– Wiesz, co kiedyś było w miejscu, gdzie dziś jest Uniwersytet Muzyczny? Cyrk!

– Może jeszcze powiesz, że tam, gdzie dziś jest opera, był burdel?

– Nie, targowisko!

– To się niewiele zmieniło.

– Nie ogarniam godzinowego systemu rozliczania pracy nad tekstem. To zresztą system dla uczciwych ludzi – przecież każdy może ściemnić, ile nad czymś pracował.

– Ja tam wolę, żeby płacili od litery, a za literówki dawali po litrówce.

 

 

– Dziewięć lat temu – moja pierwsza wypłata w TVP.

– Co to za waluta TVP?

– Zły szeląg, względnie srebrniki.

– Dzisiaj sobota, imieniny…

– …Kota?

– Nie! Imieniny kokainy!

– Wszystko jedno. Ważne, żeby się rymowało.

 

 

– Zawsze mi się myli po hiszpańsku barato i borracho.

– A co to znaczy?

– Odpowiednio „tani” i „pijany”.

– W sumie nie mówiłbym tu o pomyłce…

 

 

Ukraińska wódka ziołowa (39%) o sprytnej nazwie BALZAMUM VIGOR – „Balzam Wihor dla peroralnoho zastosuwannia”.

Z tyłu butelki wskazania do stosowania produktu: w dolegliwościach fizycznych i emocjonalnych, stresie i osłabieniu układu wegetatywnego  oraz dla poprawy odporności. Dawkowanie: dorośli – 2 do 3 razy dziennie po 20–30 ml podczas posiłku przez 7–30 dni. Kurację powtórzyć po upływie 5–7 dni.

Krótko mówiąc: źle się czujesz, to pij blisko setkę wódki codziennie przez miesiąc, potem tydzień przerwy i od początku. To dawkowanie u dorosłych – ciekawe, jakie jest zalecane dzieciom?

 

– Przyszłe wydatki dobrze jest od razu zanotować sobie w głowie i odliczać je od bieżącego stanu konta. Traktować te pieniądze, jakby już ich nie było. Dzięki temu, kiedy przychodzi moment ich wydania, człowiekowi nie żal, bo już o nich zapomniał, dawno pogodził się z tym, że nie będzie ich miał.

– To jak ze związkiem?

– …

– …?

– … Tak.

 

 

– Co to jest za gnomenreigen? Taniec podstarzałych Niemców stojących w kolejce do kibla w Filharmonii Berlińskiej i przestępujących z nogi na nogę, chociaż jak już dobrną do pisuaru, to nastąpi pauza generalna?

– Ale posłuchaj, jakie piękne skrzypeczki!

– Tia… Ledwo coś tam piłują. To ta prostata. Coś tam zaczyna ciurkać…

 

 

– Ojej, i zmiana nicka? Co to się zadziało?

– Małe rewolucje w internetach.

– A poprzedni był zly?

– Nieee, nie był zły, chciałem po prostu coś nowego.

– Czasem się chce, to prawda. Ja wtedy przystrzygam brodę o 10% i jestem pod wrażeniem, a nikt inny tego nie zauważa.

 

 

– Zaraz lecę na koncert do Iranu.

– O, do Iranu! Nie zgwałcą cię tam?

– Troszkę się obawiam tego wyjazdu, z wielu względów. Jadę grać koncert z okazji… stulecia…. niepodległości…

– Ja też bym się obawiał… trochę… Ale wiesz, tam facetom nie trudno o powodzenie. Pod warunkiem, że mają zarost. Zobacz, co ostatnio przeczytałem o wąsatej łamaczce męskich serc.

– Więc jako mężczyźni mamy tam bardzo do przodu!

– Czytałeś? Trzynastu chłopa się dla niej zabiło! Z miłości i pożądania!

– Wysłać tam Krychę Pawłowicz, to cały naród się powiesi!

 

– Padłem wczoraj spać o 21.00 jak jakiś dziadzio. Zbliżają się moje 25. urodziny i czuję się stary.

– Fakt, że w wieku 25 lat czujesz się stary, to najlepszy dowód na to, że jesteś jeszcze bardzo młody!

 

 

– O, to znaczy, że dobra ta książka? Co to?

–  No nie wiem czy dobra, są różne opinie co do autora, więc nie wiem, czy nie wstyd upubliczniać.

– Ojoj, hepatitis M…?

