Archives for posts with tag: strach

Czasem dociera z opóźnieniem.

 

Sans frayeur dans ce bois seulle je suis venue

J’y vois Tircis sans estre esmue

ah, n’ay je rien a mesnager

qu’un jeune coeur insensible est a plaindre

je ne cherche point le danger

mais du moins je voudrois le craindre 


Bez trwogi weszłam samotnie do lasu

I nie poruszył mnie widok Tircisa.

Ach, czy nie mogę poradzić nic na to

Nieszczęsne młode i nieczułe serce?

Nie czekam wcale na niebezpieczeństwo;

Gdybym tak chociaż mogła się go bać.


[tłum. mrówkodzik; pokazane przez Lotte]

Wczoraj wczesnym wieczorem, koło osiemnastej. Wracam od Michchała, idę od strony Teatru Wielkiego. Mijam po drodze kilkanaście wozów policyjnych, z tych większych. Przechodzę Świętokrzyską, tuż przy Poczcie Głównej. Okazuje się, że jest jakaś manifestacja. Dużo młodych ludzi, głównie chłopaków, o dresowato-kibolowatym wyglądzie. Pytam kogoś stojącego z boku, z jakiej okazji ta demonstracja i dowiaduję się, że chyba chodzi o niepodległość Kosowa.

Jestem umówiony z Vrublinim, który już na mnie czeka, więc postanawiam nie zmieniać trasy i przechodzę koło tłumu ulicą Jasną. Po lewej mam tych podejrzanych demonstrantów (szaliki jakieś dziwne, a flagi w kolorach bieli, czerni, niebieskie i zielone, co budzi nie najlepsze skojarzenia), a po prawej, pół metra ode mnie, stoi w dwóch rzędach kilkudziesięciu policjantów w hełmach i z tarczami. Jeżą mi się włosy na karku, gdy zdaję sobie sprawę, że jestem niejako między młotem a kowadłem, ale jest spokojnie i bez problemu docieram do domu. Myślę przez chwilę, jak musieli się czuć ludzie w czasie stanu wojennego. Ale tylko przez chwilę.

Dziś czytam o wczorajszej manifestacji w Wyborczej:

Na Nowym Świecie, niedaleko lokalu „Krytyki Politycznej”, wodzirej zaśpiewał: „A na drzewach zamiast liści wisieć będą komuniści”. Tył manifestacji dodał: „I pedały też”. Kiedy kolumna maszerujących przechodziła obok Nowego Wspaniałego Świata, w okna kawiarni poleciały petardy, race, grudy śniegu i kamienie. Jeden roztrzaskał szybę. Policjanci, którzy otwierali, zamykali demonstrację i zabezpieczali ją po obu stronach, nie interweniowali. Czekali, aż marsz przejdzie dalej. Przez ten czas trwało torpedowanie kawiarni, a nacjonaliści skandowali: „Gdzie macie Niemców?”, „Antifa łowcy HIV-a”. Tego samego wieczoru Marcin Mrozek z biura prasowego policji stwierdził, że „nie ma przesłanek, które wskazywałyby, że związek ze zdarzeniem miały osoby biorące udział w zgromadzeniu”.

Całość do przeczytania tutaj.

Litek Vito: masz fejsbuka?

mrówk: od względnie niedawna mam

Litek Vito: na mojej “tablicy” sa te wszystkie piosenki. chcesz sie dodac na fejsbuku?

mrówk: chcę

Litek Vito: musisz sobie zalozyc jakis oficjalny profil! przeciez nie moge dodac jakiegos buta!

mrówk: to jest mój oficjalny profil, wszyscy znajomi i przyjaciele go znają […] wśród swoich znajomych masz obrazek: zająca, naczyń krwionośnych, neon, zielonego stworka w okularach i – last but not least – nogę w bucie na wysokim obcasie (sic).

Jest taki chłopak, który mi się ponadprzeciętnie podoba, który sam znakomicie określił swoją minę (i w ogóle sposób bycia) jako:

Przepraszam za wszystko i boję się.

Myślę,  że to wiele wyjaśnia, jeśli chodzi o mój stosunek do niego.

Jakiś dresowaty koleś o posiniałych wargach puka mrówkodzika w czapkę w Café „Po Schodkach”, zrzucając ją.

Mrówkodzikwlepia w niego zły wzrok.

Koleś: Przestraszyłem się.

Mrówkodzik: Czego?

Koleś: Że mógłbyś mnie pobić.

Mrówkodzik: E tam, masz taką methemoglobinemię po poppersie, że jeszcze byś padł.

Znajomy, sprawdzając, czy jego krótka tyrada zrobiła wrażenie na mrówku (który zrobił dziwną minę), mówi:

- Powiedz, że się mnie czasem boisz.

Na co mrówk, czując mieszaninę gniewu i rezygnacji, odpowiada:

- Ech, ja się niestety właśnie przestraszyłem siebie.

Adam Wąż do mrówkodzika o tym, jakie mrówk wzbudza uczucia:

- Masz bardzo miły uśmiech. Dopiero potem przychodzi strach.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.