Archives for the month of: Listopad, 2016

– Rzyć albo nie żyć…

– Po to jest pyta, nie?

– W rzyci samej!

– Masz w swoim opisie profilowym: „Jeśli wiesz, co to IPA, dostajesz na wstępie 2 punkty. Jeśli nie odpisujesz na wiadomość, jesteś po prostu burakiem.” Wiem, co to IPA, więc mam dwa punkty na wstępie. Ale nie odpisuję na wiadomości, jeśli ich treść jasno wskazuje na to, że nadawca nie zadał sobie trudu przeczytania tych paru zdań z mojego opisu profilowego. W związku z tym muszę sobie odjąć 4 punkty i zostaje mi minus dwa, co wynosi dokładnie tyle co dwa, tylko że z przeciwnym zwrotem – ku mnie samemu.

 

Allerseelen

Stell auf den Tisch die duftenden Reseden,
Die letzten roten Astern trag herbei,
Und laß uns wieder von der Liebe reden,
Wie einst im Mai.

Gib mir die Hand, daß ich sie heimlich drücke
Und wenn man’s sieht, mir ist es einerlei,
Gib mir nur einen deiner süßen Blicke,
Wie einst im Mai.

Es blüht und duftet heut auf jedem Grabe,
Ein Tag im Jahre ist ja den Toten frei,
Komm an mein Herz, daß ich dich wieder habe,
Wie einst im Mai.

[Hermann Gilm]

– Patrz! Tu chyba był kokon larwy mola zbożowego.

– Nie był, tylko jest! W środku się jedna gąsieniczka kokoni! Ślicznie!

– Czy ja wiem, czy ślicznie… Tłuste i upasło się na naszej kaszy, mące, bułce tartej z pewnością.

– No popatrz, to jest przecież cud życia!

– Tak, tak, od poczęcia do naturalnej śmierci. I to jest ten czas: na tę drugą.

– No dobrze, zeksterminuję.

– To się pospiesz, bo widzę że nasz żyrandol też się kokoni. Nie wiem, co się zeń wykluje, ale wolę nie sprawdzać.