Archives for the month of: Lipiec, 2013

– To trzeba by mieć doskonale ułożonego owczarka, żeby nie przeskakiwał.

– Da się przecież zrobić. Nasz Boks, na przykład, był świetnie ułożony. Szedł przy nodze tak, że aż trudno było uwierzyć, że nie na smyczy. I doskonale wiedział, co mu wolno, a czego nie wolno. Jak się zwalniało, to on też zwalniał; jak się stanęło, to on stawał; jak się kupiło loda, to on go zjadał.

– Żartujesz!

– Nie. Szedłeś z lodem, zwłaszcza gestykulując, chaps i loda nie było.

– I pozwalaliście mu?

– Nie… Po prostu zaczęliśmy kupować drugiego loda, dla niego.

Oto jedyny wymyślony przeze mnie w życiu dowcip:

– Co robi onkolog na na Pradze o północy? Szuka guza.

– Wiesz co, nie stójmy na tym mostku.

– A, bo ty nie lubisz wody.

– Ogólnie lubię, lubię pływać, ale nie lubię głębokiej, ciemnej wody, przeraża mnie. Budzi we mnie jakiś pierwotny lęk.

– Tak, to bardzo… Topiczne.

– Nastoletnia dziewczyna staje czasem przed wyborem: matura czy matula.

Moja ulubiona pieśń z Kurpiów, wspomnień czar, wspomnień czad. Pod spodem podaję wersję tekstu, którą wolę od śpiewanej przez panią Apolonię.


W kadzidlańskiem boru

źródełecko bzije

Chto idzie, cy jadzie,

Wodę z niego psije.

Nie psij wody z boru,

Bo ona zmącona,

Pomąciła ci jo,

Dziewczyna nadobna.

Choć woda zmącona,

Ale się ustoi,

Ładna kadzidlonka,

Choć się nie ustroi.

Reklama snickersa z Joan Collins. Po raz pierwszy się jej przysłuchałem.

W oryginale jest:

Who’d want to smell like you?

W wersji polskiej zaś słyszymy:

Kto chciałby cię wąchać?

likwidacja

– Jest druga rocznica śmierci Amy Winehouse. Popatrz tylko, posłuchaj, jak ona śpiewa.

– Ja tam nie wiem. Popatrz. Piosenkarka, która musi kłaść usta na mikrofonie, może nie być wcale warta podziwu.

– Wiesz, jak wygląda Anne Hathaway?

– Nie znam.

– Taka, ładna, mi się podoba. Wygląda jak Liza Minelli.

– Nie wiem, czy to taka dobra rekomendacja.

– No dobrze: wygląda jak Liza Minelli, gdyby nie była facetem.

– Co u ciebie?

– Fajnie.

– A co tak stoisz?

– Tak sobie stoję.

– Czy ty się rozwodzisz, czy ty kochasz kogoś?

wyższa szkoła jazdy

Środek nocy, pełnia, nie mogę spać. Obok budzi się Rabbio, zaplątany w kołdrę, postękuje, próbuje rozgmatwać pościel i z niezadowoleniem wydaje świstliwy dźwięk:

– Źśśśś…!

– To nie ja zrobiłem! – uprzedzam ewentualny zarzut skotłowania pościeli.

– Wiem, sam siebie zrobiłem, bo… bo… – mówi nieprzytomnie.

– Boa…? – pytam prowokacyjnie.

– Tak! Groźny jest! – stwierdza z wyraźną satysfakcją, po czym błyskawicznie  zapada z powrotem w sen.

– Posuń dupę!

– …To kwestia tego mięśnia wywołującego erekcję.

– Jakiego mięśnia? Tam są ciała jamiste.

– Coś przecież jeszcze wpycha tam tę krew…

– Ja wiem! Serce!

– Pisze do mnie koleżanka, i podsyła mi jakiś link, że odkryła coś takiego jak fisting.

– Że co?

– No właśnie. Niesamowite, że ludzie nie wiedzą takich podstawowych rzeczy.

– Chciałbym powiedzieć, że kupiłbym tę książkę gdyby nie okładka, ale nie, nie kupiłbym tej książki.

– Ja bym kupił tę książkę właśnie ze względu na okładkę.

– Ciekawe, nigdy nie pytałem go, czy jego jamnik jest Żydem.

– To by było: nie dość, że jamnik, to jeszcze Żyd.

– Gazda za dnia fiakrował, a jak fiakrował, to popijał, bo go częstowali, a potem, jak miał lepszą jazdę, to wracał i ganiał z siekierą po boisku* .

– Ale kogo tak ganiał?!

– W zasadzie żonę, ale bez przekonania. I niby krzyczał „Zabiję cię, zabiję!”, ale to tak raczej z ogólnego żalu do świata.

——————————————————-

*  boisko – w gwarze (np. małopolskiej): klepisko, gumno, część stodoły.

– Bo ty uważasz, że Azja zaczyna się już na Bugu.

– Nieprawda. Uważam, że na Bugu kończy się Europa. A czy się na nim cokolwiek zaczyna – to bardzo wątpię.

– Koncert jest u dominikanów.

– Nie, u franciszkanów, w bazylice.

– Ooo, szkoda… To nie zobaczymy relikwii Świętego Jacka.

– A kto to?

– Ich założyciel. To najbardziej prestiżowe relikwie w Krakowie.

– Sam Kraków to najbardziej prestiżowe relikwie w Polsce…