Archives for posts with tag: Agata Christie

Jak zwykle podczas pobytu u rodziców wracam sobie do dawno nieczytanych książek. Tym razem sięgnąłem po wysłużony egzemplarz „Nocy w bibliotece” Agaty Christie (przeł. Edyta Sicińska-Gałuszkowa). I czytam, marszczę w wannie, jak mawia Vrublini.  Zdzierżyłem kilka pierwszych rozdziałów.

Słowo „telefon” i „telefonować” na niecałej stronie użyte w sumie 9 razy. „Trup leżał w bibliotece!” (jakby powinien był leżeć w bawialni). „Spotkałam go w Paddington [jak szedł na pociąg]”. „Panie pastorze”. „To straszne dla pani” (w ramach kondolencji). Z jednej strony Dolly, Jane, Josie, z drugiej Józefina, Bazyli. „Zrobiła to straszne odkrycie”.

Ale odpadłem, kiedy zobaczyłem autorski pomysł na tłumaczenie ma’am (w ustach niezbyt rozgarniętej pokojówki). Tłumaczka proponuje… „prosz’pa”. Podczas gdy mamy przecież po polsku  „pszę pani” albo „proszę panią”… Apostrofy, takie polskie; inwencja, taka nieodparta. I mówimy o przekładzie, który po raz pierwszy ukazał się w 1947.

Kurtyna, prosz’pa.

– Pamiętasz, jak się nazywało to fikcyjne księstwo z Dynastii?

– Baklawa?

– Baklawa! Nie, to chyba jednak była Mołdawia.

 – Aa, to Agata Christie sobie wymyśliła Hercosłowację ze stolicą w Ekareszcie, z królową Waragą i premierem hrabią Stylpticzem.

– I noszącego typowo polskie nazwisko polskiego asa wywiadu, majora Glydra*.

————————————————————————————-

* Patrz major Glydr w słowniczku.

– Agata Christie o życiu po pięćdziesiątce:  „Jakże rozkoszowałam się ową drugą wiosną, która nastaje, kiedy człowiek kończy z życiem uczuciowym, z budowaniem związków, kiedy nagle – powiedzmy, po pięćdziesiątce – odkrywa zupełnie nowy świat, wypełniony myśleniem, studiami, lekturą. (…) Przez dłuższy czas życie osobiste pochłaniało całą energię, teraz znów można się rozejrzeć dookoła.”

– Czy ty nie masz wrażenia, że po trzydziestce już też tak jest? No, może nie z miłością, nie z życiem osobistym, ale z seksem.

– Seks? Seks? Jaki seks? Co to jest seks? Słyszałem kiedyś, że ludzie coś takiego uprawiają.