W tramwaju nr 25 pijane drechy, takie odstawione jak na imprezę w remizie, w mokasynkach z białymi skarpetkami, nastukane, strasznie klną. Jakaś kobieta usiłuje zwrócić im uwagę:

– Słuchajcie, ja tu jadę z normalnymi cywli… cywliny… cywilno… cywlozowanymi ludźmi!