– A to co za ciacha?

– Po stopniu strzaskania na solarium sądząc, jakieś brownies. Chyba bracia, może bliźniacy.

– Pewnie chodzą tu gdzieś na siłownię.

– Owszem, a potem wracają do wypasionej fury.

– Zaparkowanej przed ogródkiem gejowskiego baru? Może nasi?

– Wątpię, raczej autoseksualni. Przychodzą i we własnym towarzystwie zjadają przed samochodem kurczaka z ryżem.

– Ale mają stylówę. I przedarte koszulki, i włosy trefione, i wszystko.

– Może realizują jakiś grant z ministerstwa kultury pod hasłem „Ocalmy pamięć o latach 90.”?

Zögernd, leise,
In des Dunkels nächt’ger Hülle
Sind wir hier.
Und den Finger sanft gekrümmt,
Leise, leise,
Pochen wir
An des Liebchens Kammerthür.

Doch nun steigend,
Schwellend, hebend,
Mit vereinter Stimme, laut
Rufen aus wir hochvertraut:
Schlaf du nicht,
Wenn der Neigung Stimme spricht!

Sucht’ ein Weiser nah und ferne
Menschen einst mit der Laterne;
Wie viel seltner dann als Gold,
Menschen uns geneigt und hold?
Drum, wenn Freundschaft, Liebe spricht,
Freundin, Liebchen, schlaf du nicht!

Aber was in allen Reichen
Wär’ dem Schlummer zu vergleichen?
Drum statt Worten und statt Gaben
Sollst du nun auch Ruhe haben.
Noch ein Grüßchen, noch ein Wort,
Es verstummt die frohe Weise,
Leise, leise,
Schleichen wir uns wieder fort!

 

 

– Myśmy mieli chyba przyjemność ze trzy razy.

– Pięć.

– Skąd wiesz?

– Jak jest mi dobrze, to liczę.

 

 

– A to co?

– Gin.

– Czemu akurat gin?

– Żeby przyszły dobre duchy.

– Od ginu? Jakie?

– No, dżiny!

– Aaa, chcesz, żeby ci poszedł dym z lampy!

 

 

– Co to było, że cię tak wygło?

Ta taka hawajska gra, jak to się nazywa… Lanugo… Lumbago?

– Limbo!

– Wygląda tak samo jak lumbago, tylko przeciwny kierunek wygięcia.

 

 

– Tak sobie podsłuchuję te stare wykonania pasji, które puszczasz, i myślę, że Wagner wcale nie był taki oryginalny. Bynajmniej nie musiał sam różnych rzeczy wymyślać – on te rozlewiste akompaniamenty i mocarne chóry po prostu słyszał w salach koncertowych, jak grali… baroczki.

– Moim zdaniem to brzmi świetnie, a nie jakieś histeryczno-neurotyczne podrygi tak zwanego wykonawstwa historycznego.

– Ależ zgadzam się w pełni. Tylko tempo jakieś takie pogonione.

– Pogonione? Moim zdaniem w sam raz.

– Skąd: jest tylko dwa razy wolniejsze, a mogłoby być trzy razy wolniejsze.

– Czekaj, zaraz wejdzie chór.

– O, już wszedł. Brzmi jak ze śpiewaków norymberskich. I to tych z trzydziestego piątego!

– Czemu lektor w tramwaju mówi „Warsaw Rising Museum”? Myślałem, że „powstanie” to uprising, a rising to takie… No, zwykłe wstanie.

– No, bo Polska wreszcie wstała z kolan.

 

 

 

– A co to leci?

After Midnight.

– Nie znam. To nie dla mnie. Nie te lata.

– Właśnie. After to ja mam we własnym łóżku z nadzieją, że się obudzę rano z kimś ładnym.

– A ja z nadzieją, że się w ogóle obudzę.

 

 

 

– Byłem dziś na poczcie, dostałem kruka…

– No to nieciekawie, ci powiem, gdzieś ty się tak zadłużył? Przecież mieszkanie kupiłeś za gotówkę…

– CZARNEGO KRUKA! Takiego, co gołębie odstrasza, na balkon, znajomi sobie już z nim sesję na instagrama zrobili!

– Tak sobie myślę, że ja to jestem prawdziwym Polakiem.

– A to czemu?

– Bo celebruję tradycyjną polską gościnność.

– Tak? A w jaki sposób?

– Dla gościa zrobię wszystko!

– Wielu nie rozumie werdyktu jury. Że nagrodę dostał  facet piszący jednozdaniowe wiersze – kawałki, które równie dobrze można by przeczytać w programie telewizyjnym albo usłyszeć w warzywniaku.

– Może towarzystwo w jury było tak międzynarodowe, że wybrało to, co najlepiej wypada w Google Translate…?

Chłopcy lubią się bawić rzeczami twardymi, które można rozebrać, natomiast dziewczynki wolą się bawić rzeczami miękkimi, które trzeba po prostu przytulić.

