Siedzimy z Bartożem przy barze, rozmawiamy sobie niezobowiązująco. Kilka kroków dalej dwóch młodych ładnych kolesi raczy się tabaką. Zerkamy na nich z pewnym zainteresowaniem. Po jakimś czasie jeden z nich podchodzi do Bartoża i proponuje mu macha. Bartoż nie wie, jak należy nasypać tabakę na dłoń, żeby efektywnie wciągnąć. Chłopak ujmuje jego dłoń swoją dłonią i przed dobrą chwilę układa ją właściwie. Posypuje tabakę. Bartoż wciąga.

Chłopak: I co, czujesz miętę?

Bartoż: Czuję miętę…