Archives for the month of: Sierpień, 2014

– A ja ostatnio odwiedziłam Kochanowskiego.
– I co, lipa?
– Lipy po Kochanowskim nie ma, byłam, widziałam.
– A co jest?
– Grób Orszulki.

– A on jest ze wschodu?

– Z Brzegu.

– A to nie jest na wschodzie?

– Nie wiem, może z brzegu wschodu.

– Ty widziałeś? Wydaje mu się chyba, że zmartwychwstał.

– No, przynajmniej wreszcie przyznał się, że umarł.

– Przyłapałem się dziś na tym, że wychodząc do filharmonii, biorę tabletkę na serce, od bólu głowy i przeciwalergiczną.

– I co, pomaga?

– Dziś nie pomogło.

– Co za ohrwurm! Czemu ja mam dziś cały dzień w głowie „Jado goście, jado”?

– Bo idziemy na II koncert Chopina.

Szukałem synonimu do słowa „gnój” (w znaczeniu: „podły człowiek”), ale nieco mniej wulgarnego. Oto co zaproponował mi Word (niemalże w tej kolejności):

Tęp, męcz, zamęcz, dręcz,
Nękaj, znękaj, gnieć i rań,
Trap, poszturchuj, mórz i głódź,
Uderz, pastw się, krzywdź i zgnój.

Sugerował też:
Upraw, użyźnij, nawieź, nawóź,

ale te brzmią mniej dramatycznie i nie tak melodyjnie.

Ten tekst powstaje po to, żeby cipka była cipką. Radosną, szczęśliwą i naturalną. A siur był siurem. A nie narzędziem zbrodni, „zdechłą glistą”, obiektem kpin czy żartów.

 [Anna Mucha, źródło]

*

Świat pełen jest tajemnic

I ciepłych miękkich brązów

[Olga/Kora Jackowska]

*

Wojciech Sadurski jest profesorem filozofii prawa na Uniwersytecie Sydnejskim i profesorem w Centrum Europejskim UW

[wyborcza.pl]

*

I rzeczywiście, już w „Psiej trawce” Queneau otwiera podwoje i wpuszcza wdzierający się z impetem język mówiony – mowę potoczną pełną pomyłek, przekręceń słów i bełkotliwej gadaniny. Wszystko to nie tyle przedstawia powieściową intrygę, ile ją stwarza. To właśnie plotka napędza kryminalną intrygę. Sens tej pierwszej jest zniekształcany przez kolejne powtarzające ją postaci. W ten sposób język staje się w „Psiej trawce” dosłownie narzędziem zbrodni.

 [Piotr Sadzik, źródło]

*

Niedopuszczalne jest zażywanie w godzinach pracy napojów alkoholowych lub innych środków odurzających i praca pod ich wpływem.

[Regulamin Instytutu Biologii Ssaków PAN, źródło]

*

Z Bargielską jest tak, że czasami nie wiadomo, czy toczy z czytelnika przysłowiową bekę, czy jest śmiertelnie poważna. Jednak w swojej piątej poetyckiej książce nawet jeśli toczy bekę, to robi to śmiertelnie poważnie.

[Bartosz Sadulski, źródło]

*

Ile jabłek musimy zjeść, żeby rosyjskie embargo nam nie zaszkodziło? Może lepiej jeść śliwki?

[Wadim Makarenko, wyborcza.pl]

*

Joga to nie droga do Boga

[ks. Sergiusz Orzeszko, źródło]

 

– Wiesz, jak to u mnie jest. Co wakacje to rozstanie.

– I pewnie co rozstanie to wakacje?

– Mówisz, że on ma maniery?

– Nie, co najwyżej manierę.

 Państwo doktorostwo pewnie myśleli, że „triclinium” ma coś wspólnego z „trzema klinikami”…

triclinium„…

 

 

 

 

 

 

 

Syt żołędzi, dzik* wraca, las daje jeżyny,
Jesień strąca owocu różność, zaś wyżyny
Na skałach gron dojrzałość mnożą w pełnym skwarze.
Wówczas to przy twych wargach w krąg dziecięce twarze
Pieszczot proszą; dom czysty uczciwości strzeże,
Mlekiem ciężkie wymiona krów; gdzie trawy świeże,
Walcząc z sobą, rożkami bodą się koźlęta.
Przy ognisku ołtarza, w trawie leżąc w święta,
Gdy druhy wieńczą misę, Dionizosa tłocznie
Czcisz libacją lub w igrach z owczarzem nie spoczniesz,
Aż chybki oszczep w locie korę wiązów zetrze,
To znów ciało hartowne obnażysz w palestrze.

