Archives for the month of: Grudzień, 2011

Skoro już o fonologiach, to taka anegdotka.

Nie miewał mrówk na studiach ambicji ocenowych, ale zależało mu na ocenach z dwóch przedmiotów, jego absolutnych koników, i to z fajnymi wykładowcami – chodzi o fonetykę opisową i fonologię angielską (patrz: poprzedni wpis) oraz fonetykę i fonologię francuską z bardzo sympatyczną prof. Alicją K. Poprawiałem czwórkę na piątkę. Profesorka zadała mi kilka pytań, ale widać, nie była pewna, czy ma mi tę piątkę ostatecznie dać (dysfrekwencja i dezynwoltura zamiast solidnego się przykładania ją turbowały). W końcu pyta:

 – Co pan wie o fonologii generatywno-transformacyjnej?

– Czytałem Trubieckiego, Chomsky’ego, Halle’a i Perlina i muszę przyznać, że niewiele zrozumiałem.

– Ja też. Ma pan piątkę.

Jakiś czas temu Vrublini wysłał mi nagranie, na którym czyta wiersz Siwczyka Sum.

Poświęciłem temu dzieło graficzne poniższe.

W rewanżu za wspaniały portret mrówkodzika pióra (myszy) Vrubliniego, dwa portrety Vrubliniego poczynił mrówkodzik. Na jednym portrecie dziób jest za mały, a na drugim za duży, ale tak widać musiało być.

Mrówkodzik doczekał się portretu, a nawet dwóch. Autorem pierwszego jest Vrublini (kapelutek zasugerowany przez portretowanego). Drugi portret to autoportret.

czesc mam na imie urszuala a ty

hrabina ma niewolnika transwestyte opowiadania

skinheadzi to geje?

dół kloaczny

śmieszne sformułowania od hiv

tatuaże gejowskie

pornusy pedałków

doskwierz

przejęzyczenie jamnik

limfoblasty

lodi nago

opowiadanie erotyczne o starszych gejach

cytaty nie trac czasu dla kogoś

gay weneryczne choroby odzwierzęce

wielki penis tapety

tekstowe historie erotyczne geji . pierwszy raz.

odezwa do spółdzielni mieszkaniowej

unguentum mentholi

rybiki -zagrozenie dla zycia

mrówkodzik aportował

Agathé doniosła mi, że jest taka wystawa w „Zachęcie”, na której niejaka Goshka Macuga (tak, wiem) prezentuje między innymi różne obelżywe listy nadesłane do Andy Rottenberg, nierzadko pisane tzw. pismem parkinsonowym lub kaligrafią starczą. Zacytowany przez Agathé nagłówek jednej koperty mnie rozwalił:

Bezwstydna Prostytutka
dyrektor gmachu „Zachęty”
krajowa cudzoziemka
żydówa ANDA ROTTENBERG
00-001 Warszawa

—————————————————-

Wystawa wydaje się ciekawa; jest opisana tutaj typowym dla galerii sztuki name-droppingowym tautologicznym bełkotem, więc jeśli czytać, to raczej dla śmiechu. Dowiemy się stamtąd, że Goshka Macuga (tak, wiem):

łączy przeszłe fakty z rzeczywistością i współczesnymi problemami, unaoczniając podobieństwa i zależności, odsłaniając to, co niewidoczne

oraz uprawia własną metodologię pracy,

jak również interesuje się kolekcjami instytucji, w których wystawia.

Co szczególnie ciekawe, w przeciwieństwie do wcześniejszych wystaw Macugi, złożonych z prac o czasami trudno rozpoznawalnych relacjach, prace w Zachęcie wydają się snuć nić jasnych powiązań.

W sumie nie powinno to dziwić, skoro jej wystawy, które nierzadko cechuje oszczędność formalna, składają się z wielu warstw znaczeniowych niełatwych do identyfikacji.

Kiedyś wykładowca pochwalił jakąś dziewczynę z grupy słowami:

– Pani się świetnie zapowiada!

Dziewczę się zarumieniło. Wtedy dodał:

– Ale proszę uważać. Ja już się tak dobrze zapowiadam od dwudziestu lat.


– Lubię czytać. Ale to nie może być taka normalna literatura. To musi być na jakiś temat.

Niniejszym pomieszcza się dokładne cytaty z powyborczych wypowiedzi sędziego Stefana Jaworskiego,  przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej, byłego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych – prokuratora.

cztery milionów

trzysta szesnaście tysiący

czterdzieści dziewięć tysiące

 to jest osiem dwadzieścia cztery setne procent

to jest dziesięć dwie setne procent

 siedemset siedemdziesiąt trzy głosów

i na pożegnanie:

W dniu jutrzejszym spotkamy się w godzinach wieczornych.

————————————————–

Wolałbym jednak nie… Chociaż z drugiej strony nierzadko w godzinach wieczornych w miesiącu październiku w położonym nad rzeką Wisłą mieście stołecznym Warszawie odnotowuje się zaistnienie faktu stanu bycia nudno, w nawiązaniu do czego stwierdza się konstatację uprawdopodobnienia ewentualności wystąpienia okoliczności, o której mowa w cytowanym przytoczeniu. Wobec powyższego, wnoszę jak w ustępie.

