Archives for category: muzyka

 

Miserere mei Deus secundum magnam misericordiam tuam et secundum multitudinem miserationum tuarum dele iniquitatem meam

Amplius lava me ab iniquitate mea et a peccato meo munda me

Quoniam iniquitatem meam ego cognosco et peccatum meum contra me est semper

Tibi soli peccavi et malum coram te feci ut iustificeris in sermonibus tuis et vincas cum iudicaris

Ecce enim in iniquitatibus conceptus sum et in peccatis concepit me mater mea

Ecce enim veritatem dilexisti incerta et occulta sapientiae tuae manifestasti mihi

Asperges me hysopo et mundabor lavabis me et super nivem dealbabor

Auditui meo dabis gaudium et laetitiam exultabunt ossa humiliata

Averte faciem tuam a peccatis meis et omnes iniquitates meas dele

Cor mundum crea in me Deus et spiritum rectum innova in visceribus meis

Ne proicias me a facie tua et spiritum sanctum tuum ne auferas a me

Redde mihi laetitiam salutaris tui et spiritu principali confirma me

Docebo iniquos vias tuas et impii ad te convertentur

Libera me de sanguinibus Deus Deus salutis meae exultabit lingua mea iustitiam tuam

Domine labia mea aperies et os meum adnuntiabit laudem tuam

Quoniam si voluisses sacrificium dedissem utique holocaustis non delectaberis

Sacrificium Deo spiritus contribulatus cor contritum et humiliatum Deus non spernet

Benigne fac Domine in bona voluntate tua Sion et aedificentur muri Hierusalem

Tunc acceptabis sacrificium iustitiae oblationes et holocausta tunc inponent super altare tuum vitulos

 

[od 41’58”]

ЛЮБАША
Ах, не нынче уж я приметила,
что прошли они, красны дни мои.
И в груди болит, ноет вещее,
злое горе мне предвещаючи.
Нет, нет! не тот, не тот со мной,
не тот со мной он теперь.
Нет, нет, не тот, не тот со мной.
Да, разлюбил он меня.

БОМЕЛИЙ
Много в мире есть сокровенных тайн,
Много темных сил неразгаданных;
Но в науке ключ к этим тайнам дан.
Но ключ к ним дан, к ним дан светом знания.

Иван Сергеич, хочешь в сад пойдем.
Какой денек, так зеленью и пахнет.
Не хочешь ли теперь меня догнать? Я побегу,
Вон прямо про дорожке… Ну… Раз, Два, Три.

Ага! Ну, не догнал! А ведь совсем задохлась с непривычки.
Ах, посмотри, какой же колокольчик я сорвала лазоревый!
А правда ли, что он звенит в Ивановскую ночь?
Про эту ночь Петровна мне говорила чудеса.
Вот эта яблонька всегда в цвету…
Присесть не хочешь ли под нею?
Ох, этот сон! Ох, этот сон!…

Взгляни, вон там над головой простерлось небо, как шатер.
Как дивно бог соткал его, соткал его, что ровно бархат синий.
В краях чужих, в чужих землях такое ль небо, как у нас?
Гляди: вон там, вон там, что злат венец, есть облачко высоко.
Венцы такие ж, милый мой, на нас наденут завтра.

[…]

Приди же завтра, Ваня!

 

How strange their ends,
And yet how glorious,
Where each contends,
To fall victorious,
Where virtue its own innocence denies,
And for the vanquish’d the glad victor dies!

 

 

For Sion lamentation make
With words that weep
and tears that speak.

 

 

W dwóch wykonaniach, oryginalnych w dwóch znaczeniach tego słowa. Pierwsze jest takie, bo nietypowe (z gitarą), a drugie – bo wierne oryginałowi (z fortepianem).

Iwona Hossa i Krzysztof Meisinger:

Elżbeta Szmytka i Levente Kende:

 

– Widziałeś ten szlaczek, który śpiewaczka zrobiła sobie na swojej stronie? Najwyraźniej dla ozdoby, bo muzycznie to jest właściwie bez sensu. Ale że człowiek z jakimkolwiek przygotowaniem muzycznym mógł wpaść na pomysł czegoś takiego… Ani metrum, ani kresek taktowych, laseczki nut w złą stronę… I jakieś niedorobione ósemki.

– Hmm. Może te glissanda między dźwiękami o tej samej wysokości to jest odkrywczy zapis wibrata typu i-jo, i-jo, w tercji, à la karetka pogotowia?

[klinkij, aby powiększyć]

 

 

Skąd pierwsze gwiazdy na niebie zaświecą,

Tam pójdę, aż za ciemnych skał krawędzie.

Spojrzę w lecące po niebie łabędzie

I tam polecę, gdzie one polecą.

