Rohard n’avait jamais eu qu’une faiblesse : le plus joli garçon de leur fratrie, né quelques mois avant lui d’une autre mère, une bergère engrossée par leur ivrogne de père. Un garçon doux comme un agneau, sauf au combat. Et c’était bien là qu’ils avait en commun : le goût du sang. Cela et quelque chose d’autre qui faisait briller leurs yeux et les conduisait à l’écart pour de troublants corps à corps.

Rohard miał bowiem tylko jedną słabość: najpiękniejszego chłopca spośród swoich braci, urodzonego kilka miesięcy przed nim z innej matki, pasterki, która zaszła w ciążę z ich ojcem pijakiem. Chłopca delikatnego jak jagniątko – ale nie w boju. W walce było widać, co ich łączyło: apetyt na krew. To i coś jeszcze, od czego błyszczały im oczy, gdy odchodzili na bok, by oddać się niepokojącej walce wręcz.

[V. Moore, La Nef des damnés]