Archives for the month of: Lipiec, 2014

kebaba

– To jest ten gawot. Gawot ma sześć dubli, bo historia lubi się powtarzać. Niestety bez szans na dublera.

– Wczoraj na przyjęciu rozmowa z ciekawą Panią Profesor. Dochodzi Pani Zwykła i w środku dyskusji o konwencji Republikanów mówi: A ja tak może zupełnie inny temat, z innej beczki. Te jajeczka w sałatce. Pytam męża, Władka, co to jest, on mówi, że mocarela. Biorę, nakładam, a to nie mocarela, tylko jajeczka. Takie małe. Aaaa, z przepiórki? On to się na niczym nie zna, ten Władek. Tak z kuchni, że coś bardziej sofistikejtyd. To nie. To dla niego za bardzo sofistykejtyd.

1. Za potwierdzeniem odbioru

Ktoś mi powiedział, że jestem szmatą osoba którą kochałem… no cóż niestety mogę się z tym zgodzić ale tylko pod warunkiem że to potwierdzę, że jestem szmatą ale chwilami i to z charakteru…

2. Młodości, urwij mi skrzydła

szukam fajnych młodych 21-25 ogarnietych (bądź młodo wyglądających), męskich, pisz śmiało, odrzucam sex oferty.

3. Obcy nie są mi obcy

Wstydliwy chłopak, tolerancyjny :) NIE HOMO ale ludzi takowej orientacji mogę poznać :) Interesuję się głównie psychologią oraz religiami. Nie są mi obce tematy związane z teoriami spiskowymi, astronomią. Ktoś ma jakieś fajne koleżanki ?

4. Dlatego i też

Miłoby było poznać kogoś z Łódzkiego lub okolic Częstochowy – nie chciałbym, by rozmowa w Internecie ciągnęła się w nieskończoność, chciałbym też spotkać się i zaprzyjaźnić w „realu”. Dlatego też preferuję osoby szczupłe, do 30 lat.

5. Apofatyk

Nie jestem: „słodziakiem”, „blondynkiem”, „blondaskiem”, „misiem-pysiem”, „ciasteczkiem”, „przystojniaczkiem”, „spoko ziomkiem”, „pozerem”, hipsterem, typem „ę-ą” lub „bułkę przez bibułkę” itd. Nie umawiam się na niezobowiązujące sexdates, nie posiadam „erotycznego przyjaciela”. Nie plotkuję, nie manifestuję, nie bywam, nie jestem „spoza”. Jeśli nie odpowiadam na twoje zaczepki to znaczy, że nie jestem zainteresowany.

6. Kręcenie kłamstw i nie tylko

szukam tylko prawdziwego życia we dwoje bez kręcenia kłamstw czy zdrad

Nie interesuje mnie sam seks, czy seks randki takie coś jest dla mnie bez wartošci

A jak jesteš patologicznym bisexem który ma ciągle zakłamane swe życie

Tacy też nie pisać !

7. Niema percepcja

Uwaga uwaga! Moja umiejętność autopercepcji nie jest na tyle dobrze wykształcona, aby wypowiedzieć się o sobie obiektywnie.

8. Dobrze utrzymany tajemniczy ogród

Młody, zadbany, dyskretny ciekaw świata i ludzi …. :)

Young, well-kept, discreet, curious about the world and people …. :)

per l’italiano lingua

Giovane, ben tenuto, discreto curioso del mondo e le persone .. invitare :)

9. Sorry, taki mam prymat

Normalny facet ze mnie,lubię dobrze wyglądać ale nie jestem narcyzem.

Sorry że nie odpisuje każdemu. Ale jak większość tutaj facetów też mam swój gust. W chwili obecnej nie daje rady na wszystkie maile odpowiedziec za co sorry

10. Gnioci seauton

Nie pytajcie co słychać lub jak leci,bo o takich rzeczach to raczej ze znajomymi rozmawiam dlatego,że mnie znają.

11. J’accuse!

Za dużo tu demagogii.

 

 

– Patrz, ten dom ma inną malaturę.

– „Malaturę”?!

– No, ale trudno porównać, jak te domy nie są obok siebie.

– Masz na myśli, że absencja jukstapozycji defaworyzuje implementację paradygmatu komparatystycznego?

