Archives for the month of: Sierpień, 2012

To prawdziwa antropologia poranka. Tak to się wszystko zaczyna. Z dokładnym rozpisaniem na kiedyś i dziś. Czas przeszły był jak betonowe koryto, którym płynęło się sprawnie w nowy dzień. Był jak ekscytujące oczekiwanie na nowe, nieznane, lecz z pewnością udane.  Czas teraźniejszy: rano wszystkie myśli są czarne. Porozłażone w różne strony, nie do okiełznania. Zegar swoje, my swoje. Powtarzalność czynności sprawia, że jeszcze bardziej nie panujemy nad rytuałem mycia zębów czy smarowania kanapki masłem.

[Sylwia Chutnik, felieton w „Polityce” (2869), do przeczytania tutaj]

Kolaż recenzji win z Bordeaux ze strony sklepu Marka Kondrata:

W ustach pełne, sprężyste i rześkie. O silnej strukturze, ostry charakter złagodzony podwyższoną zawartością cukru. Piękny, rubinowy kolor z pobłyskami fioletu. Ze stonowanym bukietem skóry. Solidne i ciągle żywiołowe. Bardzo długi finał.

Rohard n’avait jamais eu qu’une faiblesse : le plus joli garçon de leur fratrie, né quelques mois avant lui d’une autre mère, une bergère engrossée par leur ivrogne de père. Un garçon doux comme un agneau, sauf au combat. Et c’était bien là qu’ils avait en commun : le goût du sang. Cela et quelque chose d’autre qui faisait briller leurs yeux et les conduisait à l’écart pour de troublants corps à corps.

Rohard miał bowiem tylko jedną słabość: najpiękniejszego chłopca spośród swoich braci, urodzonego kilka miesięcy przed nim z innej matki, pasterki, która zaszła w ciążę z ich ojcem pijakiem. Chłopca delikatnego jak jagniątko – ale nie w boju. W walce było widać, co ich łączyło: apetyt na krew. To i coś jeszcze, od czego błyszczały im oczy, gdy odchodzili na bok, by oddać się niepokojącej walce wręcz.

[V. Moore, La Nef des damnés]

1. Μῆνιν ἄειδε θεὰ Πηληϊάδεω Ἀχιλῆος

zapuszczam włosy, bo za duzo pedałów się na łyso przerobiło niah niah

jak narazie jesteście w obozie przegranych, w obozie Memnona

bo jakby nie było świat to nie przypisy do Platona, a do Troi

2. „nie przysyłajcie kwiatów, przysyłacie wazony!”

BLAGAM! SZANUJ SWOJ CZAS I MOJ – NIE SMIEC WIADOMOSCIAMI TYPU:
-pozdro / pozdrawim
-fajne foty
-fajne wygladasz
-itp

3. podpisuję się pod tym (w połowie)

Nie lubię fajnych chłopców, wolę tych niegrzecznych, co to od nich wódką czuć i krzywo patrzy im z oczu. Alkoholowi mówię stanowcze „czemu nie?” a i zapalić sobie możemy…

4. prośba o wazony nadal aktualna

Pogadać mogę z każdym, nie zależnie od wieku czy wyglądu ale to musi być ktoś elokwentny. Nie lubię lizusów którzy co 2 zdanie piszą jesteś ładny itp.

5. dwukropek

żałuje, że urodziłem się : facetem, gejem. Bo każdy facet dla mnie z założenia i definicji to : chuj i świnia. Wyznaję jedną zasadę w życiu : Wolę cierpieć w samotności niż zaryzykować : chybioną znajomość, przyjaźń a tym bardziej związek.

6. od zapytania do eksklamacji

Czy są tu normalni chłopcy, czy tylko sami zboczeńcy, którzy myślą tylko o sexie i wykorzystaniu!

– Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy.

– Zobaczymy.

Z okazji wakacji internauci mają iście ogórkowy sezon i namiętnie wpisują do wyszukiwarek takie frazy, by trafić po nich na mrówkodzika.

 

empik poniżej pasa, czyli bezpruderyjna miłość

łysiejąca mysz

ostre i ochydne ruchanie gejow

mój pierwszy raz był z moim wujkiem który jest gejem tak jak ja opowiadania gejówskie

pederasta karolek

plan b. pedały

banka mydlana wiersz

rudy zarost geja

fistunke

masy kałowe zdjęcia

wielkie cyce i moszna

wyjątkowo przerośniete łechtaczki, widok

sex bez zobowiazan londyn 10.08.2012

dolichocefalie

gru be lesby

żydłak

serce ma swoje ręce których rozum nie zna demotywatory

http://www.nihilistyczny sex.com

małe jamniczki zdjęcia

UWAGA: Materiały dostępne na youtubie są mocne; jest bardzo silny przekaz podprogowy, dlatego nie zalecamy oglądanie; (jeśli już to trzeba być w stanie łaski uświęcającej i pomodlić się wcześniej do Św. Michała Archanioła i do Ducha Świętego).

