Archives for the month of: Lipiec, 2018

1. Biblioteka Narodowa na cenzurowanym!

Dyskretny, zdrowy, pasywny chłopak szuka aktywnego faceta do stałych spotkań. Bez chemii i bn

2. Cofnij

Żadnych zobowiązań, bo na nie brak mi czasu. Będę szukać jedynie randek, co nie oznacza, że gwarantuje Ci spotkanie czy cokolwiek. Niczego sobie nie bierz do siebie. Niczego ode mnie nie oczekuj, bo jak zaczniesz płakać, to tylko przez samego siebie. Powtórz.

3. Do posuwania seksu też?

Szukam kolegi do pieszczot orala

4. Wszystko i jeszcze trochę

samotny który szuka osób z którymi porozmawia o wszystkim i może nie tylko

5. W obronie NSA (= osądu najwyższego)

bi, lubię starszych, większych ode mnie facetów. wolę brody niż nadgarstki. nsa, bez niczego poważniejszego. wspólna kima wystarczy. zdjęcie niewymagane, ode mnie również. lubię piwo.

6. Korzystna wymiana

+ za brak napletka

7. Przebież mnie za dog, przebierz się za cat, upraw ze mną love, bądźmy very bad

My w skórzanych mundurach, slave nago, potem przebrany przez nas za dog, w latex i leather

8. Sturm und drąg

Zapraszam mężczyzn homoseksualnych przede wszystkim ale nie po to żeby odwiedzali mój profil i wychodzili tylko żeby chociaż sie do mnie odzywali, pisali. Naprawde nie gryze. Ilekroć może zraniłem też wiele osób tutaj ale staram sie leczyć z mojej burzy emocjonalnej, staram sie dbać o siebie ,być w formie tylko po to żeby poznać tego jedynego, zadbanego mezczyzne. ksztaltuje swoj charakter jak tylko moge, upodabniam swoje upodobania do drugiej połówki, chcac zyskać jak najwiecej jego względów

9. Most in translation

szukam fajnego masazysty.

Looking for: massage, spank, tickling etc

10. Zanosim błaganie

szukam fajnych młodych , sport dres piszcie i błagam bądź wysportowany
A ha grubasom dziękuję nie piszcie bo nie odpisze, nie masz fotki to błagam nie proś mnie żebym Ci dał

11. Miłość to męka

miłość związek znajomość. nie fun

12. Obfite pragnienia I

szukam miłości i tęgo jedynego

13. Obfite pragnienia II

Bądź wysoki, miej trochę wagi :) porcję rosołową mogę kupić w sklepie :)

– Jakoś tak ci Japończycy sami się dyskryminują i obsadzają w rolach bohaterów azjatyckich białe postaci anime.

– To się jakoś nazywa na pewno. Na przykład internalizacja opresji. Albo dyssubwersja. Trzeba by spytać kogoś z IKP.

 

– Patrz, Wisła, królowa polskich rzek.

– Ech, komu by przeszkadzało, gdyby RFN nie był do Odry, tylko aż do Buga…

– Jak to komu?! Niemcom!

– No tak, oni nie mieli pojęcia, na co się porywają z tym najazdem na Polskę.

– Co porabiasz?

– Wychodzę z biblioteki. A ty?

– Ja challenge’uję.

– Oo, widzę, że grany jest już korpo-zew. Kredyt hipoteczny, osiem godzin dziennie w biurze, joga, quinoa i zen, czyli siłka i squash. W weekend koks na Mazowieckiej.

– Gdzie ty pracujesz? Joga już dawno niemodna. Teraz pilates. A później sojowa kawa na odtłuszczonej wodzie z garścią orzechów nerkowca wysranych przez jednorożca.

– BTW IMHO ASFAIK, słusznie powiedziane. Jestem tak bardzo not millennial!

– Centennial! Jesteś centaurem!*

—————————–

* „Centaury […] tworzyły prymitywne plemię. Zamieszkiwały góry i lasy Tesalii oraz Arkadię. Obyczaje miały dzikie, to jest żywiły się surowym mięsem upolowanych zwierząt, kilkakrotnie usiłowały porwać lub zgwałcić kobiety, łatwo się upijały.” [Wikipedia]

– W Kielcach ma stanąć pomnik Przemysława Edgara Gosiewskiego.

– Szkoda, że nie w Rzeszowie. Mają tam już pomnik jednego wielkiego organu, to pomnik drugiego, małego, byłby akurat do kompletu.

– Rozbraja mnie, jak tacy kręcą nosami, że to czy owo to sztuka nie dość wielka. A niech im te nochale odpadną – ci ludzie łykają, a potem rozpluwają dookoła takie byle gówno, że nie przekona mnie twierdzenie, jakoby mogli swoimi delikatnymi noskami poczuć swądek. Od dawna nic nie czują, tak mocno śmierdzą od środka.

– A z drugiej strony najważniejszy zmysł u nich to właśnie powonienie – dzięki niemu obudzeni w środku nocy, jak kret, jak golec, są w stanie, kierując się tylko nosem, dowąchać się, doczołgać do gabinetu dyrektora właściwej instytucji i namierzyć węchem jego dupę, żeby ją wylizać.

 

 

 

Rok temu na łamach „Dwutygodnika” Stach Szabłowski zżymał się, że zauważalne w sztuce coraz częstsze pokłony w kierunku innych dziedzin – teatru, tańca, muzyki, filmu, a nawet fitnessu – świadczą o słabości tej dziedziny, a nawet o popadaniu w populizm.

[Karolina Plinta, źródło]

*

Uprawianie muzyki jest nieodłącznie związane z funkcjami seksualnymi. Podobno kobiety preferują muzykę wyrafinowaną i złożoną, bo jej twórca jest potencjalnie bardziej inteligentny i kreatywny, czyli dysponuje lepszymi genami.

[Monika Pasiecznik, źródło]

*

Poinformuję zatem co mnie zniechęca do polskiej literatury najnowszej. Nie jestem raczej reprezentatywna dla statystycznej próby, bo moim ulubionym czytadłem jest liczące 4000 stron „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta, którego czytanie jest czynnością o charakterze medytacyjnym, co z kolei wiąże się z moją generalną potrzebą uprawiania medytacji w różnych formach, niemniej być może okaże się to jakąś wskazówką.

[Joanna Filipiak, źródło]

*

Chciałabym, żeby dzięki tym obchodom udało się pozyskać zainteresowanie nowego, młodego audytorium ponadczasową muzyką mojego ojca oraz przypomnieć, jak wspaniałym był kompozytorem. W latach, w których przyszło mu żyć, współcześni kompozytorzy pozostawali często poza obiegiem, ponieważ nie byli „w modzie”. Obecnie każda stylistyka jest dozwolona, pod warunkiem, że jest dobra.

[Roxanna Panufnik, źródło]

*

Do utworu nakręcono teledysk, w którym Anna Jantar ubrana w białą kreację, czarne spodnie i gustowną bluzkę, przechadza się wzdłuż rynku Sandomierza na tle Bramy Opatowskiej, następnie odjeżdża samochodem którym wcześniej przyjechała.

[Wikipedia, źródło]

*

When I first started learning how to make cocktails at home, I had no idea people made their own simple syrup. I was the person who went to the store to buy a bottle of what I later learned to be sugar water. That’s right — sugar dissolved in water.

[źródło]

*

Moda to moje życie. Celebruję ją, podziwiam i szanuję. To mój osobisty punkt widzenia i nie ma to wpływu na moją pracę. Staram się być rzetelny i wykonywać to, co kocham, jak najlepiej.[…] Bardzo chcę wydać linię odzieży! Zbieram inspiracje, szkicuję i czekam na cud finansowy. Dobrze wiemy o tym, że potrzebny jest wkład materialny, by stworzyć markę. Moda to trudny biznes, ale w końcu to zrobię! Należę do osób upartych, więc wreszcie do tego dojdzie.

[Mateusz Suda, źródło]

*

Żeńską formą nazwy etnicznej Łemkowie [w liczbie pojedynczej Łemko – Red.] jest Łemkini. Wyraz ten spotyka się bardzo rzadko, a kilka przykładowych użyć znajdzie Pani za pomocą wyszukiwarki „Google” (www.google.com.pl).

[Jan Grzenia, źródło]

*

W hołdzie bohaterskiej Striełce Audi umożliwiło czworonogowi ponownie zakosztować światła reflektorów i zostać pierwszym psem, który zasiadł na fotelu autonomicznego samochodu. Bo gdy marzysz, nie ograniczaj się. Ci, którzy nie walczą o swoje, nie lądują na pierwszych stronach gazet. A jeśli niewielka, łaciata suczka ze Związku Radzieckiego może polecieć w kosmos, to żadna granica nie jest poza zasięgiem łap.

[źródło]

Sileant zephyri,
Rigeant prata,
Unda amata
Frondes, flores non satientur.

Mortuo flumine,
Proprio lumine
Luna et sol etiam priventur.

[anonim]

*

Niech zamilkną wiatry,
Zamrze łąka cała
I niech słodka fala
Nie syci liści i kwiatów.

Ponad rzeką marznącą
Niechaj księżyc i słońce
Utracą swoje światło.

[mrówkodzik]

 

– Co tam masz na koszulce? „Over”?

– „Lover”.

– Byłem blisko.

– Ale tylko przez chwilę.

 

 

– Wygląda na to, że zdaniem większości ankietowanych słowa hymnu narodowego napisał Dąbrowski. Oburzające!

– A czemu tak myślą?

– No… Bo jest „Marsz, marsz, Dąbrowski” w tekście przecież.

– Aaa, ja tam tych słów nie znam, to mi się nie myli!

 

 

– Nauka polska to substancja czynna i tej jest niewiele, resztę stanowi massa tabulettae.

– Massa tabulettae, albo wręcz paraffinum liquidum ad 100,0. Bo ciecz dostosuje się do każdych warunków naczynia. A jak wpływa na organizm spożycie parafiny, to wiadomo…

 

– Co się tak gapisz w to lustro?

– Jestem za bardzo pijany. Nie powinienem tak wyglądać.

*

– Jak masz na imię?

– Paweł.

– Choć, zrobię ci loda.

– Ale ej, jak to?

– Mam syna Pawła.

*

– Jak tam w życiu?

– Spoko, ale na ręcznym jadę.

– No to chyba przyjemnie?

– Nie, chciałbym mieć ludzi od tego.

 

– Opaliłeś się! Ja przy tobie blady jak ściana. Już jesteśmy innych ras?

– Milcz, rasisto!

– Ale ja nie mam nic przeciwko innym rasom, więc czemu mnie tak nazywasz?

– To ja jestem ten ciemniejszy, więc to mnie wolno.

– Jeszcze tylko powinieneś być kobietą, to mógłbyś mi zarzucić mansplaining. Albo ja mógłbym być kobietą i zarzucić tobie. To który z nas?

– To ja jestem Murzynem, więc ja wybieram!

– Teoretycznie mieli zrobić porządek z pisownią imion, a tu wolna amerykanka: jest Oliwier, Oliwer, Olivier, Oliver… Brian, Brajan, a nawet kompletnie absurdalne Brayan i Braian!

– Rzeczywiście amerykańskie to! Jak sto lat temu z przekręcaniem pisowni europejskich nazwisk u emigrantów z Galicji i nie tylko…

– Anatevka 2017 made in Poland welcome to.

– „Zawaliliśmy, ale nie stać nas było na więcej” – bije się w piersi któryś tam piłkarz.

– Jak nie było stać, to po co było brać? To znaczy: grać. Jak kogoś ciągle nie stać, a mimo to ciągle bierze, to albo kradnie, albo się zadłuża. Zadłużeniu jednak można położyć kres – w którymś momencie bank nie udzieli kolejnej pożyczki. A za kradzież można pójść do więzienia.

– Całe szczęście Polska jest bogata, moralnie wyrozumiała, a sponsorzy cierpliwi, więc braniu, graniu i przegrywaniu nikt nie położy kresu.

– Siedziałem jak zwykle w komisji rekrutacyjnej, szukaliśmy kogoś z wykształceniem polonistycznym do zajmowania się literaturą. Na rozmowę zaprosiliśmy aż dwadzieścia osób, same kobiety, więc zaproponowałem, żeby zamiast formy ustnej zastosować pisemną i poprosić je o odpowiedź na kilka pytań, które pozwolą na odsiew. Każda pisała na tym, co miała pod ręką – jedna w notesie, druga na butelce po wodzie mineralnej, trzecia na skarpetce, czwarta na torebce, piąta na okularach i tak dalej… Okazało się, że te ich odpowiedzi to są wiersze, spośród których mamy wyznaczyć nominacje do nagrody poetyckiej Silesius. Było to trudne, bo trzeba było wszystko przepisać a potem przeanalizowwać, więc uwijaliśmy się jak w ukropie. Kiedy wybraliśmy już pięć nazwisk, musiałem sprawdzić, jaki jest mail organizatora nagrody, pod który mamy przesłać nasze typy. Wszedłem na jego stronę internetową, na której przeczytałem, że nazwiska zostały już ogłoszone poprzedniego dnia, 22 maja albo czerwca. Przy nazwiskach nominowanych widniało zdjęcie komisji składającej się z pięciu-sześciu panów z posiwiałymi wąsami, takich w wieku na oko 60–70 lat, oraz cytat z wypowiedzi jednego z jurorów: „Nasze poeteczki, pisareczki, panieneczki, takie ładniutkie i takie mądre na dodatek. Na palcach takie można policzyć, daj palec, a weźmie całą rękę, paluszki lizać”.

 

 

– Podobno ktoś z nagła prawie wybudował sobie fortecę w Puszczy Noteckiej. Autor artykułu zapytuje: „Jak to jest, że ludzie w okolicy nie zauważyli nagle transportów, sprzętu, wywożonej czy zwożonej ziemi?”. 

– Och, Polacy mają spore doświadczenie w niezauważaniu transportów, wywózek i kopców ziemi. Sporo to ćwiczyli, zwłaszcza w Małopolsce i na Podlasiu…

 

 

– Weź takie zdanie: „Żydzi wybiegli z domu”. Niby nic takiego, a zaraz się dziwnie kojarzy.

– Tak jak „getto” – u nas kojarzy się historycznie i jednoznacznie z Holocaustem. A w takich Stanach to żywe pojęcie, kategoria socjologiczna.

– Kategoria socjologiczna? Więc to tak teraz nazywamy czarnych?

 

–  Postanowiliśmy nie przynosić pracy do domu…

– Oj, to świetny pomysł!

– …Więc zaczęliśmy mieszkać w pracy.