Archives for the month of: Październik, 2013

– A te gdzie się szwendają?

– One pojechały do Dżakarty.

– A to seksturystki!

– Skąd, one tam do pracy pojechały!

– A to sekssłużbistki!

Słuchamy Fidelia, opery o kobiecie, która przebiera się za mężczyznę, żeby uwolnić swojego niesłusznie uwięzionego męża. Muzyka jest bardzo podniosła. Rabbio mówi z uznaniem:

– I zobacz, czego może dokonać kobieta…! W męskim przebraniu.

Kobieta w spodniach dokonuje, czego miała dokonać, a Rabbio podsumowuje z satysfakcją:

– No, i już uwolniła wszystkich więźniów politycznych.

– Uwolniła. A w drugiej, zaginionej części tej opery  pt. Infidelio, ci uwolnieni więźniowie będą jej dziękować…

– O, Marta znowu hałasuje na górze.

– Jaka Marta?

– Duch Marty.

– Duch? Hm… My też przedwczoraj słyszeliśmy jakieś hałasy. Baliśmy się pójść i sprawdzić. Stwierdziliśmy, że jak to jakiś zbrodzień, to zjemy kolację do końca, a potem wyjdziemy na spacer, żeby miał spokojnie czas się ewakuować.

– Mówię wam, to duch Marty.

– No dobrze, ale dlaczego akurat Marty?

– Bo jak wołam „Marta, uspokój się!”, to się uspokaja.

– Widzisz, tamte zakonnice mają inne wdzianka. Ta przed nami ma beżową górę, a tamte mają niebieskie.

– Ta nasza beżowa to jakaś ich masterka chyba.

– No, taką ma minę. Patrz, tam jest jeszcze jedna.

– Taka sama jak ta nasza, ich są dwa rodzaje.

– Trzy, tamta ma brązową obwódkę na czepcu.

– Obosz, one nie znają umiaru!

Lot się opóźniał i opóźniał, aż wreszcie odwołali i trzeba znaleźć sobie jakiś zastępczy. Przeganiają kilkudziesięcioro czekających do odległego stanowiska, gdzie można przebukować bilet. Przemieszczamy się sprawnie, więc zajmujemy niezłe miejsce w kolejce: przed nami nie więcej niż dwadzieścia osób, za nami – trzydzieści. Rozmawiamy ze stojącą obok dziewczyną. Następny sensowny lot jest za siedem godzin, co nie jest wiadomością dobrą (bo to w sumie dziewięć godzin później niż pierwotna godzina wylotu), ale nie jest też wybitnie złą (bo da się dolecieć jeszcze tego samego dnia).

– No trudno, poczekamy i może będą miejsca na tym popołudniowym locie – mówię pogodnie.

– I tak już jesteśmy wygrani – stwierdza dziewczyna – a jak bardzo jesteśmy wygrani, to się jeszcze dowiemy – dodaje złowrogo.

Wracam z łazienki i włączamy Finlandię Sibeliusa. Zastanawiam się głośno:

– Czy ten Sibelius nie za pompatyczny jak na taki kraj jak Finlandia?

– Dla mnie wcale nie jest pompatyczny. Czuję w jego muzyce ten śnieg i mróz, i las…

– Nie-e, to odświeżacz do kibla.

Po chwili rozmowa schodzi na malarstwo Juliana Fałata. Rabbio się rozmarza:

– Fałat… Jak ja lubię Fałata. Kojarzy mi się z tym Sibeliusem. Może to przez te jego łosie we mgle…?

– …Gierymski, Grottger…

– O boże, tylko nie Grottger. U niego sami powstańcy, konie, powstańcy na koniach, powstaniec w lasku, powstaniec żegnający się z matką, powstaniec żegnający się z koniem…

 

————————————————————————–

knur – patrz: słowniczek.

– 30 to jednak nie jest nowe 20. Starzeję się i ogólnie konformizuję. Przestawiłem w Wordzie interlinię z 1,15 na 1,5. Pora umierać.

– Ja zrobiłem odwrotnie, ale dowodzi to tego samego, ponieważ dopiero niedawno zauważyłem, że można ustawić 1,15. Grube tysiące stron wklepanych w Wordzie, a tu zdziwko, dziadu. Tak, 30 to nie jest nowe 20.

