Archives for the month of: Wrzesień, 2012

– O, to mój parasol.

– Rzeczywiście, dziś nie pada. Wczoraj z nim szedłeś, zaczepionym u plecaka.

– Tak. I zostawiłem u ciebie.

– Zabierasz…?

– Tak. Bo co, jeśli jutro będzie lało?

– Idę do domu, poczytać. Bo już jedno oko mnie zaczyna boleć i nie zostało mi wiele czasu. 

– On jest nawet ładny.

– To te włosy, bez włosów już nie byłby ładny.

– Włosy potrafią być perwersyjnie użyteczne…

– Tak, na przykład można ogolić mu włosy, a potem powiedzieć: eee, bez włosów to już nie jesteś ładny.

– Drga mi powieka. Magnez wezmę.

– To przez kawę, wypłukuje magnez.

– No, kawa i stres wypłukują alkohol.

– Alkohol?

– Alkohol wypłukuje magnez.

– Powiedziałeś, że stres wypłukuje alkohol.

– No to trzeba uzupełniać.

– Ja bym nie mógł być z biseksem. Zwariowałbym z zazdrości.

– Ja mam na to wyjebane.

– No widzisz, jak on ma na wszystko wyjebane?

– Mam wyjebane na to, jak mam wyjebane.

 – Ty wiesz, że ja mu wczoraj z rozpędu powiedziałem: „Ładnie kaszlesz”?

– To bardzo w twoim stylu. Że ładnie kaszlesz, że ładnie płaczesz; że ładnie fizjologicznie coś robisz.

– Hindusi i Europejczycy to podobno jedna rasa.

– Litewski prawie jak sanskryt przecież.

– No widzisz.

– Czyli że Litwini to jednak podgatunek?

Rabbio: Kobiety lubią to robić, ale nie potrafią.

Mrówkodzik: Co ty powiedziałeś? Wyszło szydło z worka. Mosznowego.

Rabbio: Ale ja nigdy…

Mrówkodzik: Uff!

Wiewiór: Spadło ci szydło z serca?

– Taka II Rzeczpospolita: też mieli pomysł z Madagaskarem.

– O, więc Madagascar to prequel W ciemności?

– Pięknie wariacje tej melodii zaśpiewałeś. Były w stylu, by tak rzec, postbergowskim: nie dotyczyły melodii, nie dotyczyły nawet rytmu. Dotyczyły stroju.

– W Egipcie wprowadzili takie prawo, że mąż może współżyć z żoną jeszcze pewien czas po  śmierci.

– Można by to przedłużyć do kilku dni. Tylko wymagałoby to trudno dostępnych warunków chłodniczych.

– No tak, ale czy trzymana w chłodni nadal byłaby halaal?

Jaka posługa, taki rap.

[tnv24, na pasku, o ks. J. Bartczaku]

*

Śnięte ryby w raszyńskim stawie. Szukają przyczyny

[nagłówek prasowy, alert24]

*

Pan Prezes Millewski miał prawo rozmawiać…

[Antoni Górski, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa o sędzi Milewskim; od dzisiaj znany jako Geminator; nosówki wymawia synchronicznie, czyli jak przedwojenna hrabina, z francuska; jednak najładniej brzmią w jego ustach słowa: jeżely, wypowiadajo oraz standarty]

*

We’re not alone in the Universe.

Nie jesteśmy w kosmosie.

[tłumaczenie z tvn24 czegoś na temat Marsa]

*

… Tak trochę po staropolsku. Kojarzy mi się to, nie wiem, z… Lech, Czech i Prus.

[Paweł Małaszyński tutaj o nietypowych imionach; warto się przyjrzeć zachowaniu Małaszyńskiego; widywałem takie w klubach u co poniektórych]

*

Niezbyt budujące sceny jak na ekshumację.

[Andrzej Morozowski w tvn24]

– Co tak się zamyśliłeś?

– Myślę o seksie.

– Masz na myśli seks w ogóle?

– Nie, odbyty.

1.imperaTYw

geje wcale nie muszą nosić obcisłych koszulek z napisami, a TY nie możesz

2. zaginiony manuskrypt Katullusa

Szukam kogoś, by światło życia w człowieku istniało,

I z duszy jego szczęście tryskało,

Potrzebna jest miłość z odwzajemnieniem,

Gdyż w platonicznej jest tylko marzeniem.

Obdarzaj miłością codziennie tego,

Od którego oczekujesz tego samego.

Po tysiąckroć więcej w twym sercu zagości,

Otrzymanej niż danej, przez Ciebie miłości.

Jeśli jej szukasz, naucz się dawać.

Bez tego nie można tylko dostawać.

