Archives for the month of: Kwiecień, 2012

Oli: Cruorem detersit. Co to znaczy?

Mrówkodzik:  To od czasownika detergeo, detergere. Kojarzy ci się z czymś?

Oli: Niespecjalnie…

Mrówkodzik: A co robi detergent?

Oli: Usuwa zarazki!

Stabat Mater Giovanniego Sancesa vel Sanciego. Śpiewa Carlos Mena.

– Sandauer tak pisał.

– Derrida też.

– Derrida też, ale to jest inne „też”.

*

– Myśmy dziś rozmawiali o tautologii, czy nie?

– Tak, ale nie nazywaliśmy tego patologią.

*

– Nie mogę słuchać tego kiczu.

– Ja mogę.

– Ja lat osiemdziesiątych też w miarę mogę. Dziewięćdziesiątych mniej. Są mi za bliskie doświadczeniowo.

– Ja tak mam z II Wojną Światową. 

Pod koniec życia popełnił samobójstwo.

[Tajny D. o Henrim Montherlancie]

– I jak, fajni tam byli faceci?

– Wszyscy byli ładni, ale ja mam astygmatyzm.

*

– Co mówiłeś?

– Nic.

– Tak myślałem.

*

– Tak leczysz te swoje kompleksy?

– Szczerze mówiąc: tak.

– Nie to mam na myśli.

*

– To puść tę tarantellę.

– Ale ja się boję pająków!

Mmm wchodzi do sklepu z herbatami i pyta:

– Dzień dobry. Czy mają państwo filiżanki z motywami solarno-lunarno-floralnymi?

Jeszcze poczuć się trzeba

Z godzinę, dwie

W łóżku

Przytuliłbym się

Kicię mam

Anatomia człowieka

 

[wiadomość z fb, cytat dokładny z wersyfikacją włącznie]

– Ty jesteś tym wielbicielem Callas?

– Tak.

– Znamy się zatem.

– Tak, stąd.

– Nie stąd. Myśmy się widzieli rok temu o piątej rano u mnie na Mokotowie.

– To nie.

– Jak to nie?

– Nie. 

 

Muss der Tod denn auch entbinden,

was kein Fall entbinden kann?

Muss sich er mir auch entwinden,

der mir klebt dem Herzen an?

Ach! der Vater trübes Scheiden

machet gar zu herbesLeiden,

wenn man unsre Brust entherzt,

solches mehr als tödlich schmerzt.

Dieser nun wird mir entrissen,

ach! wie heftig ist der Schmerz,

dass ich den nun muss vermissen,

der war meines Herzens Herz!

Dieses soll mein Trost nun werden,

weil ich lebe auf der Erden

dass ich sein in Lust und Pein

dankbar eingedenk will sein.

Schlafe wohl, du Hochgeliebter,

lebe wohl, du seel’ge Seel;

ich, dein Sohn, nun Hochbetrübter,

schreib auf deines Grabes Höhl:

„Allhie liegt, des Spielens Gaben

selbsten Gott erfreuet haben:

darum ist sein Geist beglückt

zu des Himmels Chor gerückt.”

– Byliśmy naćpani i wyrywaliśmy sobie nawzajem włosy.

– Ale dlaczego?

– No co, nie zawsze byłem dojrzałym statecznym człowiekiem.

*

– Otwieram szafkę w łazience, a tam dziesięć narkotyków!

*

– Idę się oddać i zaraz wracam.

– Idziesz się co?!

– Idę się odlać i zaraz wracam.

– Ona jest racjonalna do szpiku.

– Ale kalwinka?!

– Nie podobają się jej krucyfiksy.

– Oho, czuję, że będę miał dziś z nim fantazje seksualne.

– Dobrze ci tak!

 

Can shee excuse my wrongs with vertues cloak ?

Shal I call her good when she proues vnkind ?

Are those cleer fires which vanish into smoak ?

Must I praise the leaues where no fruit I find?

 

No no : where shadows do for bodies stand,

Thou maist be abusde if thy sight be dim.

Cold love is like to words written on sand,

Or to bubbles which on the water swim.

 

Wilt thou be thus abused still,

Seeing that she wil right thee neuer ?

If thou canst not oercome her will,

Thy loue wil be thus fruitles euer.

 

Was I so base, that I might not aspire,

Vnto those high ioyes which she holds from me ?

As they are high, so high is my desire :

If she this denie, what can granted be ?

 

If she wil yeeld to that which reason is,

It is reasons will that loue should be iust.

Deare make me happy still by granting this,

Or cut off delayes if that die I must.

 

Better a thousand times to die,

Then for to liue thus still tormented :

Deare but remember it was I,

Who for thy sake did die contented.

 

Mrówkodzik: A ty miałeś z nim przyjemność?

Żubr: Miałem z nim częściową przyjemność. No bo wiesz, jak to jest grupowo. Z każdym ma się tylko częściową przyjemność. 

– Rozstaliśmy się parę lat temu.

