Archives for category: z dociekań Ordynatowej Podtworeckiej

– Kiedy mnie pralka wysiadła i nie mogę prać. Poza tym nie mam kochanka.

– Na pranie soksów ustnie może kogoś najmij? Jakąś praczkie, co na tarze swych pooranych szkorbutem dziąseł twe brudne myśli przechechła?

 – E tam, naleję sobie jeszcze kieliszek wina i nie pójdę spać, a obudzę się już rano.

– Mam to samo. Przypadłość singlowych neofitów. Ja nie umiem kłaść się spać. Najniepotrzebniejszymi głupotami tę chwilę odwlekam. Niczym zawleczkę granatu kwiatu sekretu mojego drżącego ciała.

Law did awe thee.

Lore deer door D.

Lord deed odd E.

Lore did, oh did!

[a propo toalet na wieczorne party do elitaklubu Glam]

 

Odynatowa Podtworecka: Ja pójdę w kurzej masce. W skórce koźlęcej z pięścią gronostajową w dupie i szczurzym ogonem w nosie. Albo w uchu, zamiast tunelu. Fetysz party bez pięści to nie to samo, kochana, a co dopiero bez gospodyni (bardziej dyni niż gospo), gotowej oplotkować cię tak, że cię własny psychoterapeuta nie pozna. Co tam narkotyki, przypadkowi partnerzy, gloryholes, dogging – prawdziwą adrenalinę daje tylko poczucie, że jak bekniesz, to opowie, ze się zrzygałeś, jak pierdniesz, to opowie, ze się zesrałeś, a jak się pocałujesz z kolesiem, to dowiesz się na mieście, że oddałeś się na gang bang wycieczce niemieckich seksturystów-emerytów!

Hrabina Roletti: Właśnie. To nie to samo. Bez tej dyni. No i w centrum, gdzie jakiemuś centrum do Kiercelaka. Ale serio mam taką SM-ową maskę. Może jednak pójdę posiać zdziwione zgorszenie.

Ordynatowa Podtworecka: Załóż. Ja założę maskę przeciwgazową z soksem na końcu (który był biały bardzo dawno temu). A na dół wdzieję pieluchę, przez którę dostrzec będzie można wyrazie rysujący się wzwód. Waham się, czy nie dołożyć damskich skarpetek-kabaretek, lekko zrolowanych. To by podkreśliło znoszone shoxy.

Hrabina Roletti: Ja myślałem o lateksowych kozaczkach na dwunastocentymetrowej szpilce od Anity Berg, gustownie wpuszczonym w nie dresie kreszowym który pamięta lata osiemdziesiąte, jakimś tureckim sweterku, również z epoki i nałożonym na to skórzanym biustonoszu z miseczkami w kształcie stożków.

Ordynatowa Podtworecka: Może żelazny cyckonosz z okuciami à la Juliette Noureddine? Ja jednak wybiorę szlachetna prostotę w braku-stylu-hipsterskim stylu i ograniczę się do rurek z krokiem w kostkach, na to haleczka z szyfonowego złotogłowu tyłem na przód na lewa stronę i do góry nogami, okulary comme de garçons bez szkieł noszone na upiętym ze sprezzaturą koku-na-cebulę z autentycznie nylonowych włosów zebranych frotką (lata dziewięćdziesiąte), do tego teczka kreślarska A1, żeby było widać artystyczność, nosidełko typu nerka na karku i nonszalancko trzy numery za małe sandały rzymskie na półpłaskim. W razie deszczu zarzucę na głowę pochodzący z limitowanej serii worek na śmieci z logiem BodyShop (biodegradowalny, a wręcz nawożący ziemię po wyrzuceniu, do tego wydający z siebie dobrana przez Serge’a Lutensa won tamaryszku, paczuli, trybady rozpierzchłej i komsomołu pastewnego oraz szemrzący najnowszymi mixami Moby’ego).

hrabina Roletti: wiesz, że rośliny myślą? a przynajmniej przetwarzają i zapamiętująinformacje…

ordynatowa Podtworecka: parytet dla roslin!

hrabina Roletti: demagożka

ordynatowa Podtworecka: popraw se parytety, bo ci rowa widac!

hrabina Roletti [naśladując język czytanek z lat 60-tych]:

