Zgadzam się, skądinąd i mniej więcej, z opinią Andrzeja Markowskiego na temat nadania dziecku imienia Tupak. Ale uzasadnienie jest kuriozalne. Profesor, występując w tej odpowiedzi (mającej potencjalne znaczenie dla decyzji USC) oficjalnie, jako przewodniczący RJP, albo robi sobie protekcjonalnie jaja z rodziców, udając niewiedzę, że najprawdopodobniej zainspirował ich Tupac Shakur, albo – co gorsze – naprawdę nie wie, że taki człowiek istniał. Oto fragmenty jego oficjalnej opinii (do przeczytania w całości tutaj):

[…] Napisałbym jednoznacznie, że kierownik USC powinien odmówić przyjęcia takiego oświadczenia, gdybym był pewien, że rodzice chłopca chcą go tak nazwać, bo tak rozkosznie tupie […] Przypuszczam jednak, że rodzice, wybierając imię dla swego syna, myśleli o ostatnim nieszczęśliwym szesnastowiecznym królu Inków Tupaku Amaru i jego osiemnastowiecznym potomku […] którzy współcześnie patronują radykalnie lewicowym, niekiedy terrorystycznym ruchom społecznym w Ameryce Południowej (np. Tupamaros w Urugwaju) […] Imię Tupak może się Polakom kojarzyć bądź z tupaniem, bądź z krwawym terrorem Tupamaros […]

——————————————————

Tak. Słowo Beatles kojarzy się Polakom z biciem lesbijek, Prince z bryndzą, a Garou z „do garów”. Gratulacje.