Archives for posts with tag: słuch

- Muszę iść do toalety.

- Idź.

- Chciałem iść.

Przy wigilijnym stole:

Matka mrówk [o ojcu mrówk do babci mrówk]: Bo popatrz, jaki to ma sens, on już ile wigilii pracowych zaliczył, osiem? Dziewięć?

Ojciec mrówk: Siedem.

Matka mrówk: No właśnie. Po dziewięciu wigiliach to jaki on ma mieć dzisiaj smak na te wigilijne potrawy?

Gdy pisałem wiadomość do Jeża T., z którym postanowiliśmy założyć spółdzielnię „Samopomoc”, przypomniało mi się, jak wychowawczyni w podstawówce mówiła coś o konieczności udzielenia pomocy przez nas dziewczynie z naszej klasy, która miała kłopoty zdrowotne. Wychowawczyni powiedziała, siląc się na oficjalny styl:

Celem pomożenia Małgosi…

a ja zrozumiałem:

Celem pomorzenia Małgosi…

Pomorzenia, czyli de facto… ukatrupienia. Byłem w autentycznym szoku, póki po dłuższej chwili nie zrozumiałem, że chodzi o pomoc skierowaną do Małgosi, a nie o pomór dokonany na Małgosi.

Stawia to istotne pytania o charakter zaburzeń audiologicznych zdiagnozowanych przed dwoma laty u mrówka. Badania obiektywne, sprzętowe, stwierdzają niezbite nieprawidłowości, ale nie jestem przekonany, czy to sam procesor mowy, który gdzieś tam przerabia dźwięki na znaczenie, nie jest wadliwy. Poważnie wadliwy.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.