[portal www.grzechy.com]

*

Polecam to miejsce każdemu. Zabytkowe, góralskie chatki, skromnie, ale czysto i z klasą. Przepraszam, nie znam cen, bo kiedyś wymarzylem sobie taka robotę, ze to mi płaca, żebym w takie miejsca przyjeżdżał.

[jeden taki dziennikarz]

*

Pomóż swoim znajomym odkrywać wspaniałe miejsca, polecając XI LO im. Mikołaja Reja.

[z facebooka]

*

Jeżeli zastanawiają się Państwo jakie rodzaje sejfów są dostępne na naszym rynku, postaram się na to pytanie odpowiedzieć poniżej. Jeżeli chodzi o kwestię miejsca zainstalowania sejfu mamy do wyboru trzy rodzaje produktów: sejfy meblowe, które umieszczamy wewnątrz mebli, ścienne – wmurowywane w ścianę oraz wolnostojące.

[źródło]

*

Nie kreujemy własnego dobrodziejstwa, własnej młodzieży nie kreujemy.

[Jerzy Dudek, tvn24]

Przyjaciel ufarbował sobie brodę na ognistoczerwonorudy. Do tej pory nosił brodę w kolorze jasny blond. Współpracowniczka pyta go z niesmakiem:

– Ojej, skąd masz taki kolor brody?

– Wreszcie przestałem się farbować.

– A ty płakałeś kiedyś podczas seksu?

– Jeszcze nie.

*

– Co tam?

– Nic tu.

*

– Mam powody do dumy.

– Masz powody do dupy.

*

– Jak się masz? Źle?

– Mam się bardzo dobrze.

– A, to w takim razie ja się mam źle.

*

– Karaoke wyzwala z człowieka wiele… Falsetu.

Zwierzam się przyjacielowi:

– Rudość, bladość, piegi. Już zupełnie na punkcie tego zwariowałem.

– Tak sobie myślę, że to chyba skutek tych oper.

– Jak to?

– No wiesz. Koafiury, krynoliny, pobielona twarz z doklejonym pieprzykiem.

– Ty gnoju.

[Dwa fragmenty z powieści Johna Lanchestera Capital (Faber and Faber, 2012). Ogólnie nie wiem, co sądzić o tej książce. To znaczy, że naprawdę nie wiem. ]

‘I’ve got cancer,’ Petunia had said, with a sensation that she had bumped into something. People talked about the floor opening up beneath you, or the ground falling from beneath your feet, and things like that, but it wasn’t how Petunia felt; she felt as if she had walked into something invisible. Something which had always been there but which she hadn’t been able, and still wasn’t able, to see.

‘Not strictly,’ the doctor said. […] ‘Brain tumour is not a form of cancer. But you do have a tumour and I am sorry to say there is evidence that it is growing.’

Evidence – a heavy word.

*

The punchline was that she was now dying. Petunia’s story was an example of life’s capacity to go on being one thing, to be it more that it was possible to imagine, and then to be more of the same, only more intensely so. It was unbearable. And like so many unbearable things, it had to be borne. 

1. oratio obliqua

Moja mama mówi synu tak się podniecasz że Ci zaraz spadną gacie a ja mówię spoko nawet ich nie mam!

 2. a[bs]trakcja wieczoru

młoda suczka bardzo uległa szuka konkretnego jebaka najlepiej z kumplami do miłych spotkań, chętnie przyjmę też zaproszenie na jakąś prywatną imprezę gdzie będę atrakcją wieczoru oraz inne ciekawe zaproszenia wystarczy, że się odezwiecie „otwarty” na wszelkie propozycje pozdro

 3. niedoczekanie

Nie zakładam niczego – niestety to nie wychodzi

4. mylisz się we wszystkim

O mnie: skromny, zwyczajny, spokojny choć tego podobno nie widać, dobry człowiek :) Rzeczywistość weryfikuje.  Jeśli oceniasz przez pryzmat zdjęć – mylisz się. warto poznawać