Bo i tu — i tam — za morzem — i wszędzie,

Gdzie tylko poszlę przed sobą myśl biedną,

Zawsze mi smutno i wszędzie mi jedno;

I wszędzie mi źle — i wiem, że źle będzie.

Więc już nie myślę teraz, tylko o tem,

Gdzie wybrać miejsce na smutek łaskawe,

Miejsce, gdzie żaden duch nie trąci lotem

O moje serce rozdarte i krwawe;

Miejsce, gdzie księżyc przyjdzie aż pod ławę

Idąc po fali… zaszeleści złotem

I załoskocze tak duszę tajemnie,

Że stęskni — ocknie się i wyjdzie ze mnie.

 

[Juliusz Słowacki, W Szwajcarii, XXI]

Tak można się grzechowi przeciwstawiać :

 

A tak można się w nim zatopić po uszy:

 

 

„Recorded mono (despite the indication stereo at the exposed cover)”

 

Письма письма лично на почту ношу
Словно я роман с продолженьем пишу
Знаю знаю точно где мой адресат
В доме где резной палисад

Где же моя темноглазая где
В Вологде где где где
В доме где резной палисад

Шлю я шлю я ей за пакетом пакет
Только только нет мне ни слова в ответ
Значит значит надо иметь ей в виду
Сам я за ответом приду

Что б ни случилось я к милой приду
В Вологду гду гду гду
Сам я за ответом приду

Вижу вижу алые кисти рябин
Вижу вижу дом её номер один
Вижу вижу сад со скамьёй у ворот
Город где судьба меня ждёт

Вот потому-то мила мне всегда
Вологда гда гда гда
Город где судьба меня ждёт
Где же моя темноглазая где
В Вологде где где где

Sileant zephyri,
Rigeant prata,
Unda amata
Frondes, flores non satientur.

Mortuo flumine,
Proprio lumine
Luna et sol etiam priventur.

[anonim]

*

Niech zamilkną wiatry,
Zamrze łąka cała
I niech słodka fala
Nie syci liści i kwiatów.

Ponad rzeką marznącą
Niechaj księżyc i słońce
Utracą swoje światło.

[mrówkodzik]

 

 

Oпустела без тебя Земля
Как мне несколько часов прожить
Также падает листва в садах
И куда-тo все спешат такси
Только пусто на земле одной без тебя
А ты, ты летишь и тебе дарят звезды свою нежность

Также пусто было на Земле
И когда летал Экзьюпери
Также падала листва в садах
И придумать не могла Земля
Как прожить мне без него пока он летал
Летал и все звезды ему отдавали свою нежность

Опустела без тебя Земля
Если можешь прилетай скорей…

Możesz mi wyjaśnić, czemu pisze się takie utwory jak ten? To brzmi jak muzyka do „Potopu” albo czegoś!

– Nie wiem. Stylizacje u polskich tuzów kompozycji są jak amatorska drag queen – niby wszystko na swoim miejscu, ale na kilometr widać, że to chłop przebrany za babę.

Я тот, которому внимала
Ты в полуночной тишине,
Чья мысль душе твоей шептала,
Чью грусть ты смутно отгадала,

Я тот, чей взор надежду губит,
Едва надежда расцветет,
Я тот, кого никто не любит,
И все живущее клянет.

Я бич рабов моих земных,
Я царь познанья, царь свободы,
Я враг небес, я зло природы,
И, видишь, – я у ног твоих!

Тебе принес я в умиленье
Молитву тихую любви,
Земное первое мученье
И слезы первые мои.

Lekcja historii w liceum. Niewiele umiem, albo gorzej: nawet w przybliżeniu nie orientuję się, jaką epokę omawiamy. Nauczycielka (którą, jak pamiętam, czule nazywaliśmy „Rudą Wszą”), zadaje nam pytanie, co to jest „Wesoły Trzeci Świat”.

Zapada długa cisza, aż wreszcie jakiś kolega (nieznany mi) ratuje klasę i rzuca: „Na przykład Skandynawia…?”. Na co Ruda Wsza radośnie podchwyca i rozwija, podekscytowana, swoim skrzekliwym głosem: „Tak! Wesoły Trzeci Świat – czyli wszystkie takie okolice, które wystają jak cycek! Może być rozmnożony na kilka, na przykład Skandynawia, Bułgaria z Jugosławią czy Indie.”

Potem na jakiś czas wychodzi, a nam puszcza muzykę i każe ją rozpoznać, a wszystko w ramach przerabiania tematu „Polska średniowieczna”. Dopiero pod długim czasie uświadamiam sobie, co to za utwór. Ten oto dość mało znany, a genialny, prewagnerycki Schubert, od 4’45”:

 

Ragen Klippen
Dem Sturz entgegen,
Schäumt er unmutig
Stufenweise
Zum Abgrund.