– A dlaczego zaraz hepatitis?

–  Bo zaawansowane zapalenie wątroby może prowadzić do encefalopatii… Ale spoko, każdy ma jakieś swoje grzeszne przyjemności. Ja na przykład przeczytałem ileś książek Cobena, a nawet (i tu naprawdę się wstydzę) Piekary…

– No, ja przeczytałem Mroza, a to podobno passé, choć bardziej się wstydzę Bondy.

– Mroza to taki wstyd częściowy – należy go podzielić przez liczbę osób piszących jego książki, wyjdzie pewnie 1/12 wstydu, a to już nie wstyd. Z Bondą gorzej, bo ona chyba sama i z przekonaniem.

– Koniuga to wszak samica konia jest…

– A ich dziecko to koniak? Bo wszak to jest samiec wszy…?

– No jak nie jak tak!

– Wszak może to być także dziecię samca wszego.

– Mam tu pewną wątpliwość. Bo jakże tłumaczyć wtedy znaczenie frazy: „Bo się narodził Zbawiciel, wszego świata wybawiciel”. Świat ten nie jest zbyt miły, fuckt.

– Hm, wszy świat nie jest miły dla ich żywicieli – ale same weszki może mają heheszki?

– Biorąc pod uwagę anatomię wszy, to krzyż bardziej przypominałby gwiazdkę „*”…

– Z angielskiego: asterisk. Czyli gwiezdne ryzyko!

 

 

– Słowo „koniugacja” pochodzi od łacińskiego określenia związku, przyjaźni, małżeństwa; „deklinacja” – od schyłku, skrętu, odejścia, odbicia. Ech, ta gramatyka.

– Też mnie to zastanawiało. W węgierskim jest jedno słowo dla obu czynności – ragoz, dosłownie:  końcówkować.

– Jak doskonale łączy to ideę zbliżenia i następującego po nim oddalenia: wykońcówkować się, i tyle!

 

– Co oni tak wszyscy z nadejściem jesieni polikwidowali profile?

– Może sobie poznajdowali facetów i teraz żyją w monogamicznej idylli, która potrwa nawet miesiąc albo trzy?

– Albo po prostu wszystkie trutnie wyzdychały na zimę…

 

– A jakie wrażenie zrobiły na tobie umiejętności młodych śpiewaków z warszawskiej uczelni?

– Wiesz co, myślę sobie, że tutaj to aż strach beknąć albo pierdnąć, bo zaraz cię immatrykulują na wydział wokalny…

– Uważałbym też z kasłaniem i kichaniem, bo ktoś może pomyśleć, że to najnowszy utwór Agaty Zubel i dać ci za niego nagrodę albo od razu przekazać kierownictwo katedry kompozycji…

– Określanie Kościuszki mianem polskiego kompozytora romantycznego jest na wyrost – to jak powiedzieć, że Chopin to polski pisarz, bo zostawił po sobie listy, albo poeta, bo wpisał komuś rymowankę do sztambucha

– Chopin był malarzem, ty… Ty człowieku jeden! Nie znasz się! Tworzył obrazy dźwiękami malowane!

– WIERZBAMI MALOWANE MAZOWIECKIMI NA SERCACH NASZYCH TWORZYŁ!!!

– POLSKIMI wierzbami mazowieckimi…..! Jeszcze ktoś pomyśli, że francuskimi…

– Na francuskim to on bruku, paryskim, malował. W barwy narodowe malował, prasłowiańskie święte.

– No! Teraz to wszystko ma sens!

– Wiesz, bo żeby życie miało sens, to trzeba żyć dla idei! Dla JIDEJI!

– Dla DŻEDAJ.

– DżeDEJ. Na horom curke!

– Ekspertka ds. seksualności stwierdziła jakiś czas temu, że rodzice powinni prosić dziecko o zgodę, zanim zmienią mu pieluchę.

– To ja jestem gwałcicielem – zmieniam nawet w obliczu zdecydowanego protestu.

– Ja na Twoim miejscu już bym założył jakiś fundusz na przyszłą terapię PTSD u dziecka…

– Potrącę z przyszłego kieszonkowego.

– W sumie, jak się zastanowić, będziesz brać od dziecka pieniądze za to, że ty albo ktoś gmera mu wbrew jego woli… Czy to nie podpada pod stręczycielstwo?

– W końcu jestem z Pruszkowa.