Archives for posts with tag: wpadka

Obiad. W tle film Piekło pocztowe na AleKino+. Tekst oryginalny przebija chwilami przez lektora.

[na poczcie, mężczyzna podnosi arkusz znaczków]

 - … So that people buy stamps!

- … Żeby ludzie kupowali stemple!

[kobieta ze szpicrutą do mężczyzny na koniu]

 - You know what happens to naughty boys?

- Wiesz, co spotyka niegrzeczne koniki?

 

 

- Podobasz mi się.

- Ty mi też.

- Chcesz się bliżej poznać?

- Chętnie.

- Ale czemu masz brodę?

- Bo lubię.

- Ciekawe, jak byś wyglądał bez brody.

- Jak się ogolę, wyślę ci pocztówkę.

On nr 1: On mi nigdy tyłka nie polizał.

On nr 2: [skrywa twarz w dłoniach, załamany]

On nr 1 [próbując ratować sprawę]: No dobra. Polizał.

Znajomy się zwierza:

To był mój pierwszy raz. Było przyjemnie. Ale koleś, skończywszy, powiedział: Wyejakulowałem. I to mnie zniszczyło.

Jest to fajna gra. Jest to fajna alternatywa dla spędzenia czasu z dzieckiem. Czy nie o to nam wszystkim chodzi?

[Anna Nowak-Ibisz, Pani Gadżet, TVN Style]

Tazio, który stawia pierwsze kroki w grafice komputerowej, o sztuce i tworzeniu:

[…] ale czy my, nazwę nas artystami (pisarstwo to w sumie też jakaś sztuka) nie powinniśmy mieć największej przyjemności z […]

Pisząc wiadomość do dawnego szkolnego znajomego, chciałem napisać:

jestem tu, na fejsbuku, od niedawna,

Ale nie wiem, czy to przez klawiaturę laptopa, na którym rzadko piszę, czy ze względu na późną porę, czy po prostu defekt mózgu, wyszło mi:

jestem tu, na jebsuku, od niedawna.

W relacjach z dziećmi wychowawców sztokholmskiej Egalii mają zakaz stosowania zaimków osobowych „on” i „ona”. Dopuszczalny jest zaimek rodzaju nijakiego „ono”, zapożyczony ze slangu lokalnych homoseksualistów i feministek. Jak przekonuje dyrekcja Egalii, za pomocą takiego eksperymentu przedszkole chce uwolnić dzieci od „genderowskich stereotypów”.

[Gazeta Prawna, cytat dokładny]

——————————————————

Naprawdę nie wiem, jak to skomentować. Poważnie. Nie wiem. Poczułom się zdetonowane.

Ciekawostka: rzeczowniki w języku szwedzkim mogą występować w jednym z dwóch rodzajów gramatycznych – neutrum (nijaki) oraz utrum (nienijaki, męsko-żeński). Zatem “kobieta” i “mężczyzna”, na przykład, są po szwedzku tego samego rodzaju gramatycznego. Podobnie jest w niderlandzkim; węgierski zaś ma jeden zaimek na oznaczenie “on” i ona”, a brzmi on ő. To ci dopiero raj dla feministek-rewizjonistek, zwłaszcza filozofek, profesorek, etyczek i innych naukowczyń, które lada dzień będą się domagać mówienia “ta człowieka”.

[A Gazecie Prawnej gratuluję genderowsko zorientowanego tłumacza, hihi, i redaktora]

Miłe złego początki i dobrymi chęciami. Chcieli uczcić artystę, a wyszło jak zwykle.

Kto im kazał tłumaczyć Nulla dies sine linea Apellesa?

(Swoją drogą banknot do kreski się przydaje.)

Pytanie i odpowiedź w teleturnieju:

-Jakie zwierzę widnieje na kostiumie batmana ?

-Jamnik.

oraz

- Czy seradela to zwierzę czy roślina?

- Tak.

Zachwyt. Całość jest do obejrzenia tutaj.

Mmch relacjonuje mrówkodzikowi swój pobyt w Paryżu. Jedzie z kolegą TGV. Ich tłumaczka mówi z francuska: C’est la Tour Eiffel, w wymowie francuskiej [tur efel], więc brzmi obco. Na to mmch pyta głośno wymawiając z polska z akcentem na przedostatniej sylabie:

- A co to jest turefel?

Pasażerowie wkoło, Francuzi, dostają ataku śmiechu.

fotki oczywiście z warszawskich ulic

Rozmawiam z Taziem o jego koledze z klasy, zwanym Maćkiem-z-Klasą. Mówię:

- O, mówisz, że on jest niski? Na zdjęciach wyglądał na wysokiego.

- No co ty! To jest kurdupel! Ma 175cm wzrostu.

- Ja mam od niego centymetr więcej, więc uważaj sobie…

;-p

R.M. Rilke (incipit “Lamentu nad Jonatanem”) napisał:

Ach sind auch Könige nicht von Bestand

und dürfen hingehn wie gemeine Dinge.

Tłumaczy się to dosłownie samo. W zasadzie tłumaczenie literalne, filologiczne jest już skończenie dobre. Proszę:

Ach więc królowie także są nietrwali

i muszą odejść jak zwyczajne rzeczy.

Niejaki Jastrun Mieczysław, literat nader krakowski, mieniący się tłumaczem, przełożył to następująco (sic!):

Ach więc królowie także są nietrwali

i muszą sczeznąć zwyczajnie zgnojeni.

Zainspirowało to znaną liryczkę, Lottę von (und zu) Kirschenstein do spłodzenia takiej oto parafrazy i parafilii, gdy wędrowała szlakiem górskiej eremy:

Całować będę spocone skarpety

I dmuchać w wyniosłe gór suty;

Zafekam ich lafajety

I zgnoję królów zaplutych.


Za co czcigodnej autorce serdecznie dziękujemy :-))

Tazio o nadprogramowym włosku sterczącym na mojej twarzy, który zauważył, naprawdę niechcący:

- Widziałem, jak ci stoi, i zacząłem się rozglądać za pensetą…

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.