Archives for posts with tag: aliteracja

– W książce pojawia się sformułowanie desiderio dell’immortalità. Zastanawiałem się, jak to przetłumaczyć.

– „Pragnienie nieśmiertelności”.

– Jasne, ale mamy tu zbieg „nie–nie–nie”. Brzmi mało przekonująco.

– To „marzenie o nieśmiertelności”?

– Lepiej, ale tu z kolei jest „nie–o–nie”. Zupełnie jakby te współbrzmienia chciały nam coś powiedzieć o meritum sprawy…

 

– To byłeś ty wtedy w Stanisławowskim?

– Nie chodzę do teatru…

– Ale nie o to pytałem.

– A o co?

– A widziałem cię z takim jednym facetem.

– A co u ciebie słychać?

– A ty ciągle swoje.

– A ty nie swoje!

– Ty palisz?

– Nie. Powiedzmy, że miałem gościa.

– Co to za gość?

– A taki. Fajny. Niebrzydki, niegłupi, za młody, zamężny.

Czytając jakieś tam szkice krytyczne, przypomniałem sobie swoją niegdysiejszą mocno późnonocną analizę wiersza  Lotte. Pomieszczam we fragmentach, w obawie i w końcu.

 

zapały swe ostudź i żądzę swą schłódź

i wzwodów swych nie wzwódź i wstrzymaj swą chuć

 

co może się zepsuć to musi się psuć

co czułam gdyś bódł przestałam już czuć

 

więc proszę się nie trudź lecz raczej stąd pódź

i więcej mi nie słódź i nie mnie już łudź

 

[…] Polisyndeton w służbie paralelizmu składniowego współgra z regularnym tetrametrem taktowanym amfibrachami. Poniekąd onomatopeiczna figura etymologica, na którą nakłada się chiazm w drugim wersie, przez pozorny hysteron-proteron w trzecim prowadzi uwagę do enallage z piątego, a anafory środowego segmentu wiersza stanowią wrzeciono, wokół którego dogodnie tkają się paronomazje. […]

[…] Konsekwentnie poprowadzony rym wewnętrzny koresponduje z regularną średniówką formy endekasylabicznej, w nieco rzadszym – lecz nie mniej wszakże czarującym – układzie 6+5, a jambiczna kataleksa w czwartym wersie, tym bardziej zaskakująca, że pojawiająca się przed dierezą, a nie w wygłosie wersu, nadaje arsie męskiej szczególnego charakteru – zważmy, iż rzeczona sylaba nie znajduje w całym wierszu konsonansu, a bazuje na – nieco „narcystycznym” – asonansie. […]

[…] Szeroko stosowana aliteracja prowadzi do niejednoznacznych paronimii, a pozorny hyperbaton z ostatniego wersu okazuje się… anapestową emfazą! […]