„Gottland” Szczygła, którego nie czytałem w całości i naprawiam ten błąd. Krótki rozdział o Věrze S., siostrzenicy Kafki, o wywiadzie z którą marzyli dziennikarze z całego świata [przytaczam z drobnymi skrótami].

„– Mój kolega bardzo chciałby przeprowadzić z panią rozmowę, jestem jego wysłannikiem. Dzwoni do pani bezskutecznie od dwóch lat.
– Bardzo proszę, żeby kolega w tej sprawie przysłał do mnie list z pytaniami. Odpowiem w stosownym terminie.
– Szkoda, że ja sam nie mogę pani o nic spytać.
– A jakie miałby pan do mnie pytania?
– Choćby – jak się pani czuje w XXI wieku?
– Bardzo proszę w tej sprawie przysłać do mnie list. Odpowiem w stosownym terminie”.

Rozdział się kończy, a mi przychodzi na myśl wiersz Rainera Kunzego. Nie jest to twórca szczególnie popularny, ja też mało znam jego twórczość, ale tamten utwór bardzo zapadł mi w pamięć. Czytam dalej – a tu na pierwszej stronie kolejnego rozdziału pojawia się nie kto inny, tylko właśnie Kunze.

Odszukuję wiersz na mrówkodziku. I okazuje się, że skojarzenie poprawne tylko prenominalnie – bo, jak zwykle, pomyliłem nazwiska. Autorem wiersza, który mi się przypomniał, był owszem, Rainer, ale Malkowski. Ale i tak miło.