– Dla mojej osoby było to legitymizacją. On ma z tym problem, toteż ma bardzo mały przebieg. Zresztą tak jak ja.

*

– Spałem osiemnaście godzin.

– A, to śpij kolejne osiemnaście centymetrów.

*

– Mieliśmy płytę.

– Gratis?

– I dyskietkę!

*

– Apropo ciabatty, ty wiesz, skąd jest ciupa?

– W sensie więzienie?

– Tak.

– No skąd?

– Nie wiem, myślałem, że ty wiesz.

– Myślisz, że to jakaś przemiana charakterologiczna? Że natrafili na siebie i nagle znienawidzili resztę świata, która nie dosięga ich zajebistości?

– Wygląda na to, że jak się poznali, to ich wartości nie tyle się nawet zsumowały, ile pomnożyły. Taka synergia. Chociaż teraz sobie pomyślałem, że iloczyn, owszem, daje większą wartość niż suma, lecz wyłącznie wtedy, gdy mnożone wartości nie są ułamkami… Ułamki korzystniej dodawać niż mnożyć.

– I w takich sytuacjach ukrywam smutek, co mi czasami średnio wychodzi. Radość łatwiej ukryć niż smutek, bo radość daje siłę, a smutek ją odbiera.

[Futurosioł nadesłała była dwa piękne i rozbudowane przekonania dziecięce, którym poświęcam specjalną edycję doksajów.]

Pani w pierwszej klasie uczyła nas różnych wspaniałych przysłów pogodowych typu „Kwiecień-plecień, bo przeplata trochę zimy trochę lata” czy „Idzie luty, kuj buty”. Opowiedziała nam przy okazji, że ludzie obserwowali pogodę przez wiele lat i na podstawie tych obserwacji stworzyli takie krótkie rymowane prawdy.

Moje wyobrażenie utrzymujące się dosyć długo przedstawiało naukowców w kitlach w jakimś startrekowatym IMGW, którzy mierzą i spisują temperatury i opady, formułują wnioski i przekazują kolejnej grupie naukowców w kitlach, która myśli i myśli, aż w końcu z mądrą miną produkuję wielkie dzieło: „W marcu jak w garncu”.

*

Oglądałam we wczesnej podstawówce „Gliniarza i prokuratora”. W jednym z odcinków prokurator chodził na szkolenia ze swoim buldogiem do znajomej trenerki. Była scena, że trenerka wraca do domu i otwiera drzwi. Atakuje ją ubrany szczelnie jak ninja facet, wpada z nią do domu, są jakieś 3 sekundy dziwnej kotłowaniny i scena się urwała. W następnej scenie trenerka stoi na szkoleniu w ciemnych okularach. Podchodzi do niej prokurator i coś mówi. Ona dramatycznie obraca się w jego kierunku, zdejmuje okulary, którymi maskowała limo i oświadcza „zostałam zgwałcona!”

Nie bardzo wiedziałam, co to gwałt, więc poszłam zapytać się mamy, która akurat porządkowała jakieś papiery w swoim pokoju. Weszłam, siadłam i jak gdyby nigdy nic, zapytałam, nawet nie wspominając nic o serialu. Matka zrobiła się nerwowa, atmosfera dziwna i ciężka, a ja nie wiedziałam czemu (bardzo późno pojęłam podstawowe informacje dotyczące seksu i w tamtym momencie wiedziałam tylko, jaka jest różnica miedzy mężczyzną i kobietą, ale już po co taka różnica jest, to nie wiedziałam). Matka mówiła coś bardzo skrępowana, ja z tego nic nie rozumiałam, bo ona zakładała, że wiem już coś, a ja nie wiedziałam nic, a w tej atmosferze żałowałam w ogóle swojego pytania.

I tak brnęłyśmy w to obie, ja chciałam już to jakoś uciąć, nic nie rozumiałam, a przede wszystkim nie rozumiałam jednej rzeczy: Co mi mama tutaj o siurkach coś mówi, skoro ona miała podbite oko?

Do rozmowy więcej nie wracałyśmy. Udałam, że zrozumiałam.

– Na razie jestem z chłopakiem i mnie ogranicza na rzecz rutynowego życia. To tak jak moja koleżanka, a właściwie jej babcia. Miała na nazwisko Kaczorowska czy coś, coś na K, i była w „Mazowszu”, i miała być zajebista, ale poznała faceta, i on powiedział: albo ja albo kariera, to wybrała jego, on potem umarł, a ona co roku na święta, jak gotuje, to śpiewa „kukułeczka kuka”, a rodzina zamyka się w łazience, a ona chodzi i – „Gdzie się wszyscy schowali”?

– Współczuję bólu zęba, ale mieć zepsutą ósemkę to poniekąd lepiej niż mieć zdrowe, które wyrzynają się od 10 lat (mojej matce rosły do 40-stki), niosąc z sobą bolączki ząbkowania, podczas gdy nie ma wskazań do ich usunięcia…

– Ja jej nie mam chyba zepsutej, ja po prostu nie mam na nią miejsca.

– To nawet lepiej, wiedzieć, że się nie ma na coś miejsca, niż hodować to i czekać, aż się zepsuje…

Znajoma pisze o swoim mylnym przekonaniu z dzieciństwa: „Runął mój światopogląd, odkąd dowiedziałam się, że na końcu reklamy calgonu wcale nie jest: „Uszerzy Cię każdej pralki to calgon!” i, że „uszerzy” wcale nie jest jakimś archaicznym czasownikiem synonimicznym do „zabezpieczy przed koniecznością naprawy”. Oniemiałam.”

*

Babcia uczyła Michajłka ruszać uszami i powiedziała mu, że człowiek to potrafi, bo pochodzi od osła, i Michajłek był długo przekonany, że tak jest.

*

Rabbio jako dziecko żywił przekonanie, że wróbelki to małe gołąbki, które dorósłszy, zamieniają się w dorosłe gołębie.

*

Mrówkodzik był w dzieciństwie pewien, że „drogeria” to sklep z różnymi artykułami, których wspólną cechą jest to, że są drogie.

*

Myślał też, że „katar sienny” jest wtedy, jak człowiek zaczyna kichać w zakurzonej sieni.

*

Ktoś ze znajomych sądził też, że jak jest noc, to Słońce odwraca się do Ziemi swoją nieświecącą stroną.

Jordan Wells (Jonathan Tucker) […] zostaje przeniesiony do publicznej szkoły, gdzie wiąże się z Shay (Nikki Reed), piękną dziewczyną z zupełnie przeciwnej klasy społecznej. Z dnia na dzień ich związek staje się coraz bardziej namiętny, aż Jordan orientuje się, że jest narzędziem morderstwa – dwukrotnie.

[filmweb.pl]

*

Dyrektor Malty popełnił duży błąd. Wobec legitymizujących przemoc i agresję wypowiedzi poznańskiego purpurata, wzywającego do zamieszek, należało stanąć w twardym sprzeciwie. Zażądać adekwatnej ochrony policji, która w razie potrzeby mogłaby potraktować bydło tak, jak by sobie zasłużyło, sugerowałbym tu pałkę, bo na rozwydrzonego byczka pałka sprawia się najlepiej.

[Michał Zygmunt]

*

Przez pewien czas chciał zaistnieć w showbiznesie, ale mimo kilku kontrowersji wokół jego osoby nie pomogło, by został mega rozpoznawalną gwiazdą. Postanowił dać sobie spokój z tworzeniem sztucznego PR-u. Skupił się na tym, co kocha i całkiem nieźle mu wychodzi, czyli na muzyce.

[źródło]

*

Kogo komplementy pod adresem Adèsa nie przekonały, może do Powder Her Face przyciągnąć wzmianka o „arii fellatio”, zachłannie wymruczanej przez Księżnę przy nieodzownej „asyście” hotelowego boya. Ten szybki numer, który stał się emblematem całego muzycznego majstersztyku kompozytora, jest chyba najlubieżniej wypomadowaną sceną w historii operowego gatunku.

[Teatr Wielki – Opera Narodowa]

*

Grodzka: Coraz więcej osób ma poczucie, że Twój Ruch stracił orientację

[wyborcza.pl]

*

[Serial] Opowiada o trzech współlokatorach – wampirze, wilkołaku i duchu – próbujących wieść normalne życie.

[iitv.info]

*

W takiej chwili zapominamy o świecie tamtym i naszym, różnicy kilkuset lat, teorii ewolucji i awangardach. Jesteśmy tylko my, obraz i chwiejąca się w świetle świecy istota naszej egzystencji.

