Archives for posts with tag: absurd

–  Pewien człowiek wyjechał na długo i zostawił starego i chorego owczarka pod opieką przyjaciela. Niestety, pod nieobecność właściciela pies dokonał żywota. Przyjaciel zadzwonił z tą smutną wiadomością i otrzymał instrukcje. Otóż właściciel postanowił był przekazać zwłoki psa wydziałowi weterynarii SGGW i trzeba je było tam zawieźć. Miał do tego celu już przygotowaną walizkę, w którą należało psa zapakować i dostarczyć komunikacją miejską na uczelnię. Przyjaciel więc umieścił psa w walizce i wtaszczył do autobusu, umyśliwszy sobie, że zapytany o to, co przewozi, powie, że komputer (to były lata dziewięćdziesiąte, więc taki sprzęt dużo ważył i zajmował sporo miejsca, wiesz, monitory, nie monitory itp.). I faktycznie, wpadł na znajomego, który zapytał, co tam ma w walizie, więc powiedział, że komputer właśnie. I tak jadą sobie, jadą. A kiedy autobus zatrzymuje się na przystanku i otwiera drzwi, jakiś typ, który podsłuchiwał rozmowę, z przyczajki chwyta walizkę, porywa ją i ucieka w długą, przekonany, że oto zdobył kosztowny sprzęt.

Takie nazwiska tylko w Krakowie.

 

Deflorian

– Ciekawe, nigdy nie pytałem go, czy jego jamnik jest Żydem.

– To by było: nie dość, że jamnik, to jeszcze Żyd.

A propos poprzedniego wpisu: rozpowszechnił się ostatnio zwyczaj nazywania majowego długiego weekendu majówką. Idąc za ciosem, proponuję nazywać długi weekend bożocielny piknikiem, a Wigilię – pasterką. Okolice Wszystkich Świętych i Zaduszek zaś swojsko – mogiłką. Urlop można by określać mianem wyjazdu, niezależnie od tego, jak się go spędza, zimę nazywać sanną, niezależnie od pogody, pracę – stresem, narty – złamaniem nogi, pieniądze – zakupami, niedzielę – odpoczynkiem, a tydzień – dla przykładu poniedziałkiem:

– Odpoczynek spędzam dosyć pracowicie i w trakcie wyjazdu nie ruszam się z domu na krok, bo będę musiał zaglądać do stresu. Zresztą i tak strasznie deszczysta sanna i złamanie nogi nie wchodzi w grę.

– Ja wziąłem sobie wolny czwartek i piątek w tym poniedziałku, bo rodzice organizują pasterkę. Nie byłem u nich od mogiłki, a chcą pożyczyć zakupy.

Wybrane frazy z wyszukiwarek, po których trafiano ostatnio na mrówkodzika. Ciekawsze wytłuszczam.

 

takie kurestwo mnie brzydzi

najsmutniejsze puo

krystalicznie czyste powietrze w puszce

rubaszki wiki

srom niewieści przykłady

rejczel slang gejów

sex laseczki zdejmicie majteczki

zamień pałkę na fujarkę film

grafika kartek do zapisków

przyslowia taca drinki

bosko.owłosiona.klata.kumpla

cycki kasandry

dnb maska przeciwgazowa logo

wierszyki o tlenku węgla

vicekonsul urugwaju stary hrabia

– Dobrze śpiewa, co chcesz.

– Dobrze, ale Agnes Baltsa ma zadaniowe podejście do śpiewania. Gdyby jej dać zadanie: jedziemy na sawannę i masz upolować pięć antylop, to ona by to zrobiła.

 

 

 

Przypomniało mi się, jak kiedyś na lekcji biologii w liceum na prośbę (świrniętej skądinąd) nauczycielki o wymienienie trzech warzyw bogatych w betakaroten odpowiedziałem:

– Marchew, marchwia i marchewka.

I dostałem ataku śmiechu. Ona zaś wpadła w furię.