– I co, zostaje pustka?

– Najpierw tak było. Teraz nie mam miejsca na pustkę.


– Podoba ci się?

– Ty mi się podobasz.

– Ja?

– Nie. Twoje oczy mi się podobają.

*

– O, masz nerkę na sercu!

– Bo mi z dupy spadała.

*

– Cześć.

– Dobry wieczór panu.

– „Panu”? Na ile ja lat wyglądam? Chcesz mnie obrazić?

– Ja to „panu” mówiłem w takim sensie…

Dziś szczególne a/varia. Oddajemy głos opiniotwórcom i intelektualistom. Będzie o lenistwie wyssanym z brudnym mlekiem bezrobotnej matki i antropomorfizacji NGO-LGBT, a na koniec poznamy argument ad canem.

*

Jednak pierwsze polskie testy podważyły użyteczność metody w przypadku grup najbardziej podatnych na lenistwo, czyli pracowników fizycznych: mają grubą, stwardniałą skórę, która blokuje przenikanie promieni i żyły nie są widoczne dla czytnika.

 To słowo [biometria] pochodzi z greki: bio – życie, metric – miara.

[Edyta Gietka, Polityka, nr 2844]

*

Jednak nie ma wród polskich NGO-sów lesbijki o takiej widzialności i takim parciu na politykę.

[dr Agnieszka Graff, Replika, nr 35]

*

Jarosław Makowski […] liczy na to, że zbuntowani internauci [protestujący przeciwko ACTA] powstrzymają budowę socjalnych kontenerowych osiedli, przemianę centrów miast w biurowe pustynie, złe trakowanie zwierząt […]

Kontestowanie ochrony praw intelektualnych było prawdopodobnie jedyną rzeczą łączącą demonstrantów. […] Bardzo też wątpliwe, by wszyscy byli wrażliwi na cierpienie zwierząt (prędzej już można podejrzewać, że własciciel suki husky, który urwał jej głowę, zmuszając do biegu za samochodem, również ściągał darmowe pliki z sieci).

[dr Krzysztof Iszkowski, Newsweek 9/2012]

– Jak tam?

– Gdzie „tam”?

– Sam wybierz.

– „Tu” fajnie.

– Ja nie rozumiem do końca, do czego służy to zaczepianie [poke na fb]. Się odzaczepia, tak?

– Mnie się wydaje, że to służy do komunikowania, że się chce z kimś uprawiać seks.

– Ale że palcem?

– No nie wiem. Ja palcem nie lubię.

– Ja mogę nawet lubić. Ale obyleby się na palcu nie skończyło!

– W sensie że wsadzić palec, a weźmie całą rękę?

– O w dupę. Nie sądziłem, że to tak zabrzmi. Miałem na myśli… Czuję, że zaczynam się tłumaczyć.

– Oczywiście, że w dupę, przecież nie w oko… Zresztą oko to nie jest dziurka.

– Wg hinduizmu chyba jest. Jedna z dziewięciu bram, czy jak to tam.

– Hinduizm! Ostatnio czytałem książkę Nowosielskiego, tzn. zbiór jego esejów chyba z lat siedemdziesiątych o prawosławiu. Przestrzega tam wielokrotnie przed hinduizmem. Pisze, że hinduizm jest w stanie zagrozić naszej chrześcijańskiej tożsamości i w ogóle i w ogóle (głównie dlatego, że wg Nowosielskiego jest on starszy i mądrzejszy niż chrześcijaństwo). W każdym razie w kontekście tego, co napisałeś, myślę, ze należy uznać, że jebanie w oko jest naszej chrześcijańskiej tożsamości obce.

– Nie tylko twojej chrześcijańskiej tożsamości, ale także mojemu ignostyczno-racjonalistycznemu poglądowi! I fetyszystycznemu wyglądowi!

– No właśnie. Nie tylko z chrześcijańskiego, ale i z racjonalistycznego punktu widzenia oko nie jest dziurką.

– Obecny mojego byłego, który o spermie napisał habilitację, uświadomił mi, że sperma w oku jest co najmniej równie niebezpieczna co w kiszce stolcowej. Bo oko ma niebywale rozwinięte funkcje obronne i naiwne limfocyty wciągają białka wirusa do węzłów, żeby je zniszczyć, a hivowi w to graj.

– No tak, rzeczywiście… Bo dostaje się w ten sposób podstępnie do wnętrza organizmu. Czy oko ma błony śluzowe? Bo jeśli ma, to rzeczywiście porównanie z kiszką stolcową nasuwa się samo. Nawet jest takie powiedzenie: „Ni w dupę, ni w oko”.

–  „Ni w dupę, ni w oko”. No i tak, jakoś musimy to przełknąć.

 

Dry those eyes which are o’erflowing,

All your storms are overblowing.

While you in this isle are biding,

You shall feast without providing,

Ev’ry dainty you can think of,

Ev’ry wine that you can drink of,

Shall be yours and want shall shun you,

Ceres’ blessing too is on you.