obrazić.

Apofis: heh to sam wiesz jak to jest :) chetnie sie spotkam nie musimy umawiac sie odrazu na niewiadomo co…

mrówk: nie musimy

Apofis: nie musimy umawiac czy spotykac?:P

mrówk: ani jedno, ani drugie. możemy za to oba.

Apofis: teraz to dopiero zakreciles:P

mrówk: staram się ;]]

 

Mrówk: Dobra, to ja ci wyciągnę tę ładowarkę.

(włazi pod biurko)

Wiewiór (władczo, choć żartem): Ale tyłem!

Mrówk (nieruchomieje i po chwili zastanowienia): Nie. Ja bym tego jednak nie zniósł.

Żubr: To ja wpadnę do niego na trochę i za pół godziny będę.

Absolutnie Trzeźwy Mrówk (chcąc zapytać, gdzie jest ten lokal, w którym Żubr będzie odwiedzał znajomego): A gdzie ty mieszkasz?

Mrówk wychodzi z zaprzyjaźnionego pubu, względnie wcześnie i całkiem samotnie.

Barman: O, wychodzisz już? Sam?

Mrówk: Nie do końca. Jestem oburęczny, więc można powiedzieć, że szykuje się trójkąt.

Mrówk: No, jest wreszcie ten przelew. A ja już miałem zamiar…

Żubr: … dawać dupy za 20 złotych?

Mrówk: Nie. Wybrać się do księgowej po wyjaśnienia.

Sfotografowane w prywatnej przychodni, u lekarza rodzinnego mrówk:

 

Żubr do mrówk:

- Czy ty mi nadal grozisz śmiercią? WŁASNĄ śmiercią?

Mrówk siedzi na piwie z mmch w Lodi. Pokazując na ładnego faceta w czapce, mrówk przypomina mmch, że kiedyś mmch dał tamtemu w twarz za, delikatnie mówiąc, niedelikatne podwalanie się do mrówk (gdyż byli kiedyś dłuuugo razem). Mmch się cieszy.

Po kilku chwilach ktoś mówi coś zaczepnie do mmch i odchodzi. Mmch mruczy pod nosem do samego siebie o samym sobie:

- Uważaj. Ta pani dała już kiedyś komuś w mordę.

Rzodkiewnik:

A kiedy masz czas? Zawsze jak próbuje się z Tobą umówić to zajęty jesteś ;-)

Mrówk:

 bo ja zajety jestem. musze uporzadkowac sprawy. przed smiercia.

mam ci do oddania parasol

Rzodkiewnik:

 Co ty gadasz jaką śmiercią, no parasol by sie miprzydał ;-)

 

No to jest skomplikowane. Lubię się litować i troszczyć, i głaskać, i okazywać czułość, najchętniej jeśli ktoś jest właśnie taki biedny, wybiedzony, zbity, jak zbity pies. No i właśnie czasem trzeba go w tym celu przedtem zbić.

Mrówk grozi Żubrowi (dokładnie z taką intonacją):

Nie bądź dla mnie niemiły, bo umrę?

Spontaniczne spotkanie na spokojnie (co za aliteracja!) u mrówk. Lotte dość cicho mówi coś do Rubuka, siedząc półtyłem do mrók. Było to coś w rodzaju: “… na chwilkę jedną”. A głuchowaty mrówk usłyszał:

Ruchaj mnie brudną kredką.

Znajomy, sprawdzając, czy jego krótka tyrada zrobiła wrażenie na mrówku (który zrobił dziwną minę), mówi:

- Powiedz, że się mnie czasem boisz.

Na co mrówk, czując mieszaninę gniewu i rezygnacji, odpowiada:

- Ech, ja się niestety właśnie przestraszyłem siebie.

Rubuk: To ja idę z nim zatańczyć.

Mrówk: Thou hast my blessing.

Rubuk: I’ve got mine own, and that’s the best part of it!

Karolek:  I wyszedł mi na głowie rudy.

Mrówkodzik: Ooo! A jaki dokładnie rudy? Ryży, miedziany, brunatnorudy, marchewkowy, rudy blond…?

Karolek: Nooo, rudy.

Mrówkodzik: Ej, to jesteś gejem, czy nie?

Mrówk tłumaczy ojcu, czemu uważa, że pewien potencjalny adwersarz może być słabszy, niż chciałby pokazać.

- Bo widzisz, nieprecyzyjność i dezynwoltura w jego działaniach wskazują na to, że nie uważa mnie za godnego przeciwnika. Jest butny. A na BUCIE najłatwiej się pośliznąć.

Ćwierćznajomy Dresik z genetowskim spojrzeniem i blizną nad brwią skarży się na swój los.

Dresik: Ledwo co żyję.

Mrówkodzik: Przejdzie. Zawsze przechodzi. W kolejne.

Żubr zabiera się do robienia zapiekanki z kurkami. Mrówk zagaja grzecznościowo, ale nie tak do końca ulegle:

Mrówk: – Mam ci może w czymś pomóc?

Żubr: – Wiesz co, może byś…

Mrówk: – … tylko byleby to nie było obieranie cebuli.

Żubr: – Aaa, to nie.

Adam Wąż do mrówkodzika o tym, jakie mrówk wzbudza uczucia:

- Masz bardzo miły uśmiech. Dopiero potem przychodzi strach.

Łasica i mrówk rozmawiają pod wpływem:

Łasica: Bo podobno Murzyni mają nieprzyjemny zapach.

Mrówk: Myślę, że Murzyni pachną raz lepiej, raz gorzej, zresztą tak jak ludzie.

[autentyk z rozpędu]

- Idziemy gdzieś?

- Nie wiem. Czuję się dziś jakiś taki stary, brzydki i nieatrakcyjny…

- Aaa, to Fantom.

1. Mrówkojady w swetrach (podrzucone przez Jeża T.)

 

 

2. Dżdżownica.pl – ta strona była wśród oficjalnych sponsorów/partnerów warszawskiej Parady Równości 2011.  Na samej rzeczonej stronie nie ma treści społecznych… w sumie to nie ma kompletnie ŻADNYCH treści innych niż dotyczące dżdżownic. Strona nie służy handlowaniu dżdżownicami (np. dla celów użyźniania gleby).

I sprawa się właśnie wyjaśniła. Gdy przed Paradą mrówk przeglądał strony organizatorów, musiał być błąd w nazwie strony. Bo – jak się okazuje – nie chodziło o stronę dzdzownica.pl, lecz dzdzownica.com – portal feministyczno-antydyskryminacyjny :-)

Mrówk rozmawia z jakimś znajomym na żywo, twarzą w twarz, okiem w oko. Porusza nieco, ale tylko troszkę, poważniejszy temat, na co rozmówca z niewzruszoną miną stwierdza:

- To nie jest rozmowa na telefon.

Mrówk do mmch piszącego właśnie artykuł naukowy po angielsku:

Na jakim etapie jesteś?

Mmmch:

Myślę teraz nad fake references.

Mmch: Poznaj moją matkę. Ale uważaj, bo straszna z niej lampeduza.

————————————————

Mmch i mrówk: To moja córka. Ale nie dotykaj jej, bo ona jest śrabhata.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.