Przekąski Zakąski. Późno, ale tłok. Ja smętny. W uszach Charpentier, nie integruję się. Stojąc na schodkach, obserwuję salę. Jakichś dwóch się mi przygląda z drugiego końca lokalu. Szczególnie jeden z nich, brązowooki, całkiem całkiem. Może i wydaje się znajomy. Po jakimś czasie podchodzę.

Znamy się?

Nie.

Myślalem, że się znamy.

Możemy poznać.

*

– Tak patrzę i myślę, że wiecie dlaczego tu jest tylu gejów, mimo że to nie jest lokal gejowski? Rozejrzyjcie się. Sami faceci. Prawie nie ma dziewczyn.

No jasne, ja jestem gejem.

Ja też. Ty pewnie nie jesteś.

Jestem, jestem. No popatrz.

*

Dawno tu nie byłem. Jak się rozstałem z facetem, to zacząłem bywać, potem przestałem.

Z kim się rozstałeś?!

Z kim się rozstałeś?!