Przepraszam za ten stek bzdur poniżej, ale się porządnie ubawiłem, czytając te pytania z jakiegoś forum poświęconego sferze seksualnej człowieka. Kto nie lubi prymitywnego humoru podszytego seksem, niech śmiało pominie. Wytłuszczenia pochodzą od mrówk.

nie wiem jak nazwać tzw. ścieżkę do leszka

*

co to znaczy kakało

*

od pewnego czasu zauwazylam cos dziwnego. w mojej pochwie, mniej wiecej na glbokosci odbytu, powstalo pewne zgrubienie. poczatkowo myslalam, ze to stolec, ale mam to juz kilka dni. czy to mozliwe, zeby przez pochwe, dotykac palcem jakichs innych narzadow, np jelit?

*

Jak można wydepilować włosy w okolicach odbytu? Nie mam zamiaru tego robić. Jestem strasznie ciekawa ;P

*

Mam pewien problem… wczoraj byłam z chłopakiem dość blisko i że tak powiem razem się zabawialiśmy. Nie uprawialiśmy seksu, ale podczas zabaw on przypadkiem wsunął penisa do mojego odbytu. […]

*

Mam pytanie. otóż od dłuższego czasu odpadają mi włosy łonowe. nie wiem czy jest to coś zwiazane z tym że nie miałam jeszcze okresu

[źródło: sexpytania.pl]

Anegdota mówi, że, mistrz Rikyū, zapytany kiedyś o istotę drogi herbaty, odpowiedział:

Latem stworzyć wrażenie rześkiego chłodu, a zimą – rozgrzewającego ciepła, węgla wziąć tyle, by zawrzała woda, herbaty zaś tyle, by zrobić dobrą herbatę. I to jest cała tajemnica.

Kiedy jego rozmówca rozczarowany rzekł, że to wszystkim jest wiadomo, mistrz odparł, że zostanie uczniem tego, któremu się uda tak herbatę podać.

 

Męsko wyglądasz, na ulicy bym się z tobą pokazał.

Homofob!

– Spełnił moje oczekiwania, co w zasadzie oznacza, że przeszedł moje oczekiwania.

Odezwałem się do znajomego, Wehwalta, na brzydkim złym portalu. Zanim zaprosił mnie do znajomych, skierował do mnie takie oto pytanie:

– Czyżby to był ten łysy gruboskórny zwierz o duszy szesnastoletniej klawesynistki?

Seks jest korzeniem, erotyzm łodygą, a miłość kwiatem.Co jest owocem?

Owoce miłości są nieuchwytne i to jest właśnie jedna z jej zagadek.

Natknąłem się na to cudo na profilu jakiegoś osobnika. Kiczowatość tego aforyzmu tak mnie zachwyciła, że poszperałem i przez angielski dotarłem do hiszpańskiego oryginału:

El sexo es la raíz, el erotismo es el tallo, y el amor la flor. ¿ Y el fruto ?

Los frutos del amor son intangibles. Éste es uno de sus enigmas.

Autorem jest Octavio Paz, literacki noblista z 1990.

A dla dalszego kontrastu parodia tego hymnu w wykonaniu niezrównanego Spitting Image. (Warto najpierw przesłuchać klip z poprzedniego postu, jak ktoś nie zna oryginału.)

 

Aż tekst pomieszczę; kursywą – oryginał, pogrubionym – przeróbka.


And did those feet in ancient times
Walk upon
England‚s mountains green:
And was the holy Lamb of God,
On
England‚s pleasant pastures seen!

 

And did those feet in ancient times

Walk upon England’s lower class,

And did our forefathers of old

Tell them to get up off their arse

And did the Countenance Divine,
Shine forth upon our clouded hills?
And was
Jerusalem builded here,
Among these dark Satanic Mills?

 

And did they try and pass the blame

For all of their society’s ills?

And now we’re just the same (only worse),

We’ve closed the dark satanic mills.

Bring me my Bow of burning gold;
Bring me my Arrows of desire:
Bring me my Spear: O clouds unfold!
Bring me my Chariot of fire!

 

Bring me Victorian values of old

Bring me inflation that is low

Bring me your cash, oh! Business fold!

But don’t bring me your tales of woe.

I will not cease from Mental Fight,
Nor shall my Sword sleep in my hand:
Till we have built
Jerusalem,
In
England‚s green and pleasant Land

I shall not turn from my great plan,

No matter how insane it seems,

Till we have built Jerusalem

And made it look like Milton Keynes.

[Podziękowania dla Wiewióra za to, że mi pokazał]

A dziś dla kontrastu coś podniosłego. Mam słabość do tego nieformalnego hymnu Wielkiej Brytanii. Można przyjrzeć się tekstowi autorstwa Williama Blake’a (jest w filmiku). Muzykę napisał H. Parry.

Rzadko pomieszczam tego typu utwory, ale ten naprawdę zasłużył na publikancję.

 

Majstersztyk jest od 0’39” do 0’49” i potem jeszcze trochę. Ten dialog:

– Cześć mam na imię Urszula, a ty?

– Oksana.

– Bardzo mi miło, aaa! Czy możesz nam powiedzieć, jakie masz zainteresowania?

– Znaczy ogólnie tooo —

Interwały na „miło, aaa” i „ogólnie tooo” są mistrzowskie.

Dowiedziałem się właśnie, że Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego oficjalnie tłumaczy swoją nazwę na angielski jako…

University of Life Sciences.

One mnie traktują jak kobietę!

– Ja też cię traktuję jak kobietę… Chociaż nie, ja cię traktuję jak mężczyznę, bo cię rucham.