Archives for the month of: Kwiecień, 2014

Myślałem, że Puro teatro jest nie do pobicia w jej repertuarze. Ale trafiłem dziś na Te voy a contar mi vida. Pod spodem moje wolne tłumaczenie krótkiego tekstu tej piosenki.

 

 

Na długo zanim rozkocham cię w sobie,

Na długo zanim się zatrzasną sidła,

Opowiem ci swoje życie.

 

Chcę, żebyś wiedział, czemu spać nie mogę.

Sądź mnie łagodnie, póki jesteś obok;

Opowiem ci swoje życie.

 

Chcę, byś mnie kochał takim, jakim jestem,

Żebyś mnie kochał i kochał namiętnie;

Opowiem ci swoje życie.

 

Byś się dowiedział o mym życiu, świecie,

Pragnieniu, lęku i o tym, w co wierzę,

Opowiem ci swoje życie.

 

 

Na długo zanim rozkocham cię w sobie,

Na długo zanim się zatrzasną sidła,

Opowiem ci swe życie, póki jesteś obok.

 

 

 

– Ale przecież ona chyba wydaje zaraz kolejną książkę.

– „Wydaje” bywa niebezpiecznie blisko „wydaje się”.

[…]

Podobny ptakom, obudzi się ze dniem.

Jeszcze spoczywa pod pościelą białą,

dopóki zszyta snem i zszyta śniegiem

toń między duszą a uśpionym ciałem.

Posnęło wszystko. Jeszcze kilka wierszy

szczerząc swe zęby, na kształt zwarty czyha:

że miłość ziemska – tylko rzeczą piewcy,

miłość niebieska – tylko ciałem mnicha.

Na jakikolwiek młyn ta woda spada,

to samo ziarno młyn na mąkę miele,

jeśli nam życie z kimś dzielić przypada,

to któż śmierć naszą będzie z nami dzielić.

[…]

 

[J. Brodski Wielka elegia dla Johna Donne’a, tłum. W. Wirpsza]

– Co robisz jutro?

– Mam randkę o 18.00.

– A wiesz już z kim?

– I jak się udał koncert?

– Do dupy. Hélène Grimaud nabiła Brahmsowi limo. Grali, jakby nie mieli próby, nierówno, bez koncepcji brzmienia, ona nieczysto, wszystko podlane pedałem na 5 taktów, brzydkim dźwiękiem. Totalna chałtura z jej strony. Najgorsze wykonanie na żywo tego koncertu, jakie słyszałem.

– A zostałeś na drugą połowę?

– Tak, Penderecki nie jest mnie w stanie rozczarować, więc to był bezpieczny wybór. Najbardziej podobała mi się skoordynowana akcja jakiejś przytomnej młodzieży, która przed Te Deum biła brawo strojącej się orkiestrze, chcąc chyba wskazać na walory muzyki Mistrza.

– A ty co, udajesz, że mnie nie poznajesz?

– To było tak niespodziewane spotkanie, że aż cię zignorowałem.

– Rany boskie, czy ty słyszysz tego tłumacza? Tłumaczy dobrze, ale usiłuje mówić jak połączenie jakiegoś rapera z Liverpoolu z amerykańskim korespondentem wojennym.

– I jeszcze ten, będzie przemawiał teraz przez półtorej godziny.

– Andrzej Wajda? Może kręci nowy film pod tytułem „Człowiek z macy”?

– Ty wiesz, że ona kiedyś chciała zrobić o mnie film?

– Jak to film?

– No, dokumentalny. Uznała, że jestem wyjątkowy.

– Nie dziwię się. Ktoś, czyim pierwszym kontaktem z muzyką klasyczną w dzieciństwie była Elektra … Dlatego jesteś pewnie jedynym człowiekiem na Ziemi, który zasypia jak dziecko przy Straussie i Wagnerze, i to puszczonych głośno. A o czym dokładnie miałby to być film?

– O mnie, o moim facecie, związkach, życiu.

– To znaczy o takim normalnym, codziennym życiu? Hm…

– Tak, wiesz, zwyczajne, przeciętne gejowskie życie. Takie zwykłe pedały, które w gruncie rzeczy są dość bulwersujące.

