Archives for the month of: Sierpień, 2013

– Od cebuli to się kuli!

– A wyobrażasz sobie mnie z nim?

– Ciebie mogę sobie wyobrazić z kimkolwiek!

– To ma być komplement?

– Tak, bo jesteś taki… pojemny.

– A ty tam nie podsłuchuj!

– Nie podsłuchuję. Nie wolno mi podsłuchiwać. Ale wolno mi słyszeć.

– Czemu zapalasz z powrotem lampę?

– Gaszę…

– Zapalasz. Przecież przed sekundą podszedłem i zgasiłem.

– Aaa, nie widziałem.

Frazy, po których trafiano przez wyszukiwarki na mrówkodzika w ostatnich tygodniach (co tłustsze pogrubiam):

ruchanie to poezja

spujnik sex

szablon „prosze o smsa”

kurzak aleksandra pudelek

pornole mówione po polsku i dupczenie grubych

dziki obiły jej zderzaki

czy obiera się pistacje

telefon dialog jestem sekretarka

a nie lubisz drętwej atmosfery gabinetów masażu

mrożek zniewieściały

zapach kutaska trzynastoletniego chlopca opowiadanie erotyczne

foyer sexu

aborcja wieszak

rozdarte bachory w ryanair

tercet liter oznaczajacych gloske

– A, bo wy tam w korpo macie open space?

Open space?! Raczej crowded place!

– Zapaliłabym papierosa…

– A co, rzuciłaś?

– A nie, ja nie palę.

Czytam sobie o nowych kennkartach warszawskich do zniżki uprawniających i tak mi się skojarzyło:

„Ale gdyś tu się został, to idźże zaraz do Poselstwa, albo nie idź, i tam się zamelduj, albo nie zamelduj, bo jeśli się zameldujesz lub nie zameldujesz, na znaczną przykrość możesz być narażonym, lub nie narażonym.”

– Popatrz na nią. Jak myślisz, „gdzie lubi”?

– Trzeba emerytce powiedzieć, gdzie ona powinna lubić: na widowni albo przed telewizorem.

– Ostatnie filmy Woody’ego Allena kojarzą mi się z kuchnią zastawioną buteleczkami z gałązkami rozmarynu zatopionymi w oliwie, pełną wieńców czosnku i sznurów papryczek, i słoiczków z cennymi przyprawami. Tyle że kucharz niespecjalnie sięga po wszystkie te dodatki, a produkty podstawowe ma z taniego supermarketu, więc chociaż sztafaż jest imponujący, jedzenie wychodzi mdłe.

– Ciekawe, jak by mi było w takiej sukni z odkrytymi plecami…

– Moja prababcia kazała się pochować w czerwonej sukni z odkrytymi plecami.

– No jak to! Naprawdę?!

– Tak. I do tego położyć na boku, żeby wszyscy widzieli, jak będzie stała otwarta trumna w kaplicy.

– Znajomy uczył kiedyś polskiego w belgijskiej szkole językowej. Raz na lekcji pojawiło się pojęcie skośnych oczu. Któryś uczeń pyta: „A co to takiego skośne oczy?”. Ów prowadzący zajęcia znajomy nie wiedział, jak im to wytłumaczyć, więc postanowił pokazać. Rozciągnął oczy palcami, podchodził do każdego ucznia po kolei i z akcentem stylizowanym na chiński piszczał: „Skośne oczi! Skośne oczi!”. A kiedy podszedł taki piszczący i rozciągnięty do jednej z uczennic, która okazała się  faktycznie Azjatką, wskazał tylko na nią klasie i z ogromną satysfakcją podsumował: „Eh voilà!”.

– Z nami spało sześć kotów i dwa psy i czasem dopchać się do właściwego tyłka było bardzo trudno.

– Per procura ad astra.

W oczekiwaniu na dzisiejszy koncert tłumaczonko fragmentu 2. pieśni cygańskiej Brahmsa.

 

Spieniony potoku Rima

Jakżeś ty zbełtany;

Na brzegu żalę się w głos

Na ciebie, najmilsze me kochanie!

 

Co w oryginale brzmi:

 

Hochgetürmte Rimaflut

Wie bist du so trüb;

Am dem Ufer klag ich

Laut nach dir, mein Lieb!

 

[Hugo Conrat, przeł. Krystyna Jackowska-Pociejowa]

– Czemu się zagłodziłem? Nie wiem. Może byłem smutny, może coś. Może miałem wstręt do apetytu.

– Can we take a pee break?

– Have you heard of omorashi?

– Is he a writer or what?

Nieznane arcydzieło Balzaka na taniej książce – 10zł

Lekcje muzyki w dzieciństwie – z kasy państwa polskiego

Tłumacz i korektorki, którzy puszczają źle przetłumaczone nazwy tonacji (typu „si bemol”) – bezcenni

– Tej by tu jeszcze brakowało…

– Nie wiesz, że ona bawi w Monte Carlo?

– Tak. Dzieci bawi. Au pair pojechała.

– Recenzowałem ostatnio australijską powieść, taką dla młodzieży żeńskiej i lubiącej nadprzyrodzone. Zlecająca mi to redaktorka przykazała, że mam się wczuć w dwudziestoletnią barmankę z Płocka.

– I jak?

– Barmance się nawet spodobało, ale bez szału.

– Ja czytam ostatnio „Pięćdziesiąt twarzy Greya”.

– O, i jak ci się podoba?

– Jakoś tak dziwnie się to czyta, choć całkiem fajnie przetłumaczone niektóre fragmenty. No, ale dobrze sobie czasem przypomnieć, co oficjalnie jest wyuzdane, ha, ha.