Archives for posts with tag: uprzejmość

On nr 1: On mi nigdy tyłka nie polizał.

On nr 2: [skrywa twarz w dłoniach, załamany]

On nr 1 [próbując ratować sprawę]: No dobra. Polizał.

Mrówk: Oblałeś mi buta drinkiem.

Nieznajomy: Nie szkodzi, odkupisz mi później.

Zainspirowany wpisem u Lotte, mrówk postanowił zaprezentować uprzejmości, jakie prawi sobie z Żubrem.

Mrówk: (beka)

Żubr: Na zdrowie!

Mrówk: Nic nie szkodzi.

Do żony chrzestnego mrówkodzika przyszła kiedyś jej teściowa. Miała na sobie nowo kupioną mało twarzową, dość kiczowatą garsonkę.

Teściowa staje przed lustrem i podziwiając się ewidentnie, pyta stremowaną i zakłopotaną młodą synową:

- No, kochanie, i jak wyglądam?

- Wygląda mamusia… korzystnie

———————————————

To kolejne słowo, którego nie potrafię użyć, nie mając z tyłu głowy specyficznej konotacji.

Lotte odwiedza mrówkodzika, który krząta się w kuchni, przygotowując kolację.

Lotte:  Mam ci może w czymś pomóc?

Mrówkodzik:  Wiesz co, mogłabyś… Nie, tak szczerze, to nie lubię, jak ktoś mi się kręci w kuchni.

Lotte: To dobrze, bo ja nie cierpię pomagać przy gotowaniu.

O mały włos unieszczęsliwilibyśmy się oboje w imię wzajemnej uprzejmości.

Żubr zabiera się do robienia zapiekanki z kurkami. Mrówk zagaja grzecznościowo, ale nie tak do końca ulegle:

Mrówk: – Mam ci może w czymś pomóc?

Żubr: – Wiesz co, może byś…

Mrówk: – … tylko byleby to nie było obieranie cebuli.

Żubr: – Aaa, to nie.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.