 

Z uwagi na trudną sytuację budżetu dobę skraca się do 22 godzin, a pozostałe 2 przeznacza się na łatanie dziury. Czarnej dziury w czasoprzestrzeni.

rachunek dób

Najciekawsze frazy, po których trafiano przez wyszukiwarki na mrówkodzika w ostatnim miesiącu czy dwóch.

 

repasator rajstop

łysy z charakterystyczna brodą niemiecki piosenkarz

pragmatyka a prakseologia

miłość ,pieszczoty romantyczność

babuszki ruchane przez dzieci

quam olim abrae promisisti

kobiecy blog dama pikowa wordpress

porno opowiadania o temacie perwersyjne zabawy na wsi

wsciekly jamnik

ropomaciczne wydzielanie u szynszyli

uvivane na butilki

męska sekcja śpiewaków w chórze synonimy

ruchanie małych krasnali

trąbik sfałdowany

 

Pakiet telewizji cyfrowej – ok. 50 zł miesięcznie.

Telewizor o dużej przekątnej – od ok. 2000 zł.

Nocne wiązki reklam, od których czujesz, że dostajesz upławów z kurzajek na wzdętych hemoroidach – bezcenne.

– Znajomi mają w kamienicy mieszkanie o sporej rozciągłości w pionie. Na samej górze mieszka chart, który już dawno temu nauczył się wślizgiwać do szuflady na dole komody, tylko tam chciał spać, więc nie ma rady, śpi w tej szufladzie, tam ma posłanie. Obok psa stoi klatka z papugą, która mu strasznie lubi dokuczać. Więc co jakiś czas udaje odgłos pukania do drzwi, pies wyskakuje z szuflady, jazgocząc, leci na dół, szczeka pod drzwiami, a tam nic. No to wraca do siebie na górę zdziwiony, wsuwa się do szuflady, zasypia, a papuga po chwili znowu do dzieła – tym razem udaje dzwonek do drzwi. Pies jak nie wystrzeli z szuflady, jak nie ruszy pędem pod drzwi – a tam znowu nic, nikogo nie ma, więc pokręci się trochę i wraca zaraz do siebie, i z powrotem układa się w szufladzie. Wtedy papuga złośliwie zaczyna skrzeczeć: „Na spaaacerrr! Na spaaacerrr!”, więc pies uradowany wylatuje z szuflady, machając ogonem radośnie, biegnie do pana, do pani, uszczęśliwiony, że idzie na dwór – a tu znowu rozczarowanie. Właściciele psa i ptaka mają tego dosyć, więc idą co jakiś czas do papugi i na nią krzyczą, to ona w odwecie wyrywa sobie pióra i wygląda szkaradnie.

– Przychodzi do mnie kiedyś pacjent, taki mocno starszy, siada, rozdziawia się, widzę, że nie ma założonej częściowej protezy i pytam: „Pan nie wziął protezy?” – a ten nic. To drugi raz go pytam, bo pewnie niedosłyszy: „Protezy pan dzisiaj nie założył?”. Znowu nic. No to trzeci raz pytam „Proteza została w domu, tak?”, a on mi na to zdziwiony i lekko zdegustowany, że zawracam mu głowę i wypytuję o życie osobiste: „A co pani, nikogo nie ma w domu!”.

– I wie pan, wysłała go do laryngologa i napisała na skierowaniu przypuszczalne rozpoznanie, ale bardzo niewyraźnie. On miał niedosłuch, a laryngolożka też niedowidząca, więc przeczytała, że chodzi o błędnik. I sadza go na krześle, kręci nim dookoła, potrząsa nim, coś tam mu macha przed oczyma, a on przerażony. To lekarka patrzy drugi raz uważniej na skierowanie, a tam, że niedosłuch. Więc pochyliła się nad nim i ryknęła mu do ucha, niby szeptem: „JEDEN!!! No i co pan usłyszał?”

– …Tak jak ten, no, z Konopielki, który… No, jak on się nazywał… On tam wtedy z tą… Nie mogę sobie przypomnieć, skleroza starcza.

– Chyba na razie skleroza zwykła. Ale uważaj: skleroza starcza nie jest wtedy, gdy się zapomina, tylko wtedy, gdy temu zapomnieniu poświęca się za dużo uwagi.

