Archives for the month of: Czerwiec, 2020

Chyba nadeszła zimy pora

Wyspa na której bugenwille
Błyszczały kiedyś girlandami
Morzem Irlandzkim teraz płynie
Po niebie skrytym za chmurami
To moje miasto gdzie śpiewały
Ogrody chmarą barwnych ptaków
W rytm passiflory i agawy
Zarwało się runęło na dół

Przez ciebie widzę świat na opak
Chyba nadeszła zimy pora

Tamtego ranka wulkan wrący
Cały się skrzył radością życia
Dziś wieczór garbi się milczący
Wystygłą lawę szadź pokrywa
W moim miasteczku tropikalnym
Panował niezmącony spokój
Skąd zatem pomysł ten fatalny
By stworzyć inne pory roku?

Przez ciebie widzę świat na opak
Chyba nadeszła zimy pora

Skąd taki hałas skąd ta cisza?
Czemu stąd zabierają dzieci?
Co myśleć mam o transwestytach
Którzy się z okolicy zleźli?
Na co tak wyczekuje w deszczu
Ten czarny koń pod mymi drzwiami?
I skąd ten wiatr? Miłość odeszła!
A ty mi nic nie powiedziałeś!

Przez ciebie widzę świat na opak
Chyba nadeszła zimy pora

przeł. mrówkodzik

– To, co mnie kiedyś strasznie podniecało, już mnie nudzi, dlatego od kilku miesięcy to ja jestem na górze.

– Dla mnie to całkiem naturalny rozwój spraw.

– No, nie jestem do końca przekonany. Kumpel mi napisał, że te sprawy seksualne idą już o tyle za daleko, że kolejnym etapem będzie posadzenie sobie w penisie rzeżuchy.

– Toż to czysta natura, bio-eko i w ogóle!

– Chapanie takiej dzidy to czysta eksplozja weganizmu.

– No, i wtedy nie ma kanibalizmu.

– I wszyscy szczęśliwi.

– I bozia nieobrażona.

– Matkobosko, czyli geje mają przewagę nad hetero!

– Nadmierne przywileje. I jeszcze im mało!

 

– I co, wiesz już, co złego jest w słowie „Murzyn”?

– Tak. To że w ogóle o to pytałem.

– To dziwne uczucie patrzeć na kolesia w filmie bezkostiumowym sprzed iluś lat i mieć świadomość, że teraz wygląda już z pewnością kompletnie inaczej albo w ogóle nie żyje.

– Cóż, gwiazdy porno są jak wszystkie inne gwiazdy, których światło przebywa miliardy kilometrów, zanim do nas dotrze: patrzysz na nie jeszcze długo po tym, jak przestaną błyszczeć.

– I co, nic nie wyszło czy pojawiła się jakaś nic porozumienia?

– Między „nic” a „nić” jest cienka linia.

– A dokładniej kreska.

– No to jest szansa, że się zwąchają.

– Wooow!

– Co wow?

– Ty to powinieneś oddać twarz do banku spermy!

– A od czego jest pediatria metaboliczna?

– Pomaga, jak masz dziecko, którego nie możesz strawić…?

 

– I jak się masz po tych operacjach oczu?

– Teraz to ja wszystko widzę. Mógłbym odrzucić kule i iść!

 

 

 

 

Булат Окуджава – Песенка o моей жизни

А как первая любовь – она сердце жжет.
А вторая любовь – она к первой льнет.
А как третья любовь – ключ дрожит в замке,
Ключ дрожит в замке, чемодан в руке.

А как первая война – да ничья вина.
А вторая война – чья-нибудь вина.
А как третья война – лишь моя вина,
А моя вина — она всем видна.

А как первый обман – да на заре туман.
А второй обман – закачался пьян.
А как третий обман – он ночи черней,
Он ночи черней, он войны страшней.

 

Bułat Okudżawa – Piosenka o moim życiu

Pierwsza miłość to – krew, co w sercu wre,
Druga miłość wprost do tej pierwszej lgnie,
Trzecia miłość to klucz, co w zamku drży,
I walizka w dłoń, i trzaśnięcie drzwi.

Pierwsza wojna to strony dwie bez win,
Druga wojna to wina jednej z nich,
Trzecia wojna – dziś winien jestem ja,
Winien jestem ja, każdy prawdę zna.

Pierwsze kłamstwo jest jak poranne mgły,
Drugie kłamstwo jest jak pijany wid,
Trzecie kłamstwo jest czarniejsze niż noc,
Straszniejsze niż noc i niż wojny mrok.

[tłum. mrówkodzik]

– A kiedy przyjdzie także po mnie / Masarz Prostaty purpurowy,  / by mi przez dupę wejść do głowy, / To będę jasny i gotowy.

– No, domyślam się, ze raczej jasny niż zwarty.

– Dużo zależy od masarza, w sumie.

– Najgorsi są dogmatycy.

– I to nawet nie ci na tyle twórczy, żeby samemu jakieś dogmaty wymyślać i propagować, tylko ci, którzy bezmyślnie powtarzają po innych.

– Kartezjusz się w grobie przewraca.

– Przewraca? On już w kilku krajach tunele metra wywiercił!