– A, siedzę sobie i czytam.

– Co czytasz? Jest tak ciepło!

– A takiego jednego poetę amerykańskiego. Próbuję się przekonać, czy umiem się do niego przekonać.

– Pozdrów go.

– Obiecuję, o ile zdołam powstrzymać odruch wymiotny.

– Tylko nie w knajpie!

– Tylko. Nie, w knajpie.

– Znakami przestankowymi nie zakrzyczysz prawdy.

– Takie one głośne, jak ona prawdziwa.