5. ważne, by śmieć twierdzić

Subiektywizując twoje autokratyczne stanowisko wobec poruszanych przeze mnie kwestii, moje osobiste ego uległo autodegradacji poprzez inkorporację wysublimowanych dążeń do rozgoryczenia waszą osobą, twoje zachowanie zachowanie jest nieadekwatne do psychologicznego aspektu waszego jestestwa, które absorbuje paradoksalnie doktrynalne spojrzenie na istotę hiperbolicznego pojęcia istnienia w czasie i przestrzeni. Biorąc pod uwagę metafizyczne podłoże twojego rozumowania, które urąga mojej wysoko rozwiniętej osobowości, nie jestem zobligowany do dalszej konwersacji z tobą. Bez długotrwałego namysłu śmiem stwierdzić, iż twoja wysoce zdeprawowana osoba oddziaływuje niekorzystnie na zmarginesowane społeczeństwo kontrreformujące zaistniałą obecnie sytuację, która koliduje z powszechnym mniemaniem o pojęciu istnienia we wszechświecie.

 6. an/e/rekcja

Trzeba poznać :-) Przewrażliwiony na zachowaniach ciotowskich jak taka napisze to zajebie jak psa.

 7. dzi*ki szał

Jestem ładnym chłopakiem i chętnie spędzę miłe chwile z fajnym mężczyzną. Potrzebne mi są pieniądze, jednak nie jestem „dzi*ką” i szukam kogoś na poziomie.. z nutą inteligencji :)

 8. kolo w cyc

Student pełną piersią… lubiący się zabawić, poszaleć, ale nie wykluczający dłuższych terminów…

– A co ja będę im w profilu wszystko wypisywał. Niech sami sprawdzą! Nie będę im dawał tacę na ławę.

Dlaczego uprawiam prostytucję?

  • chcę szybko zarobić
  • nie mam środków do życia i innego sposobu zarobienia na utrzymanie
  • koleżanka mnie w to wprowadziła i już się przyzwyczaiłam
  • pochodzę z rodziny patologicznej i byłam jako dziecko molestowana
  • mam do spłacenia długi i dlatego chcę w ten sposób je oddać
  • mam chore dziecko i chcę w ten sposób zarobić na operację
  • mam na utrzymaniu 2 dzieci i nie mam męża, bo od nas odszedł
  • nie mam szacunku do siebie i dlatego to robię
  • miałam kilku chłopaków i z nimi współżyłam a ostatni chłopak mnie zostawił i z rozpaczy
  • lubię to robić za pieniądze
  • lubię to robić bez pieniędzy
  • nie mam jak zarobić na studia i dlatego „sponsor” mnie utrzymuje i opłaca mieszkanie

[ankieta pochodzi z www.grzechy.com i wydaje się zrobiona serio; wytłuszczenia pochodzą od mrówkodzika]

Coś leży pod sofą. Podnoszę i patrzę zdziwiony. Vrublini pyta:

– A co to? To takie do drenażu fiuta?

– Nie. To nitka makaronu sojowego.

Znajome wrażenie zagubienia, rozległe szkolne niewyspanie. Piasek pod powiekami, dyskomfort w żołądku. Wiesz, że masz podkrążone oczy, nawet bez patrzenia w lustro. Odklejenie od rzeczywistości, jakby się trochę wypiło albo przypomniało sobie złą wiadomość. Raczej to drugie: uczucie powierzchownego znieczulenia w parze z utrwalającym się lękiem.

Dzwoni dzwonek. Nie mogę znaleźć swojej klasy. Podchodzę do różnych ludzi, nie poznaję twarzy, chociaż niektóre są całkiem ładne. Do tej szkoły przeniósł się specjalnie dla mnie Piotrek, ale jestem na niego pogniewany, bo z jednej strony dziwnie się czuję z tym, że zadał sobie nieproporcjonalnie duży trud przyjścia tu za mną, a z drugiej jestem zazdrosny, bo siedzi w łazience i podrywa jakiegoś równolatka.

Wreszcie natrafiam na grupkę dziewczyn. Są ubrane w sukienki balowe jak na studniówkę, mają fikuśne fryzury i mocny makijaż. Popijają szampana z długich kieliszków.

– Ej, nie wiecie może, gdzie jest moja klasa?

Wskazują gestem na pozostałe dziewczyny siedzące i stojące w strojach wieczorowych. Rzeczywiście, poznaję. Ze zdziwieniem zauważam wśród tych osób twarze znane raczej z klubów niż z liceum, ale nie wnikam.

Wchodzę do klasy. Pracownia polonistyczna, nauczycielki jeszcze nie ma, na biurku leży otwarty dziennik. Koleżanki i koledzy już siedzą normalnie ubrani w ławkach częściowo ustawionych w podkowę.

