Polecam Rubukowi obejrzenie Żelaznej damy:
Jakiś czas temu widziałem francuską komedię o źle przetłumaczonym tytule Przepis na miłość (oryg. Les émotifs anonymes – anonimowi wrażliwcy). Wybuchłem potężnym śmiechem w pierwszej minucie. Na Żelaznej damie łzy w oczach miałem chyba w czwartej. To o czymś świadczy. Oczywiście poza tym, że jestem sentymentalnym histerykiem.
*
Rubuk o reakcji swojego faceta na wzmiankę o Żelaznej damie:
On na to hasło: “A co to, jakiś film o torturach…? To prawie jak żelazna dziewica tylko trochę zardzewiała, no i ma dłuższe kolce.”

