– Święta Prakseda… Święta Pudencjana… Brzmi tak jakoś… Pośladkowo.

– Ha! Okej, to moja będzie Prakseda, a twoja Pudencjana.

– Super, brzmi bogobojnie, lecz seksownie. A gdzie w sumie jest ta Pudencjana?

– No tu wystaje jej tył wielki.

– Oj, nie bądź dla siebie taki surowy.