Jest gorące popołudnie. Wstaję i pytam:

– Jaki my mamy miesiąc? Czasem nie sierpień?

– Nie, czerwiec.

– To już po maturach? Dlaczego jesteśmy w szkole?

Koleżanka prostuje:

– Bo mamy maj.

Inna poprawia:

– Mamy marzec, matury za pasem.

Kolejna uściśla:

– Tak, mamy kwiecień.

– Rany boskie, ja się w ogóle nie uczyłem. Ale zaraz, ja już to chyba zdawałem. Czy my tego nie zdawaliśmy?

Cisza.

– No, mówcie, ręka w górę, kto zdawał.

Wszyscy podnoszą ręce.

– A kto z was zdał tę maturę?

Zdecydowana większość podnosi ręce.

– To dlaczego teraz jesteśmy w szkole? Co to jest w ogóle za szkoła?

Koleżanka odpowiada z miną taką, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie:

– Sześcioklasowe technikum.

– Że co? W której jesteśmy klasie?

– Czwartej.

– Ale dlaczego?!

Agnieszka, która siedzi przede mną z nosem w zeszycie zapisanym wzorami matematycznymi, odwraca się i odpowiada rezolutnie:

– Bo daje to nam nowe możliwości zdawania na przykład fizyki, chemii na maturze.

– Ale po co?

– Żeby studiować na politechnice.

– To się kupy nie trzyma. Dobrze chociaż, że ty też z powrotem tutaj, Agnieszko.

Kolejna wiązanka fraz z wyszukiwarek, po których trafiano na mrówkodzika.

 

kostiumki dla pań

dupczenie niechętnej

żubr -allegro -ziko -okazjum -poczta -nerwica -tapeta -numizmatyczny -frazeo -pompik

sek na przystanku z przymusu

ograniczył ze mną kontakt

freddie mercury żyd

mezczyzna zapladnia kobiete

stanpodobnydoupojeniaalkocholowego

seks na amfie… opowiadania erotyczne

jakie są doznania ruchanego pasywa gay

piękne hrabianki na balu poezja

ja ci zazdrościłam

cześć mam na imię olusia a ty urszula bardzo mi miło

achmatowa stihi

hilary clinton lizbijka

jestem gejem pragne kutasa w dupe

W tym celu został stworzony zabieg mikrodermabrazji diamentowej, który jako najlepsza alternatywa zabiegów medycyny estetycznej, skutecznie poprawia wygląd skóry i pomaga uporać się z specyficznymi problemami. W znanej bajce „Shrek” główny bohater powiedział, że: „Ogry są jak cebula. Mają warstwy.” Podobnie jest z naszą skórą, w której młode warstwy są przykryte starszymi. Niestety stan warstw zewnętrznych z czasem ulega pogorszeniu. Pojawiają się blizny, przebarwienia i nierówności skóry. Jeśli zaś chodzi o warstwy wewnętrzne, to mają one dużo lepszy wygląd. Wydobyte na światło dzienne mogą odmienić twarz, nadać jej blasku i odmłodzić

[reklama salonu urody „Elżbieta”]

*

Przed oblicze sługi bożego Stefana kardynała Wyszyńskiego żaden kapłan nie ośmielił się przyjść rozpasany, nie mówiąc już o braku sutanny. No dzisiaj wiadomo, że jest inaczej.

[ks. Roman Kneblewski tutaj]

*

Pop pocałował Putina w rękę.

[Anita Werner, tvn24]

*

Piętnaście minut splądrowało naszą wioskę.

[mieszkaniec o nawałnicy]

*

Anisaxtuxtyfkagatapixnakakjagaka

„Zdarzyło się, że chciałem go ostatecznie zmusić do chodzenia i przynoszenia śniegu.”

[przykładowe zdanie w języku jupik, wikipedia]

*

Emation – w mitologii greckiej syn bogini Eos i jej męża, Titonosa. Nie wsławił się niczym specjalnym w mitologii.

[wikipedia]

Przypomniało mi się, jak kiedyś na lekcji biologii w liceum na prośbę (świrniętej skądinąd) nauczycielki o wymienienie trzech warzyw bogatych w betakaroten odpowiedziałem:

– Marchew, marchwia i marchewka.

I dostałem ataku śmiechu. Ona zaś wpadła w furię.

Chodziłem potem po szkole i na różnych ogłoszeniach i wywieszkach dopisywałem „marchwia”.

– Pytałem o twoje plany na wieczór.

– Nie mam żadnych planów. I od razu uprzedzę, że jestem poza Warszawą.