Archives for the month of: Styczeń, 2011

„Te ciuchy przekażę dzieciom, które mają wartość sentymentalną.”

[Reni Jusis w wywiadzie radiowym u M. Prokopa]

Oglądałem jakiś amerykański film katastroficzny. Amerykanie zaś oglądali w nim rosyjskie wiadomości w TV. Nadawano z Nowosybirska. Pojawia się na ekranie mapa z rosyjskimi napisami, a pośrodku tajemnicze miasto… Новосйойpск. Dla kogoś, kto ni w ząb nie zna rosyjskiego faktycznie wygląda optycznie podobnie do Новосибиpск. Ptaszek nad „й” można wziąć za „и” z ozdobnikiem na górze, podobnie „б” wygląda trochę jak „õ”, też ozdobione tyldą niemającą większego znaczenia. Ale aż nie chce się wierzyć, że w filmie o gigantycznym budżecie nie znalazło się 50 dolarów na konsultacje czegoś takiego. Chociaż pewnie rzecz w tym, by wiedzieć, że coś wymaga konsultacji… Wiedzieć, że się nie wie. Jak ten filozof, no, yy… Platan.

In Bethlehem , in Jewry
This blessed Babe was born
And laid within a manger
Upon this blessed morn
To which His Mother Mary
Did nothing take in scorn
O tidings of comfort and joy,
Comfort and joy
O tidings of comfort and joy.

Cóż jest szczególnego w zwrotce tej dziewiętnastowiecznej angielskiej kolędy? Otóż to, że większość nawet poważncych wykonawców ją opuszcza. Akurat ją, jedyną z bodaj siedmiu. Idę o zakład, że ze względu na słowo Jewry w pierwszym wersie.

Pocieszmy się, że przynajmniej samo słowo Jewry brzmi jak dziury. Hehe. He.

Wariacje B–dur op. 2 Chopina na temat La ci darem la mano la poruszyły Roberta Schumanna. Trwałe miejsce w historii muzyki zajęła jego młodzieńcza recenzja – pierwsza, jaką napisał – zamieszczona w lipskim piśmie muzycznym, zatytułowana Opus Zwei. Recenzja pisana była (jak później często to czynił) stylem powieściowym:

„Właśnie do pokoju wszedł cichaczem Euzebiusz. Wszak znasz ów ironiczny uśmiech na jego twarzy, którym stara się zaciekawić innych. Siedziałem pod ten czas z Florestanem przy fortepianie. Florestan należy do rzędu tych muzyków, którzy niejako przeczuwają wszystko, co przyszłe, nowe, niezwyczajne. Czekała go niespodzianka. „Panowie, kapelusze z głowy, oto geniusz! – zawołał Euzebiusz i rozłożył przed nami na pulpicie jakieś nuty. Chopin? Nie słyszałem tego nazwiska. Któż to może być? – geniusz wyziera z każdego taktu…”

Czytajac tę recenzję, ordynatowa Podtworecka stwierdziła, że jednak nie jest wystarczająco pretensjonalna i poprzysięgła sobie, że jeśli los obdarzy ją męskim potomkiem, to da mu na chrzcie Florestan Euzebiusz. Florestan Euzebiusz Podtworecki, VI Ordynat Podtworzyc – jakżeż no pięknieć to brzmi!

SNV, lat 11, mówi kiedyś do mnie, wyobrażając sobie, jak by to było gdyby był dużym, bardzo dużym żukiem:

” … a jeśli pan jest ślimakiem, to jest pan bezbronny i ja mogę pana zjadać!”

Zmarł Krzysztof Kolberger. Smutne, choć raczej spodziewane, bo tyle lat walczył z chorobą.

TVN24 podaje tę wiadomość i, mówiąc jak dobrym aktorem i recytatorem poezji był Kolberger i puszcza fragment nagrania telewizyjnego, na którym aktor czyta… TESTAMENT JANA PAWŁA II.

Rany kurwa, to już naprawdę nie było czego pokazać? Fragmentu  poruszającego Kornblumenblau, niezłego Pana  Tadeusza czy którejkolwiek z mnóstwa sztuk, czy recytacji, chociażby niech już będzie, Norwida albo Miłosza? Nie. nawet śmierć Kolbergera trzeba podlać zatęchłym kato-sosem rodem prosto z kruchty.

Temperatura jest dojrzała, więc nie trzeba chyba będzie rozpalać w kominku?

[mrówk, mając na myśli, że temperatura jest dodatnia]

– To dobrze, że miast w zasp paść chwast, w łóżka pielesz spieszysz spać.

 

I tez zaraz bede nienawidze ludzi za chwile

[sms od  Lotty von K. przedzierającej się przez podziemia centrum, pisownia oryginalna]

Ile jest tych kotów? Bo mi się dwoi w ustach.

[mrówk do Lotte i Rubuka, wracając w zaspach od Panny To i Frunca, jak również Nowonarodzonego Dziedzica, co go poczęła dziewica]

 

– Półkrwie cielęce po jiile, pani kochana?
– A po dychu, słoneczko. Już pakuję. A wyprysków jagnięcych odważyć?
– No odważ, odważ, pani Helutko. Ze trzy deka. I do tego kwartę podsromka kaczego do kopytek, kochana, mnie daj.

[Podtworecka do Roletti apropo słowa „półkrwi”]

To SĄ konkrety. Zawiłości w moim wykonaniu to dla ciebie byłyby abstrakcje. A moje abstrakcje, obawiam się, mogłyby ci się wydać tylko śmieszne. To tak jakby żądać interpretacji wiersza od kogoś, kto na razie tylko sylabizuje.

[mrówk do SkinheadBoya, który zarzuca mu dzielenie włosa na czworo, co brzmi już samo w sobie dziwnie, kiedy łysy mówi tak do łysego]

– Nie mów do mnie „człowieku”.

[Podczas ożywionej dyskusji, w której użyłem tego obraźliwego określenia]

Lubię coś czasem lubić na przekór.

[Lisek Vito]

Ordynatowa Podtworecka: A czym się różni palenie w darkroomie tam od palenia w darkroomie tu.? Tam nie czujesz się upokorzoną?

Hrabina Roletti: Nie. Bo tam i tak od zawsze czułam się zepchniętą do dołu kloacznego.

– Zimno. I ślepo mi w oczach.

 

– Nic nie ma w Warszawie i tylko się zmarznie.

[z rozmowy telefonicznej zasłyszanej w wkd]

Podczas wspólnej imprezy sylwestrowej hrabina Roletti złożyła ordynatowej Podtworeckiej następującej treści życzenia:

– Obyśmy w przyszłym roku spędzały sylwestra z kimś atrakcyjniejszym i w bardziej prestiżowym lokalu.

Tylko i wyłącznie w naszym prestiżowym klubie * dostaną Państwo do dyspozycji komfortowy szlauchraum, który sprawi, że enema stanie się Państwa nową rozrywką towarzyską, a śliska podłoga nie będzie już problemem w zawieraniu nowych głębokich znajomości!

Uwaga! Za zużytą wodę pobiera się dodatkową opłatę według cennika.

Tylko u nas! Za jedyne 30 złotych możesz spędzić sylwestrową noc paliatywną w towarzystwie najatrakcyjniejszych i zarazem najdojrzalszych mężczyzn w Warszawie! Zapraszamy do klubu ** wszystkich zainteresowanych. Ilość miejsc, a zwłaszcza ilość miejsca, wydatnie ograniczona.