3.wpadki, spadki, wypadki

Miły chłopak , który szuka gejów do znajomości a być może nawet do związku ale na to trzeba zasłużyć :D . Po wczorajszym dniu zrozumiałem jaki jestem i postanowiłem że panom od 21 w wzwyż dziękuje , seksu też nie szukam . Wolę być spokojny niż puszczać się na prawo i lewo . Jesteś chętny ? Napisz , to nic nie boli odpisuje każdemu chyba że ktoś mi nie wpadnie do gustu :D

4.Temat Mnie

Normalnego Człowieka , z którym da się porozmawiać , a nie Tylko temat Sexu

napisz , a poznasz ;D Każdy myśli o Mnie inaczej ! :)

5.sen Apresjana

Jestem młodym facetem, który uwielbia muzykę i teatr. Kocham podróżować i zwiedzać. Relax to również synonim mojej osobowości. Napisz, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej.

6. rycerz błędny

Jestem romantycznym typem współczesnego błędnego rycerza. Walcze z wszelką niesprawiedliwością, krzywdą i dyskryminacją. Chce wykrzyczeć swe oburzenie, miłość, ból, a krzyczy, by zaalarmować opinię publiczną, by zaprotestować przeciw niesprawiedliwości. Nie robie tego w uniesieniu, kieruje mna głębokie przekonanie.

7. ideauć!

W mojej głowie widzę pewną osobę. Wspaniałą, zdolną. Umie przytulić w odpowiedniej chwili. Poradzi sobie z problemami życia codziennego. Jest świetnym chłopakiem. Może nawet wspaniałym. Jest mną, ale lepszy.  A tak serio to cierpię na uczuciowe zatwardzenie i mimo, że spotykam idealnych facetów, nie potrafię wykrzesać z siebie żadnego uczucia.

– Kiedyś się interesowałem astrologią.

– No dobrze, chciałbym usłyszeć coś o mnie, to znaczy o sobie.

– Nic ci nie umiem powiedzieć.

– A ty jesteś…?

– Panną.

– Jakie są panny?

– Takie.

– Pstrokate?

*

– Taki tępy koleś to może być na raz, na dwa. Góra na tydzień.

– Jeśli brutalny to na dwa tygodnie.

*

– Ale, czemu przełączasz kanał? Przecież nie patrzysz.

– Żeby inni też nie patrzyli, bo nie oglądają.

*

– Wiesz, jakie to jest życie w Białymstoku. Mortadela, grządki, żniwa, ogródek.

Poproszony kiedyś o użycie słowa shart (=shit+fart) w zdaniu, wyprodukowałem coś takiego:

Although Euphigenia solely wanted to release a meek and tranquil fart, lest nobody knew of her rectal mishaps, she uttered a vociferous shart that deeply perplexed her lady companion, dampening both Euphigenia’s zeal and luxurious lingerie.

– Bakteryjne to to nie jest, skoro nie masz temperatury. Angina też nie, przy anginie bakteryjnej nie występuje równoczesny nieżyt nosa.

– No tak, to jakaś grypa czy coś. W każdym razie nie wirus Ebola ani Marburg.

– No to dobrze. Zatem samobójstwo odłożę na inny termin.

– Świat się kończy. Śpię w nocy, wstaję rano, i pracuję w dzień. Prawie nie piję. Prawie z nikim, z jednym zasadniczym wyjątkiem, się nie spotykam. Niebywałe.

– To jest odrażające.

– Na swoje usprawiedliwienie dodam, że się wczoraj upiłem!

– Winem?

– Tak.

– W samotności?

– Tak.

– To się nie liczy. I jeszcze cię pogrąża.

– Całkiem ciekawy był ten typek sprzed jakiegoś czasu. Taki koło 40stki. Wiedział dużo o Wagnerze, to intrygujące.

– Tak, to mój przyjaciel. Wybitna postać.

– Z określeniem „wybitny” jest trochę tak jak ze „sławny”: Jeśli ktoś jest wybitny/sławny, to nie trzeba tego zaznaczać. A jeśli trzeba – to znaczy, że nie jest. Ale to nie zarzut.

– Jest bardzo interesujący. Z wielu względów. Dla mnie głównie ze względu na swojego dziadka.

Rozmawiamy o preludium chorałowym z Orgel-Büchlein (BWV 644), opartym na kantacie BWV 26: Ach wie flüchtig, ach wie nichtig.

– Rozumiesz tytuł?

– Nie bardzo.

Nichtig pochodzi od nicht, czyli znaczy: „żaden, nędzny”, a flüchtig chyba od Fluch – „przekleństwo, klątwa”.

– Kojarzę! „Verfluchte Juden”!

————————————————————–

Notabene: myliłem się. Flüchtig pochodzi od Flucht – „ucieczka”, czyli znaczy „uciekający, przelotny”. Chodzi, oczywiście, o marność życia, te sprawy. A preludium można, warto posłuchać, trwa niecałą minutę, a tworzy idealnie zamkniętą całość.