Archives for the month of: Listopad, 2014

– Od tej strony cię nie znałem.

– Bo ja mam wiele twarzy, z których niejedna jest mordą.

– Czuję, że dzisiaj z moją robotą będzie zabawnie.

– A dlaczego?

– Bo na tej półce naprzeciwko stoi książka, dość gruba, w żółtej okładce z czarnym napisem, który przeczytałem „POZYTYWIZM”. A teraz widzę, że on jest do góry nogami i w przeciwnym kierunku, i tak naprawdę tam jest napisane „SZYMANOWSKI”.

– Mój poprzedni kot to było Gerontko.

– Od Geronta? Wzięliście go, jak był bardzo stary?

– Nie, od Geronimusa. I on żyje.

– Naprawdę? Byłem przekonany, że nie.

– Żyje. Oddałem go do Grójca, bo nie mogłem się nim opiekować.

– Mam nadzieję, że mu tam dobrze.

– Pewnie tak. Był szczupły, ale teraz jest strasznie spasiony.

– Nowa pani go tak spasła?

– Nie wiem, czy go spasła, bo go ani razu nie odwiedziłem, bo go nie chciałem odwiedzać…

– Kolesie w tym barze zachowują się niesamowicie.

– Czemu?

– No bo tak chodzą, patrzą, pohukują, przekrzykują się, jakby oglądali jakiś mecz. A oni przecież nie oglądają!

– Ta Kožená wygląda jak taka seks-lisica, nie?

– Tak! Na pewno robią z Rattle’em różne rzeczy… Pewnie zakłada mu skórzane stringi nabijane ćwiekami.

– I depcze go stopą obutą w czeszkę!

– I knebluje knedlem!

– Widziałeś dziś Włóczkową Panienkę?

– Tak, jechaliśmy przecież razem na koncert metrem.

– Nie wygląda już jak przedwojenna gałganiara.

– Niesamowite!

– Przeszła przemianę i teraz wygląda już jak z lat dziewięćdziesiątych!

– Czemu wyjesz?!

– Ja cię głaskałem, ty nie reagowałeś, więc zacząłem wyć.

– A ja myślałem, że mnie kopiesz.

Śniło mi się, że byłem w restauracji z Dorotką, Rabbiem i Magdą Gessler. Ta ostatnia czepiała się kelnerki („Pani skwaśniała i śmierdzi!”), krytykowała potrawy (słusznie, bo sosy zawierały za dużo mąki) i perorowała na temat literatury współczesnej. Ja uparłem się, że muszę zjeść grzyby, więc wcinałem sałatkę z tartej marchewki i surowych kurek. W którymś momencie poszedłem do łazienki i przy okazji z kuchni restauracyjnej zwinąłem jajko na twardo, które następnie zjadłem wraz ze skorupką. Magda Gessler nalegała, że muszę za nie dopłacić trzy złote.

Obudziłem się z lekką niestrawnością.

– A na Bostridge’a się nie wybieramy?

– Chcesz, to idź, ja nie chcę.

– A czemu? No dobra, on ma tę swoją manierę jedną czy drugą, ale przecież umie śpiewać Schuberta.

– To nawet nie o niego chodzi, tylko o publiczność.

– W sensie?

– No, bo wszyscy po tym koncercie, niezależnie jaki on będzie, będą tak uduchowieni, że będą srali ognikami, będzie z e s r a n i e  ducha świętego !

 

– Kolka nerkowa? Uj, to nic przyjemnego. Może strasznie boleć, podobno.

– Mówi, że go bolało, ale że głównie to nie mógł się tak jakby wyprostować.

– To dobrze, że aż tak nie cierpiał. Słyszałem, że niektórzy się zwijają z bólu.

– No, może się zwijał i dlatego nie mógł się wyprostować, nie wiem.

 

 

1. Niepozorna wyjątkowość

…codziennie uczę się nowego o ludziach a przede wszystkim o sobie.
Nie wyróżniam się niczym szczególnym, ponieważ jak każdy posiadam
coś wyjątkowego do zaoferowania światu; powoli staję się świadom niemierzalnego potencjału jaki w sobie nosimy, co daje mi możliwość
życia w pełni …dzień za dniem coraz bardziej

2. Guzik z pętelką (Möbiusa)

Wartością nadrzędną jest świadomość, że budząc się ktoś na ciebie czeka…
A tym od czego uciekam pewność, że tego dnia zasnę otulony jedynie ciemną nocą…
Wiele lat rozpatrywałem związek w kategoriach idyllicznej sielanki, w której to archetypiczny partner pozbawiony był jakichkolwiek wad, a tym samym był wynaturzony z istoty człowieczeństwa… Błędy są efektem działania emocji, bez których nie można mówić o uczuciu…

 3. Chętnie nie odmawiam

preferuje mężczyzn nie unikam fetyszy nie bywam na lanserskich after party , nie mam torebki .
Jeśli się bzykam a nie unikam tego to po męsku ale bezpiecznie i bez sm – fetysze …chętnie nie odmawiam
Mam swoje lokum bo ciężko na to pracuje
a ….chcesz mieć psa …odpuść sobie yorka lub innego gwiazdorskiego ….schroniska pełne są przyjaciół ja już swojego mam

4. Liczba/osobowość mnoga

Szukam Pana (najlepiej dresa ale to nei warunek) ktory bedzie grupowo mnie ponizal. Nie zalezy mi na sexie! Orientacja obojetna Licza sie Meski i wykorzystujacy mnie.

 5. Raźniej rżnąć

Kawał niewysmażonego mięsa…
Szukam..
Drugiego wariata,razem zawsze rzniej

 6. Nothing gained

Spacer? Nie lubię marnować czasu. Nie ryzykujesz nie żyjesz, no nie?

7. Zawsze jest jakieś „ale”

O MNIE: duży. Lubie skóry. mundury. lateks, gumę itd. Ale to mój fetysz.

8. Raz za razem osobno

Szukamy znajomych i nie tylko. W trójmieście ciężko z kimś pogadać i wyskoczyć na piwo.
Jeżeli chodzi o zabawy to zawsze razem nie ma opcji spotkania się sam na sam.

9. Syndrom strażaka

Jestem, żyję sobie, w dupie mam pedalandię (pozdrowił bym co niektórych, co przyszli do ginekologa – androloga – jego męskiej odmiany z chromosomami XY, a wyszli z chromosomami X i bólem dupy), biegam, skaczę po mieście, jeżdżę na rowerze, pracuję, w wolnym czasie zajmuję się gaszeniem pożarów .

10. Korzyść ♥

dla Pana zrobię wszystko, układ-związek-umowa, dla Pana przyjemności, żeby Pan mial korzyść, zadowolenie

– Chętnie się z nimi spotkam, bo ja jestem niezwykle… Wiesz jaki?

– Jaki?

– To-….?

– Co „to”?

– To-…?

– Torbowaty?

– To-…?

– Torbielowaty?

– Towa-…?!

-Towarowy?

– Towarzyski!

 

 

– Ruszaj się szybciej.

– Nie mogę iść tak szybko, bo przegapię grób.