–  Albowiem wydaje mi się, że za naszych czasów interlinii 1,15 jeszcze nie było. Było tylko 1 i 1,5 do wyboru. 1,15 wprowadzono w jakiejś późniejszej aktualizacji.

– O której z pewnością uczą w gimnazjum…

– Dział promocji Chóru Filharmonii razem z działem promocji Chóru Opery to dwie legendy światowego chóraoptymizmu.

Dochodzę ostatnio do ponurego wniosku, że moja książka habilitacyjna, zamiast dotyczyć postaci pewnego wielkiego Greka w tradycji żydowskiej, powinna raczej być o gejowskich romansach w fantastyce – w ostatnich czasach mam wrażenie, że tych ostatnich czytam znacząco więcej, niż książek naukowych na ten pierwszy temat.

[blog jakiegoś literaturoznawcy, źródło]

*

„I’ve always been fascinated by the spindle hole. Everything on the record’s face conspires to highlight it: the price circles it; the label and the round window in the protective paper envelope echo its shape….

The hole makes no single anatomical allusion. It makes many. It isn’t reductively equal, even in the listener’s unconscious, to any part of the human body. But it has always spoken to me of the emptiness at the center of a recorded voice and the emptiness at the center of a listener’s life and the ambiguities in any sexual body, including a homosexual body, concerning the proper and improper function of orifices.”

[The Queens Throat, Wayne Kostenbaum i Tony Kushner, recenzja tutaj]

*

Porsche nie potrzebuje fortepianu, żeby stworzyć symfonię.

[z blogu o reklamach, tutaj]

*

Lubię zbierać grzyby, jagody, borówki na przykład. To i lubię zbierać bursztyn. To jest przyjemne, jak polowanie.

[Joanna Chmielewska]

*

– Chciałem założyć bloga, ale nie miałem pomysłu – opowiada Rafał [Hetman]. […]Rafał ma 26 lat i zajmuje się promocją.

[wyborcza.pl]

*

Tak bardzo chwalone przez krytyków, melomanów, a przede wszystkim przez współpracujących dyrygentów z całego świata brzmienie i łatwość, z jaką Chór FN interpretuje ogromny wachlarz repertuarowy a capella i oratoryjny od baroku do współczesności – jest dziełem artysty, chórmistrza i dyrygenta, który od 35 lat nieprzerwanie prowadzi zespół. To Profesor HENRYK WOJNAROWSKI.

[filharmonia.pl]

Wayne Koestenbaum, Tony Kushner

Chambord

– Ja to chyba nawet czytałem.

– Co czytałeś?

– Tego Schopenhauera. Ale nie pamiętam.

– Ha, to mam nad tobą przewagę.

– A co, czytałeś i pamiętasz?

– Nie. Nie czytałem i nie pamiętam!

1. samo zaparcie

NORMALNY KOLO, PONOĆ FAJNY. ZAMIAST OPIERDALAĆ SIĘ, JAK WIĘKSZOŚĆ, ĆWICZĘ NA SIŁCE. EFEKTY WIDAĆ NA ZDJĘCIACH, JEŚLI UWAŻASZ, ŻE NIE SĄ MOJE, TO NAWET NIE PISZ BO NIE ZAMIERZAM NIC NIKOMU UDOWADNIAĆ. NA SPOTKANIU POTEM I TAK WSZYSTKO WYJDZIE WIĘC NIE WIEM PO CHUJ ŚCIEMNIAĆ. PRAWDA JEST TAKA, ŻE FAJNE CIAŁO MOŻNA OSIĄGNAĆ W KILKA LAT, WYSTARCZY PRACA, PRACA, SAMOZAPARCIE I JESZCZE RAZ PRACA NAD SOBĄ.

2. glossanova

Dura sex, sed sex.(parafraza łacińskiej sentencji: dura lex, sed lex – twarde prawo, ale prawo).

3. całkowanie przez części

Szukam człowieka, z którym mogę dzielić swoje życie i stać się częścią!