 

Der, welcher wandert diese Strasse voll Beschwerden,
Wird rein durch Feuer, Wasser, Luft und Erden;
Wenn er des Todes Schrecken überwinden kann,
Schwingt er sich aus der Erde Himmel an. —
Erleuchtet wird er dann im Stande sein,
Sich den Mysterien der Isis ganz zu weih’n.

[Emanuel Schikaneder]

*

Tego, który przemierza wyboistą ścieżkę,
Oczyszczą ogień, woda, ziemia i powietrze.
I jeśli strach przed śmiercią przezwyciężyć zdoła,
Wzniesie się wprost do nieba z ziemskiego padołu.
A kiedy oświecony nareszcie zostanie,
Odda się wśród misteriów w Izydy władanie.

[tłum. mrówkodzik]

Zögernd, leise,
In des Dunkels nächt’ger Hülle
Sind wir hier.
Und den Finger sanft gekrümmt,
Leise, leise,
Pochen wir
An des Liebchens Kammerthür.

Doch nun steigend,
Schwellend, hebend,
Mit vereinter Stimme, laut
Rufen aus wir hochvertraut:
Schlaf du nicht,
Wenn der Neigung Stimme spricht!

Sucht’ ein Weiser nah und ferne
Menschen einst mit der Laterne;
Wie viel seltner dann als Gold,
Menschen uns geneigt und hold?
Drum, wenn Freundschaft, Liebe spricht,
Freundin, Liebchen, schlaf du nicht!

Aber was in allen Reichen
Wär’ dem Schlummer zu vergleichen?
Drum statt Worten und statt Gaben
Sollst du nun auch Ruhe haben.
Noch ein Grüßchen, noch ein Wort,
Es verstummt die frohe Weise,
Leise, leise,
Schleichen wir uns wieder fort!

 

Opus rectum to również „prawe, słuszne, szczere dzieło”.

– To bardzo prawdziwe. Naprawdę szczere!

– I głębokie. Biorąc pod uwagę, ile jelita mają metrów, to wszystko to, co się z nich wydostaje, reprezentuje chyba najgłębszą głębię człowieka.

– „Etiudami symfonicznymi” oraz „Etiudami-kanonami” Schumann udowadnia, że potrafił pisać na fortepian rzeczy autentycznie ciekawe, a nie tylko taśmowo produkować minoderyjne skisłe pruty w stylu „Karnawału” czy „Scen leśnych” albo „Kreislerianów” czy „Novelett”, które w większości są subtelne jak bawarski masarz, dowcipne jak wujcio Beethoven i błyskotliwe jak piekielne dłużyzny Schuberta. Ale oczywiście pamięta się głównie o tych jego flatulentnych miniaturach.

– Bosz. Kocham Haydna, nie znoszę Schumanna. No, dobrze. Zaraz posłucham tych etiud.

– Gupiego też można kochać wszak! A brzydki może się podobać. Aha, żeby było już całkiem w stylu Katona Starszego: A poza tym uważam, że Haydn jest gupi!

– Proszę mi tu natychmiast zaprzestać obrażania Haydna Josepha!

– Och, ja jestem przekonany, że on się zaimpregnował pudrem na peruce i nie straszne mu żadne obrazy. Po kimś, kto napisał setkę symfonii, i to takich, nie spodziewałbym się wrażliwości na cokolwiek, a już na pewno nie na krytykę.

– To jak z polskimi wykonawcami, reżyserami, dyrygentami – nie da się ich obrazić, bo są przez wszystkich dookoła utrzymywani w takim przekonaniu o własnej zajebistości, że przenieśli się już w inny wymiar.

 

 

O weh, Falke, o weh!
Wo kommt sie her! Wehe, o weh!
Menschendunst hängt an ihr,
Menschenatem folgt ihr nach,
wehe, daß sie mir lügen kann –
wehe, daß sie nun sterben muß!
Pfeil, mein Pfeil, du mußt sie töten,
die meine weiße Gazelle war!
Weh! da du sie ritztest, ward sie ein Weib! –
Du bist nicht, der sie töten darf.
Schwert, mein Schwert, du mußt auf sie!
Weh, ihren Gürtel hast du gelöst –
du bist nicht, der sie töten darf!
– Und meine nackten Hände! Weh!
Meine Hände vermögen es nicht!
Wehe, o weh!
Auf, mein Pferd, und du, Falke, voran!
und führ mich hinweg von diesem Ort,
wohin dein tückisches Herz dich heißt,
führ mich ins öde Felsgeklüft,
wo kein Mensch und kein Tier meine Klagen hört!
Wehe, o weh!