Wejściówka na koncert finałowy festiwalu Beethovenowskiego – 10 zł.

Wytrzymanie długiego kwartetu Haydna, w dobrym skądinąd wykonaniu – trudne do oszacowania.

Sala koncertowa podświetlona na różowo à la klub go-go i kobieta w hełmofonie z włosów przemawiająca pod gigantyczną ceratą zwisającą pośrodku – bezcenne.

Grupowa Praktyka Pielęgniarek S.C. idzie z duchem czasu i poczyniła postępy od czasów poprzedniej wywieszki.

 

grupowa

Alkohol niewątpliwie zniszczył Audenowi zdrowie, ale powiedziałby pewnie, jak Churchill, że więcej mu w życiu dał niż zabrał. Jest uważany za największego poetę angielskiego XX wieku.

[Marcin Król, tutaj]

*

W relacjach z dziećmi wychowawców sztokholmskiej Egalii mają zakaz stosowania zaimków osobowych „on” i „ona”. Dopuszczalny jest zaimek rodzaju nijakiego „ono”, zapożyczony ze slangu lokalnych homoseksualistów i feministek. Jak przekonuje dyrekcja Egalii, za pomocą takiego eksperymentu przedszkole chce uwolnić dzieci od „genderowskich stereotypów”.

[Gazeta Prawna, źródło]

*

Gigantyczne akwarium pękło, wylewając na nich wodę pełną ryb, w tym rekinów i żółwi.

[tvn24]

*

W dzisiejszych czasach twarz i uśmiech to wizytówka człowieka. Ludzi fascynują lśniące, białe zęby. Piękny uśmiech to oznaka zdrowia, siły, szczęścia, spełnienia. Wielu pacjentów zgłasza się z problemem żółtych zębów. Każdego dnia przeżywają wstyd, niepewność społeczną, boją się wyjść do ludzi i spontanicznie śmiać. Wielokrotnie dostajemy informacje, że ich życie się zmienia, gdy zadbają o swoje uzębienie.

[reklama, źródło]

*

Film ukazuje precedens niepohamowanych schadzek średniej klasy dziewczyny z Francji. Goszcząc w hotelach, parkach i na cmentarzach, popada w prostytucję, poznając cierpkie niuanse burdelu i swój finał „wybawienia”.

[źródło]

*

To starożytne miasto pełne jest cieni odległej przeszłości rzucanych przez ogromne budowle. […] O jedzeniu rozmawiałam z właścicielem, który robi wrażenie człowieka bezwzględnie oddanego serom.

Magda Gessler, „Newsweek” 8/2014

*

– Darek Foks znany jest też z nietypowej definicji prozy i poezji – przypomina dr Adam Poprawa. – Proza jest wtedy, gdy z lewej i z prawej jest równo, poezja – gdy z lewej równo, a z prawej poszarpane – śmieje się juror.

[źródło]

 

– Wyobraźcie sobie, że byłem u lekarza i okazało się, że mam niedorozwój tego, no, robaka w mózgu.

– To w uchu?

– Nie, to w głowie!

– I co teraz?

– Do tej pory brałem leki na padaczkę, były super, ale nie działały.

Jeśli można mieć jedną ulubioną frazę w całej operze, to w Lohengrinie to właśnie jest moja  – dokładnie 7’51”-56″, czyli zdanie Nicht darf sie Zweilfels Last beschweren. (Podaję linki bez zagnieżdżonych filmików, żeby się otwierało na właściwej sekundzie.)

Link 1 – Lohengrin

[Od 7’37”]

Ja, selbst dem König darf ich wehren,
und aller Fürsten höchstem Rat!
Nicht darf sie Zweifels Last beschweren,
sie sahen meine gute Tat!
Nur Eine ist’s, der muss ich Antwort geben:

 

No i jest jeszcze to, od czego się z Lohengrinem zaczęło. A dokładniej – z Otrudą; od 6’50”.

Link 2 – Ortruda

 Wenn falsch Gericht mir den Gemahl verbannte,
war doch sein Nam im Lande hoch geehrt;
als aller Tugend Preis man ihn nur nannte,
gekannt, gefürchtet war sein tapfres Schwert.
Der deine, sag, wer sollte hier ihn kennen,
vermagst du selbst den Namen nicht zu nennen!