Chodziłem potem po szkole i na różnych ogłoszeniach i wywieszkach dopisywałem „marchwia”.

Oraz skromniejsze, zapamiętane przez mrówka z czasów liceum cuda łacińskie (są w słowniczku łacińskim Kumanieckiego z lat 80-tych):

adhinnio – rżę do drugiego konia

conmingo – oszczać

promissus – 1) długi, 2), zwisający, 3) wiele obiecujący

jak również greckie (z podręcznika do greki A. i K. Korusów):

peritympanidzo – ogłuszam uderzeniem w bęben

apygos – bez zarysowanych bioder

laktidzo – piętą lub nogą, lub kopytem uderzam

prosoureo – osikuję

symbaino – stoję ze złączonymi stopami

lithiao – cierpię na kamicę pęcherza

Wybrane starogreckie i łacińskie słowa (autentyki), wybór z pomieszczonych na martwej już niestety stronie Instytutu Fizjologii Plastycznej prowadzonej niegdyś przez studentów filologii klasycznej z UW:

melanosyrmaios, on (gr.) noszący szaty z czarnym trenem i używający środków przeczyszczających

orthro-phoito-sykophanto-diko-talaiporoi tropoi, hoi (gr.) sposób życia sykofantów wychodzących o świcie, aby dręczyć ludzi procesami sądowymi

skorodopandokeutriartopolis, idos, he (gr.) sprzedawczyni czosnku i chleba w zajeździe, oberży

proktopenteteris, idos, he (gr.) „pośladkowa pięciolatka”, rozpusta odbywająca się co pięc lat

hippomanes, eos, to (gr.) 1. bieluń dziędzierżawa, roślina pobudzająca konie 2. narośl na czole nowonarodzonego źrebięcia (używana do wzbudzania miłości) 3. śluz maciczny grzejącej się klaczy (używany do czarów)

sphragidonychargokometes, ou, ho (gr.) leniwy długowłosy pięknoduch zajmujący się swymi pierścieniami i paznokciami

strangurikos, e, on (gr.) skłonny do bolesnego oddawania moczu

antapoperdo (gr.) skopcić się, puścić bąka w odpowiedzi na coś

temptabundus 3 (łac.) naokoło macający

alipilus, i m (łac.) niewolnik, który wyrywał (lub usuwał) włosy pod pachą

Trudno się oderwać. Jeden z ciekawszych dokumentów, jakie widziałem w ostatnim czasie.

Warto obejrzeć całość (pozostałe dwie części gdzieś obok) i inne filmy też. Najciekawsze będę pewnie pomieszczać. [Ukazał Wiewiór.]

Gdy Mmm mieszkał jeszcze u rodziców ze swoją suczką, miał pewien kłopot – zaloty mieszkającego pod jednym dachem psa, który się z nią był rozmnożył, i to więcej niż raz. Nie chciano więcej szczeniąt, głównie w trosce o zdrowie owej suczki. Nabył więc drogą kupna specyfik niwelujący nęcące wonie wydzielane przez suki o następującej nazwie:

DYSTANS – DEZODORANT DLA SUK

Od tej pory nie jestem w stanie nie pomysleć o tym, ilekroć słyszę słowo „dystans”.

——————————————————————————-

Oo, znalazłem to właśnie na necie:

Pardwa, milczący od bodaj 2 miesięcy, wysyła nagle do mrówk smsa za dziesięć pierwsza w nocy:

„Zatańcz ładnie”

Mrówk jechał autobusem nocnym N31 z Mokotowa do Centrum. W połowie drogi kierowca zatrzymał pojazd, zostawiając włączony silnik, wyszedł i udał się do apteki. Dokonał zakupów, wrócił i – jak gdyby nigdy nic – jechał dalej.

Profesor D., nobliwy wykładowca historii kościoła na UKSW, podczas przerw między wykładami przepisywał w bibliotece gazety. Mówił, że nie ma czasu czytać ich teraz, to sobie przepisze i poczyta w domu.