Wracam z łazienki i włączamy Finlandię Sibeliusa. Zastanawiam się głośno:

– Czy ten Sibelius nie za pompatyczny jak na taki kraj jak Finlandia?

– Dla mnie wcale nie jest pompatyczny. Czuję w jego muzyce ten śnieg i mróz, i las…

– Nie-e, to odświeżacz do kibla.

Po chwili rozmowa schodzi na malarstwo Juliana Fałata. Rabbio się rozmarza:

– Fałat… Jak ja lubię Fałata. Kojarzy mi się z tym Sibeliusem. Może to przez te jego łosie we mgle…?