– Pan myśli, że ja chodzę po muzeum i mędrkuję? Przeciwnie. Czysta, bezmyślna intuicja. Sztuka wtedy jest dobra, kiedy nie umiem łatwo ubrać jej w słowa. Zracjonalizować. Opowiedzieć. Bo pojawia się emocja, która przenika mnie tak silnie, że kasuje na chwilę całą erudycję i krytyczny odbiór. Kiedy na coś patrzę i przestaję być historykiem sztuki, wtedy czuję, że mam do czynienia z prawdziwą sztuką.

[Maria Poprzęcka w znakomitym wywiadzie do przeczytania tutaj]