Archives for the month of: Grudzień, 2011

Moja ulubiona scenka z Daffydem z Little Britain:

 

Daffyd: Ma’, Da’, there’s something I need to tell you both. I am…

[draws a deep breath]

Father: Asthmatic?

Daffyd: No! I am… a gay! Oh!

Mother: Very nice.

Father: Yeah, good for you, lad.

Daffyd: So you don’t mind?

Father: No.

Daffyd: So you’re not going disown me and cast me asunder?

Mother [washing Daffyd’s camp latex clothes]: Uh? Oh, no. Quite frankly, we did have an inkling.

 

jak blokować na gayromeo

absens carens

inwazja rybików

kiszka w odbycie

nagie ćipki badane

zle sny kuszenie

były heteryk

naklejki śmiesznych dzików

wychucholowa

łysa mysz

a może być smutny żałosny

bedhopping tlum

mrówkodzik a co ty lubisz

elektryczna kapuściocha

jak wróbel

kurwa w odbyt

synapsy ci nie lacza

No a jak u ciebie?

Dobrze mi.

Tak?

Nie.

No tak, o emocjach to można pisać i pisać, jak ten Proust.

Bo wiesz, ja bym chciał to tak syntetycznie ująć, pokazać…

Najbardziej syntetycznie to pokazują Google.

 I Suita francuska d-moll (BWV 812) Bacha.

 

W zasadzie jest dość nudna, najciekawszą częścią jest początkowe Allemande. Ładne agréments w voltach. Jest to suita dość refleksyjna, monotonna, przypomina nieco lamenty czy tombeaux Frobergera. Dobra jako tło.

 

 

Исполнение желаний

Mне звезда упала на ладошку,
Я ее спрасил – откуда ты?
Дайте мне передохнуть немножкo,
Я с такой летела высоты!

А потом добавила, сверкая,
Словно колокольчик прозвенел:
-Не смотрите, что невелика я,
Я умею делать много дел.

Стоит только вам сейчас припомнить,
Что для вас важней всево на свете,
Я могу желание исполнить,
Я все время занимаюсь этим!

Знаю я что мне необходимо,
Мне ненадо долго вспоминать.
Я хочу любить ибыть любимым,
И хочу чтоб не болела мать.

Чтоб на на нашей горестной планете
Только звезды падали с небес
Были все доверчивы как дети
И любили дождь цветы и лес.

Чтоб траву, как встарь, косой косили,
Каждый день летали до Луны,
Чтобы женщин на руках носили,
Не было болезней и войны.

Чтобы дружба не была обузой,
Чтобы верность в тягость не была,
Чтобы старость  не тяжолым  грузом,
Мудростю бы на серце лягла.

Чтобы у костра пропахнув дымом
Мог я ету песню напевать.
А еще хочу я быть любимым
И хочу чтоб не болела мать…

Говорил я долго и напрасно,
Долго очень долго говорил
Не ответил мне звезда погасла
Было унее немного сил.

———————————————————————

Dobre polskie tłumaczenie i znośne wykonanie można znaleźć tutaj.

– Przestraszyłem się.

– Czego?

– Że mógłbyś mnie pobić.

–  E tam, masz taką methemoglobinemię po poppersie, że jeszcze byś padł.

Vrublini:[Sam na zimę] zostanę jak ten robaczek, co gra…? Pinokio…?

Mrówk: Świerszcz?

Vrublini: Świerszcz.

Mrówk: Czy jest to utwór optymistyczny?
Vrublini: Nie, ale na żydowską nutę.

Vrublini w kuchni mrówk tonem żony ze Stepford komentuje płyn do zmywania:

– Pur jest gęsty i wystarcza naprawdę tylko kropla.

Mrók patrząc na fotkę jakiegoś kolesia chciał powiedzieć:

Co to za stworzonko uszate?

A wyszło mu, nie wiedzieć czemu:

Co to za stworzonko? Uszate.

Szostakowicz, Symfonia XIII Babi Jar, cz. 1.

 

Mój ulubiony fragment, pod spodem przekład filologiczny mrówk:

 

Мне кажется –

я – это Анна Франк,

прозрачная,

как веточка в апреле.

И я люблю.

И мне не надо фраз.

Мне надо,

чтоб друг в друга мы смотрели.

Как мало можно видеть,

обонять!

Нельзя нам листьев

и нельзя нам неба.

Но можно очень много –

это нежно

друг друга в темной комнате обнять.

 

Zdaje mi się, że jestem Anną Frank,

przeźroczystą jak pęd w kwietniu.

I kocham. I nie potrzebuję słów.

Musimy tylko patrzeć na siebie.

Jak mało można widzieć, nosem czuć!

Nie wolno nam mieć liści ani nieba.

Lecz można bardzo wiele mieć, to znaczy czule

Nawzajem objąć się w ciemnym pokoju.

 

[sł. J. Jewtuszenko, całość tekstu tutaj]

Ulubiona polonistka Vrubliniego z liceum napisała mu w post scriptum kartki pocztowej z wakacji:

A czytałeś „Czarodziejską górę”? To książka poniekąd magiczna…

Vrublini na to się ucieszył sam do siebie:

Super! Fantastyka!

– Najciemniej pod latarnią.

– Bywasz!

Mrówkodzik wyjaśnia Taziowi znaczenia słowa wood: drewno, las, kij, wzwód.

Tazio podsumowuje:

–  My morning wood needs a beaver.

Bo ja urodziłem się i mieszkałem w Warszawie.

To co cię wyniosło do Łomży?

Matka.

Jeżeli autorzy pasożytują na innych autorach (inspiracja, intertekst, plagiat), to zawodowi krytycy literaccy pasożytują na pasożytach.

[trawestacja powiedzenia H. Steinhausa o Żydach i antysemitach]

Amerykański naukowiec słowackiego pochodzenia Daniel Carleton Gajdusek odkrył w latach pięćdziesiątych chorobę kuru, wywoływaną przez priony, za co w 1976 uhonorowano go Nagrodą Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny.

Kuru to śmiertelna choroba układu nerwowego, na którą zapadali kanibale z afrykańskiego plemienia Fore. Była przekazywana w trakcie konsumpcji ciał i nacierania twarzy mózgiem zmarłego (priony przenikały wówczas przez spojówki).

Profesor Gajdusek w filmie dokumentalnym przyznał się do uprawiania seksu pedofilskiego z kilkuset papuaskimi chłopcami.

O kazirodztwie publicznie wyrażał się z uznaniem.

Po obronie ze strony środowisk naukowych i ugodzie z sądem w więzieniu spędził rok.

[nie, nie jestem pijany; źródła: BBC, LA Times, NY Times , Times HE]

Pomieszczam jedyny niezły fragment złego filmu pt. Pół serio. Grubą nicią, choć miejscami udatne. Kto mnie zna, wie, czemu akurat ten fragment zwrócił moją uwagę. No i żeby nie było, że nie mam dystansu, hehe.

 

chuj tam nie słowik, to skowronek, suko,

ryja drze z rana, aż mu jebnę chyba

*

słowik to, a nie skowronek się zrywa,

i leci, leci na pysk – prosto w błoto

Pisząc wiadomość do dawnego szkolnego znajomego, chciałem napisać:

jestem tu, na fejsbuku, od niedawna,

Ale nie wiem, czy to przez klawiaturę laptopa, na którym rzadko piszę, czy ze względu na późną porę, czy po prostu defekt mózgu, wyszło mi:

jestem tu, na jebsuku, od niedawna.