[Wprowadzenie i metodologia – patrz poprzedni wpis.]

Kancona Lechicka

Znowuż Swojska się nie pasła,
Skoro my bywamy w kręgach.
Co nam napływowe parcie rwało,
Bułatem skapujemy.

Ruch, ruch, Dąbrowski,
Z gumna włoskiego do Swojski.
Za twoim szlauchem
Zblokujemy się z watahą.

Obumrzemy Wisłę, przeminiemy Wartę,
Poprowadzimy jakieś życie Polakami.
Kopsnął nam próbkę Bonaparte,
Jak dać radę, mamuśki.

Chód, chód, Dąbrowski,
Z fermy włoskiej do Swojski.
Za twoim drutem
Zbratamy się z ciżbą.

Jak Czarniecki do Gnozy
Po szwedzkiej konkwiście,
Dla macierzy wybawienia
Wykręcimy się przez wzgląd na potop.

Kroki, kroki, Dąbrowski,
Z kołchozu włoskiego do Swojski.
Za twoim gazociągiem
Skoligacimy się z przynależnością państwową.

Bez zwłoki śluz, protoplasta do intymnej Basi
Produkuje się chlipnięty –
Strzyż uszami jeno, rzekomo nasi
Poszturchują w perkusję.

Chód, ruch, Dąbrowski,
Z klepiska włoskiego do Swojski,
Za twoją żyłą
Zintegrujemy się ze zgrają.