4. self-made man

bedzie sie mozna przynajmniej zrobic z kims ladnie zbudowanym a nie wysusoszym lub z klatka prawidlowo zapadnieta ;-)

5. kompromistacja

Uczucie nie zna odległości, ale… Muszą być chęci. Bo skoro ktos mi pisze – eeee… daleko (100 km) to o czym to świadczy? O tym, że sam nie wie czego chce. Na fotkach – ok, można poznać, ale – to niech on przyjedzie itd. Życie to ciągły kompromis. A siedząc na tyłku i myśląc w taki sposób – nigdy nie będzie się szczęśliwym, bo z czasem nie patrzy się na uczucie, tylko na to, by ktoś wypełnił lukę, by ktoś był. A wtedy… Bierze się już byle kogo, byle był – ale – by by blisko i by nie być samemu…

6. świat jako niedola i poparzenie

Lubię korespondować z ludźmi, którzy nie zasłaniają się za awatarem. To po pierwsze. Po drugie mam problem odróżnianiem lewej od prawej strony, poziomo od pionowo, ale świetnie orientuję się w terenie. Po za tym został mi miesiąc życia. Przynajmniej wyobraźmy tak siebie sobie. Hasło podaję wyłącznie w sytuacjach emocjonalnie nadzwyczajnych.

7. szczyt perwersji

Uważam, że mógłbym tworzyć związek nawet z drugim aktywem – bo ważniejsza jest dla mnie nić porozumienia i akceptacji – a seksie zawsze sobie można jakoś poradzić. W związku możliwe różne rozwiązania seksualne nie wykluczając czystego klasycznego seksu.

8. egzemplifikcja

Kto zna takie nazwizka jak Foucault, Lacan, Derrida? Agamben, Mafesoli? Baudrillard? Staniszkis?

9. NLP/PLN

Napisz do mnie na privie, a dowiesz się, że nie jestem gołosłowny. To nie reklama podprogowa, to sposób na życie, którym ja chcę się tutaj z innymi gejami podzielić. Ograniczone możliwości tego portalu nie pozwalają mi jednak w pełni przedstawić tej koncepcji. Natomiast prywatne wiadomości do użytkowników portalu nie mają najmniejszego sensu, bo zapewne przez nich samych zostałyby potraktowane jako spam i z góry skreśliliby coś, co mogłoby ich ewentualnie zainteresować.

10. czytanie piękna

Do tej pory miałem foty bez hasła, natomiast część użytkowników fellow jest niedorozwinięta i nie umieją czytać od dziś moje foty pod hasłem.

11. uśmiech sardoniczny

PARY KTÓRE CHCĄ SOBIE POWIĘKSZYĆ „RODZINKĘ” ;) TWIERDZĄ ŻE „DO TANGA POTRZEBA TROJGA” ;) BO DWÓJECZKA TO ZA MAŁO :) POLIGAMIA NOWE DOŚWIADCZENIE, TYLKO POTEM NIE USKARŻAJCIE SIĘ ŻE RZUCIŁ MNIE DLA „TRZECIEGO” :)

12. Pisać, pisać, pisać!

Nie ma sensu pisać, czego oczekuję i kogo szukam ,jak mi jest pisane kogoś jeszcze w życiu spotkać i coś stworzyć, to znajdę, bez względu na to, co tu napiszę.

– A czy ty wiesz, co to jest, jak jest dwóch facetów i trzy palniki w użyciu, i problem, że czwarty nie działa?

– Co?

– Dom!

– Przecież jest zasada in dubio pro reo.

– Ta, w tym kraju to raczej in rubio pro Deo.

– Możesz to spróbować poskutkować.

– Co zrobić?

– Oj, sprawdzić, czy działa.

„Program zawierał lokowanie produktu”

[z napisów po fryzjerskim reality show na tvn style]

– A ona zmarła śmiercią naturalną?

– Naturalnie, z przepicia!

– To się nazywało chyba Hunted hoes.

– Że co? H u n t e d   h o e s ?

Haunted house!

– Co to znaczy riefen die beiden? „Zawołały złowrogo”?

– Nie „złowrogo”, tylko „obie”.

– Aha. Po niemiecku to co drugie słowo brzmi złowrogo.

%d blogerów lubi to: