Archives for posts with tag: aleksandryn

– Możemy się poznać. No i jak będzie?

– Co będzie, to będzie, i tyle. Lub więcej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

When they answered the bell on that wild winter night,

There was no one expected – and no one in sight.

Then they saw something standing on top of an urn,

Whose peculiar appearance gave them quite a turn.

All at once it leapt down and ran into the hall,

Where it chose to remain with its nose to the wall.

[…]

In the night through the house it would aimlessly creep,

In spite of the fact of its being asleep.

It would carry off objects of which it grew fond,

And protect them by dropping them into the pond. […]

[Edward Gorey,  The Doubtful Guest]

M. S.-C.

To okno zgasło już i ogień lampy mdły
Dyktuje chwiejny krok kolejnych ruchów rąk,
Co w górę oraz w dół nadają nikły rytm
Substancjom których gniew wypełnia rurek spląt,
Bo tak nakazał im zwyczajny ludzki spryt,
Gdy pracy słony fakt w ten wąski wstąpił kąt.
Cóż, słońce zaszło już, a szyby ślepy blask
Tak ostro w ciszy brzmi, bo sens swój stracił smak.

Lecz jeszcze chociaż raz – powtórzyć ręki ruch,
Wypełnić mrokiem pięść retorty, dolać coś,
Nad palnik przenieść szkło i mocno skupić słuch,
By zanim zawrze płyn odstawić go na bok,
Choć za oczami tkwi bolesny, sztywny słup,
A do przelania jest: tak dużo, dużo ton.
I czasem gdzieś w tym śnie, jak świadomości ślad,
Przebija poprzez ból raz polon, a raz rad.

(znalezione tutaj)

– Nic nie ma w Warszawie i tylko się zmarznie.

[z rozmowy telefonicznej zasłyszanej w wkd]