„Nastała wriemia żatwy. Traktaristka Wiera pieresiadywałas iz
kambajna na traktor”

ordynatowa Podtworecka:

Wriemia Afanasijewna Żatwa – triatlonistka radziecka, zdobywczyni
zlotego medalu na olimpiadzie w Moskwie. Obecnie jako Wladimir
Afanasijewicz Żatwa wyklada dietetyke i suplementacje na Uniwersytecie
Lomonosowa.

ordynatowa Podtworecka: Łógch! – zawtórowała jej Oksana po prasłowiańsku, gwoli zachowania dziedzictwa przodków i dziadów, a takoż iżby być w zgodzie a konkordyi z testamentum smoleńskiem, na odpuszczenie nas i całego narodu w scarpettach puszczenie. – Nada się ażwdy na pohybel, atoli! Takać mizerota, że ani dziejba w tech klubiech, ani potańcunek. A do Smoczy Jamy nieprędkam wtepędy.

hrabina Roletti: A dyćże! – odparła Jagoda, której imię wcale nie pochodziło od krasnego lica lecz od licznych jagód, które zwykła była za sobą zostawiać, czy to na ziemi, czy podłodze izby, zawsze gdy tylko podekscytowaną była. Co i uczyniła tém razem, ponieważ frustracya też jest formą ekscytacyi, jeno z przeciwnym znakiem. Zaliż nie?

ordynatowa Podtworecka: Zaliż nie, jeno zasypką talkową zasypżeż sobie te wągrza juchą nabiegłe,od których lico twe jeszcze mniej konweniuje mianu twemu – zaproponowała ze swadą, patosem i kokieteryjnym ąturażem Oksanka, coby odwrócić uwagę naburmuszonej od wykwitów na policzków Jagodzinech od swych własnych indyspensabilnych parafrenaliów, w które strojna by karesami ineksprymabilnymi feblesy swe łagodzić, gotowała się już do karczmy bieżyć, hołubce wycinać, jak również inne imponderabilia i łowickie ozdoby.

hrabina Roletti: A zalizam jeno mię się jątrzy potem, zupełnie jak tobie Tam, odparła nadąsana Jagoda pozostawiając świeżą porcję rzeczonych na podłodze izby a wychodząc z głośnym „iii iii iii!” na klepisko podwórza, gdzie kury dziobały nieco stęchłe już poprzednie porcje.

ordynatowa Podtworecka: Jak kto na rodzinnem łonie jątrzy niby czerw, temu się i czerwie na jagodach jątrzą! – sapnęła sykliwie Oksanka, by zyskać na czasie i udrapować nadmiar swojego wilgotnego od rzęsistych pocirań ciała przymilnie a swarliwie, jakoż to narzeczeniec Jagodziny, a i Oksanowemu oczku nader słodki, odwiedziny miał czynić w porze podwieczorku, czyli gdzieś między pianiem głuszca na sumę, a wieczornym pohukiwaniem myśliwców, co pod lasem zwierzynę pędzili, a i bimber pod domem.

 

Naówczas, suto wychyliwszy z roztruchana, buzdygan swoj ujal i takoż jął rozybudę* Jurandową krzesać, ażeć funki a koltuny w powietrze wzbijał!

————————

* patrz: Słowniczek

hrabina Roletti: Jesteśmy jebnięte, wiesz o tym? ludzie tu piszą o seksie albo o tym, że chcieliby seksu, albo umawiają się z myślą o ewentualnym seksie, a my o parach minimalnych, alofonach i homofonach.

ordynatowa Podtworecka: Zwłaszcza te trzecie pieszczą me ucho. Lubię być tak jebniętym. Myślę, że powinienem wydrukować tę rozmowę z tobą i pokazać psychiatrze na następnej wizycie. No wiesz, liczę na szybki turnus w jakimś sanatorium.

Czemuś polski ma opinię języka tak bardzo spółgłoskowego…

Wojsk źdźbło kunszt wzdłużyło, a herszt brnie przez less zzuty niby miąższ chrzczący warstw pstrych zmierzch mglisty.

Kto je zupe zdrowo i smaczno – grochowo,

Wie, co po starogrecku oznacza PERITYMPANIDZOMENOS* słowo.