[Wergiliusz, Georgiki, II, 521-532, przeł. A. L. Czerny]

 

———————————————————–

* Oryg. „wieprz” [udoskonalenie mrówkodzika].

– Gdzie jesteśmy?

– Przy Płaskowickiej.

– Płaskowicka? Nie znam takiej ulicy.

– To jest ulica Płaskowickiej.

– Już widzę, Filipiny Płaskowickiej. Ciekawe, kto to był.

– Na pewno jakaś działaczka.

– Pozytywistyczna…? Sufrażystka?

– Pewnie socjalistyczno-chłopska!

– Sprawdzę w Internecie… Tak, prowadziła działalność oświatową wśród chłopów, zakładała kółka gospodyń wiejskich… Zgadliśmy. Jak widać, można być czarnowidzem, jasnowidzem i… Płaskowidzem!

– Jak patrzę na te nadęte powykręcane czuczła z baletu, to sobie myślę, że gdybym był dyktatorem wszechświata, to połowie kazałbym połamać nogi, a drugą połowę utuczyć, tak strasznie, żeby się ruszać nie mogli.

– A ja kazałbym im się nauczyć tabliczki mnożenia. Tego by nie przeżyli.

– Słyszałeś, co powiedział rzecznik Hosera? Że homoseksualizm skutecznie da się leczyć metodami stosowanymi w leczeniu traumy.

– No, to jasne. W leczeniu traumy, między innymi zespołu stresu pourazowego, stosuje się w paru krajach eksperymentalnie metylenodioksymetamfetaminę, szerzej znaną jako ecstasy. Myślę, że wielu gejów wdrożyło już tę terapię.

Mieliśmy kiedyś z mmm zwyczaj wyszukiwać na allegro przedmioty kuriozalnie brzydkie lub ogólnie podejrzane (co do pochodzenia lub funkcji). Mmm wrócił ostatnio do tych praktyk i podesłał mi zdjęcie z aukcji takiego oto ustrojstwa. Wiem, do czego to służy, ale nie powiem. Podpowiedź: nie jest to nic związanego z seksem.

 

lala3

 

 

 

 

lala2

 

 

– A jak się ma ciocia Jadzia?

– Która?

– Jadzia Mackiewicz!

– A ile ona ma lat? Sto? Sto pięćdziesiąt?

– Nie wiem, ja mam wrażenie, że ci ludzie po dziewięćdziesiątce to już żyją, ile chcą…

– Byli też tam ci, grotołazy…

– Czyli kto?

– Studenci edukacji muzycznej.

– Ale czemu grotołazy?!

– Bo ni to gro, ni to łazi.

Znajoma opowiada, jak ileś lat temu podchodzi do swojej wykładowczyni od fortepianu przed egzaminem, na którym miała grać sonatę zadedykowaną przez kompozytora owej pani profesor, żeby wyznać:

– Pani profesor, ja chciałabym z góry przeprosić, że nie mam tej sonaty za dobrze opanowanej…

– Kicia, nie przejmuj się! Muzyka to nie fisy, gisy!

logon człon[Podrzucone przez Tajnego D.]

– Jak chodziłem do przedszkola, to miałem dwóch kumpli i zawsze jakieś intrygi robiliśmy w tym przedszkolu. A to coś podpalaliśmy, a to wybijaliśmy czy topiliśmy. Ale raz w łazience koleżanka pokazywała nam autentycznie za ciastka, które zostały z obiadu. Chyba za wcześnie było dla mnie, taka trauma u mnie powstała chyba po tym. Bo w sumie cipka cipką, ale jaka jest z tego przyjemność, że wkładasz? We wlot do baku paliwa też wkładasz i zawsze jest to smutne przeżycie. Nikt nie odjechał ze stacji paliwa szczęśliwszy, niż kiedy tam przyjeżdżał.