Rzucił się na mnie, prosto na wyciągnięty i ociekający jego krwią nóż. Ostrze wsunęło się jakoś tak poniżej obojczyka, nad piersią.

Ja w ryk!

– Nie chciałem! Nie chciałem! Mariuszek, powiedz, że to się nie stało, Mariuszek, przepraszam, przepraszam! – Jezusmaria, która strona, po której jest serce, lewej, która jest lewa, u niego odwrotnie niż u mnie, chyba nie, bzdury, czemu odwrotnie, to w lustrze jest odwrotnie! – Mariuszek, to po tej stronie, co serce? Mów!

[M. Witkowski, Drwal]