[Miejska Galeria Sztuki w Zakopanem]

*

Eksplodował talent Jakuba Krzewiny

[onet.pl]

– Czytam książkę napisaną przez córkę Shirley MacLaine. Ależ ona była pierdolnięta, Shirley, nie córka. Na przykład wierzyła, że ojcem jej córki jest kosmonauta, który jest na tajnej misji w kosmosie i tylko czasem przylatuje z gwiazd, a na Ziemi opiekuje się córką jego klon. Bo to tak tajny projekt rządowy, że zrobili klona, żeby się nikt nie skapnął. A tak naprawdę to mąż ją tak zrobił w bambuko i ciągnął od niej kasę, którą niby jako klon wysyłał do NASA na wsparcie programu lotów kosmicznych, w których brał udział jego oryginał. Grubą kasę!!! Co miesiąc!!! Za to kiedyś powiedziała córce, że wyprawia przyjęcie dla kilkunastu osób, i dała jej dziesięć dolarów, żeby zrobiła zakupy i coś przygotowała. A gdy ta powiedziała że dziesięć dolców nie starczy nawet na przystawkę dla jednej osoby, to na nią nawrzeszczała, że ciągnie od niej kasę.

– Jak się miewasz?

– Hmm, jak się mam. Jak powiem, że średnio, to będę się powtarzał i będę przez to nudny.

– No to średnio, że średnio, ale dobrze, że nie źle.

– Sezon ogórkowy, a ja taki mały smutny korniszonek.

– A cóż to!

– A takie dwa wierszyki z wielce uduchowionego czasopisma „Apostolskie ścieżki”.

– Odijo! Cud róży. Mój ty proboszczu światła purpurowy.

– Prawda. Jak to czytaliśmy ze zgrozą w głosie i tupolewem w sercu w pracy, to od razu wiedziałem, że muszę ci to wysłać.

apost

 

– Jezu, jak ona śpiewa. Jak babcia przy kominku.

– To jej standardowe brzmienie przecież.

– Baje smętnie babcia, baje, gdy Alagni już nie staje*.

 

—————————————————

* Przest. „nie staje kogo, czego” – „brak kogo, czego”.

 – A tytuł od tej, co sobie „wianeczek zmaczała”?

Piosnka litewska. „Prawda, matusiu, prawdę wyznać wolę…”

– Nie podśpiewuj tego, nie rób mi ohrwurma, bo znowu będę w rosole.

– Jak to?

– Nie pamiętasz, jak spacerowaliśmy po parku tworkowskim i pruszkowskim, to nie mogłem przestać tego podśpiewywać? Przez kilka godzin. „Prawda, matusiu, prawdę wyznać wolę, jestem zmaczana jak kluski w rosole” i tak na pięćset różnych sposobów.

– A jak się nazywa ta pieśń, zaczynająca się od słów „Z gór, gdzie dźwigali”?

– Nigdy nie pamiętam, sprawdzę. Melodia.

Melodia? Melodia?! Co to za tytuł! Nie do zapamiętania.To może od razu Muzyczka!

Granko!

Granko śpiewanko. A „a ja pierścień dałem jaki ma tytuł?

– „Pierścień” to chyba Pierścień.

– Tak, Pierścień. A co to jest Hulanka?

– „Szynkareczko”.

– A, no jasne. „Szafareczko”. A to co ma być – Nie ma, czego trzeba?

– „Mgła mi do oczu zawiewa z łona”.

– To się trzeba umyć!

– Widziałeś jego komentarz à propos pomników papieża? Ciotka emigrantka wyjechała na trochę i już ma „krytyczny ogląd z daleka”.

– Och, mój Boże, tak. On jest tak zatopiony w swojej ogólnej zajebistości, że jakby go Najświętsza Panienka chroniła puklerzami niebiańskimi. Stracona sprawa.

– Powinien skomponować „Suitę na skrzypce z papierowym smyczkiem, zieloną kartę i ogólną zajebistość”.

– Tak! Tak! I prognozę pogody, bo on całą zimę polską wkleja kalifornijskie prognozy pogody. „Ach, my mamy dziś 27 stopni i jem sałatkę z organicznym granatem.” W dupę bym mu wsadził ten granat organiczny i wyciągnął zawleczkę.