——-

* Ogłuszony uderzeniem w bęben.

hrabina Roletti:
Przepraszam, ale czytałam sobie trochę o metafizycznych interpretacjach mechaniki kwantowej transakcyjnej i Pondicherry). jedna twierdzi, że fale elektromagnetyczne są emitowane również wstecz w czasie (cóż, może to wyjaśnia prekognicję), a druga, że wszystkie cząstki we wszechświecie to jedno i to samo (co odpowiada hinduistycznej koncepcji Brahmana, pośrednio potwierdzają to eksperymenty fizyczne…)

ordynatowa Podtworecka:
TO JEST ciekawe, droga Fantko – rzekla Karina i polknela garsc pigulek na refluks lapczywie popijajac je cytrynowa limonada – Czuje, ze i mnie te czastki wstecz podrozujac trawic spokojnie nie daja. A brahme jaka mialam wczoraj po fasolce, ze Maryska, ta nowa sluzebna, co ja od szarwarchu wzieli, tualety wietrzyc nie nadazala! Jeszcze troche, i dochtór Zgorzelewicz bedzie musial de novo mi zapisac te rewelacyjne prekognicje belgijskie w sanatorium pod Dusznikami.

ordynatowa Podtworecka:

„Po prostu te osoby, które mnie negatywnie odbierają, to po prostu
wydaje mi się, że po prostu mało w życiu widziały.”

to cytat z kochanka joli rutowicz, tego geja-chomika zatrzasnietego w
solarium i z zatrzasnietym perdyhrolem na kudlach. ladne, nie?

hrabina Roletti:
„Etiologia spontanicznej perhydrolizy owłosienia u mężczyzn ukrywających orientację seksualną – niskie stężenie testosteronu czy wysoki poziom kortyzolu? Studium kliniczno-społeczne.”

ordynatowa Podtworecka:
„Perhydrogenna hipotrichoza jako symptom postepujacej holoprozencefalii a homoerotyzm dermatomorfopatologiczny w ineditach Virginii Wolf w swietle choleangiopankreatografii wstecznej”.

– Wystarczy jeść mniej o te 10% i tyleż samo więcej, o 10%, wydatkować energii, niekoniecznie uprawiając wyczynowy sport, po prostu się ruszając. i, tak samo jak z nauką języka, skutki nie przychodzą po kwartale, ale po roku, półtora. Więc to dobra analogia, rzekę z mocą autorytetu, drapiąc się lubieżnie w okolicy krocza.

– Wydatkować, wydatkować – wydęła się Marychna bezzębnie – a chtóz ci zarobzi? Skiela pinendzów wziojść? – Poczem zamikła, bo ją ta gwara w mięsistej piersi zrodzona zatchnęła, a zdało się, że i w mięsistym jej zadzie zagrało, niby z daleka harcownicy na łowach bekali.

Raczysz żartować. To nie jest Utopia za czasów niezaćpanej jeszcze Okrentowéj. poza tym jakby moli nie wpuścić kogoś, kto jest dobrym znajomym ich medium reklamowego – rzekła zdejmując ręce ze stolika na którym ułożyły się literki NIESMELIBY TAK NIKDY i głaszcząc sowę.

[hrabina Roletti apropo selekcji w Glamie]

– Toż to moja miła powinowata, Sra. Carmencita Lues de Méndez y Ropa! Jakżeż zdrowie? – Podpytywała, skandując, doña Simoña Influenza de Vargas, podszczypując znikomo wyrzut, co na jej pełne usty wychynął bąbliście, niby skwarka na krągłym zakwitająca pierogu. – Czy lepiej? Tuszę, iż nasz dochtór Juyoza zapisał jakie serum lubo nasiadówki, a skutek ich już bliski a ostateczny?

Z przykrością muszę panią poinformować, że cierpi pani na gangrenę martwiczą włosów spowodowaną przez pasożyta z gatunku ziarenkowiec wykisły. Musimy pani amputować fryzurę i wdrożyć leczenie żarnowe celem zmielenia ziarenkowców na mąkę, z której będzie można potem poczynić frymuśne wypieki.

 

– Niektórzy jak się odezwą, to całkiem tak jakby pryśnięcie odświeżaczem do kibla.

– Stwierdzam,  że niektórzy mają wysoki próg żartu.