[Jan Duda, źródło]

*

Klient poprosił o nowoczesne wnętrze z zachowaniem klasycznego designu, ale z poczuciem estetyki. W HOMO DECO zdecydowaliśmy się na dwa mocne akcenty – męski klubowy i delikatny lekki kobiecy. A w efekcie wyszło nam takie obłędne, mega ciepłe i przytulne wnętrze.

[źródło]

*

Urodził się w Grudziądzu, a studia wokalne rozpoczął chyba u … Pana Boga. To pozwoliło mu śpiewać piosenki na podwarszawskich estradach już w 1941 r.

[Teatr Wielki–Opera Narodowa, źródło]

*

Miłosna historia utrzymana w duchu rodzącego się sentymentalizmu wciągnęła mnie swą treścią do świata opisywanego przez Rousseau. Opowieść o niespełnionej miłości i wyrzeczeniach bardzo mi się spodobała i była wspaniałą towarzyszką w podróży pociągiem.

[źródło]

*

Widok na Wysranki z Wyżniej Kiry Miętusiej

[źródło]

*

„Żywa woda” to płyn wysokoustrojowy o odpowiednich parametrach biologicznych. Woda ta posiada właściwości fizykochemiczne, mające przede wszystkim wpływ na optymalizację płynu fizjologicznego. Zawiera też odpowiednie pH, tlen, antyoksydanty, elektrolity i odpowiednią strukturę. Parametry te powodują, że organizm jest na bieżąco filtrowany i oczyszczany – tłumaczył PAP diagnosta Miasta Kobiet Radosław Zakrzewski.

[Dziennik.pl, źródło]

*

Péter Esterházy nie żyje. Wielki pisarz, hrabia, kibic i geniusz miał 66 lat

[Krzysztof Varga, źródło]

*

Maria Konopnicka jest ofiarą jednego z największych fałszerstw polskiej historii literatury. W rzeczywistości pisarka była bowiem postępową, samodzielną lesbijką niestroniącą od licznych romansów z młodszymi mężczyznami.

[Michał Zygmunt, źródło]

–  Stwierdziła dowcipnie, że ma kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem.

– Chyba z pisaniem ze zrozumieniem.

 

—————————————————

* Stan konta oka to 6800 zł za 16 miesięcy ciężkiej pracy.

– Ile dałbyś mi lat?

– Nikomu nie daję.

– No ale ile.

– Masz, ile masz; ilekolwiek ci dam, zwiększy to tylko twój wiek.

– Nic się nie zmieniasz.

– Ty też.

– Ostatnio mi to też mówiłeś.

– Ty mi też.

– To też.

– A to?

– To chyba nie.

– Czyli nie przepadasz.

– Nie, ale co kto lubi.

– Albo nie lubi, ale da się zmusić.

*

– Noc jeszcze młoda.

– Jeszcze nie wstał dzień. Słowik to, a nie skowronek..

– Więc tak na niego mówisz!

*

– Czemu masz na koszulce napisane „Hunk for hire”?

– Żebym mógł skłamać dwa razy, jeszcze zanim nawiążę z kimś rozmowę.

– I co, jakiś ładny ten chłopak?

– Tobie by się podobał. Ale to niestety jedno z tych ciotowideł  z pierścionkiem różańcowym.

– Orrany, typ oazowy? Kleryk z gitarą byłby dla niego parą?

– Tak, a jego hobby to haft geometryczny.

– I co tak haftuje, Maryjkę, Jezuska?

– Owszem, haftuje. Ale robi też ciekawe rzeczy, takie abstrakcje.

– To, co wymieniłem, to abstrakcje.

– Panie, nie strasz pan doktoranta. Nade mną egzamin z fizolofii wisi jak miecz Demostenesa…

– Herostratosa!

– No i złapałem Pana na braku erodycji. Się mówi: Heterostratosa. Jeśli już.

– Zatem poprzestanę na erotycji. To połączenie Erosa z erozją, wielce au courant!

– Erozja… to chyba jakieś dziewczyńskie imię. Już słyszę to uszyma duszy: Erozjo czy będziesz mą, o luba?

– Eros ruszanopalca!

 

[por. śp. Instytut Fizjologii Plastycznej]

– Znasz „I love you more than…” game?

– No raczej.

– I love you more than scat movies!

– I love you more than lesbian amputee fisting!

– I love you more than drink of seven dwarfs piss!

– I love you more than efukt!

– I love you more than Beata Kozidrak’s new song!

– Ja wszystko rozumiem, ale don’t be disgusting.

 

– Mnie się w tym zestawieniu rozmaitych flag LGBT podoba rozróżnienie na „osoby homoseksualne” i „lesbijki”.

– Widać kryptoheteronormatywne podejście autorów tego zestawienia – „lesbijki” są najwyraźniej bardziej męskie od „homoseksualistów”, więc ich pociąg do kobiet (takich długowłosych) to przejaw ich… heteroseksualizmu!

*

– Tylko co zrobić, gdy ci ze trzy flagi  pasują? Co? 

– Trzy flagi naraz? Rozedrzeć się!

– Albo rozedrzeć flagi i je zszyć razem w jedną.

– Human centiflag!

[dyskusja à propos zestawienia flag LGBT na stronie organizatorów Parady Równości]