Archives for posts with tag: alkohol

-To jest uczucie trochę jak po alkoholu…

– To znaczy pomaga?

– Chyba pomaga. I nawet lepszy, bo tańszy.

– No tańszy, ale nie do końca nadaje się jako zastępnik alkoholu. Bo przydaje się tylko w trakcie, przed – nie. To nie jest tak, że alkohol w łóżku jakoś specjalnie pomaga czy przeszkadza… On do łóżka doprowadza.

– To może się napijemy?

– W sumie mamy dobrą okazję. Chociaż to specyficzny napój.

– Czemu?

– Smakuje śmiercią, opowiadałem ci.

– Pachnie niewinnie.

– Fakt. Ale spróbuj, jak smakuje.

– Rzeczywiście, czuć grobem.

– Noo… Jest niesamowita. Lepiej ją pić powoli i w małych ilościach.

– Tak, śmierć trzeba sobie odmierzać po trochu…

– …Bo inaczej zgon następuje od razu.

– Co tam jest napisane? Sosnówko-śmierciówka?

– Że co? O czym ty mówisz?

– Tu, na butelce.

– A nie, pokaż, to jest sosnówko-świerkówka. Chociaż czekaj…

——————————————————-

Chodzi o napój z tego postu.

Rodzice wyjechali na weekend i poprosili mnie o popilnowanie domu i zwierząt. Zaprosiliśmy więc z Rabbiem w niedzielę dwoje znajomych na wczesny obiad w formie grillowej. Rodzice mają wrócić przed zachodem słońca.

– A co będzie jak nas przyłapią? Trzeba schować alkohol!

– Phi, jaki tam alkohol. Duzi jesteśmy, w tym wieku to schować trzeba karkówkę, bo będzie wykład, że cholesterol…

– A więc miałeś powodzenie!

– Srenie. Wcale nie powodzenie, tylko mocniejszą głowę.

– Gazda za dnia fiakrował, a jak fiakrował, to popijał, bo go częstowali, a potem, jak miał lepszą jazdę, to wracał i ganiał z siekierą po boisku* .

– Ale kogo tak ganiał?!

– W zasadzie żonę, ale bez przekonania. I niby krzyczał „Zabiję cię, zabiję!”, ale to tak raczej z ogólnego żalu do świata.

——————————————————-

*  boisko – w gwarze (np. małopolskiej): klepisko, gumno, część stodoły.

– Twarz mam do dupy, dosłownie i w przenośni.

*

– Ile płacę za te drinki?

– Pięćdziesiąt pięć.

– Za tyle to mógłbym mszę za ojca zamówić!

*

– Kulki analne, chcesz?

– Nie, ja tylko mówię dużo o nich.

*

– Nie dali ci serwetek?

– Dali, ale najpierw zlizuję większe kawałki.

*

– Poproszę trzy wściekłe psy, takie nie zmieszane.

– Wybacz… plącze mi się klawiatura. Troskę popijam. Troszkę.

Piątek wieczorem, tramwaj, szesnastolatkowie jadą na imprezę:

…Oni też tam będą, więc mamy dwie opcje: dobrze się bawić i bić albo źle się bawić i nie robić awantur…

– Jeszcze chwileczkę, ale już.

*

– Nie mam zwyczaju stawiać.

– Nie masz zwyczaju stawiać czy granic?

*

– Jesteś romantykiem, co?

– Noo, raczej tak.

– Widać, że romantyk. Nic tylko ci wielką czerwoną kokardę zawiązać.

*

– Rzuciła go.

– I co, zaczął pić, he he?

– Gorzej, przestał.

– Można na przykład iść do łóżka.

– Ale po co?

– No własnie, po co?

– Po to, że dlaczego.

– Dlaczego?

– Bo między “po co” a “dlaczego” czasem są tylko promile.

Frazy, po których trafiano w ostatnim tygodniu przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

 

czy panowie muszą tak napierdalać od bladego świtu mp3

dowcip o mrówkojadzie

porno szmacone pijane

małymi kroczkami do celu przysłowia

epistemologiczna dezynwoltura

prawdziwy mężczyzna przyjmie slowa krytyki do serca

maly do dzioba opowiadania erotyczne

czy chleb wpływa na stan upojenia alkoholowego

pitka ewy drzyzga

– Dużo pije?

– Bardzo.

– To alkoholizm w stylu słowiańskim czy anglosaskim?

– A jaka jest różnica?

– Anglosaski to codziennie trochę, a słowiański – co jakiś czas dużo.

– A, to oba.

– Jak to?

– Codziennie trochę, a co jakiś czas dużo.

Próbuję nalewki z młodych pędów sosny.

– Smakuje niesamowicie.

– Trochę taki syropek.

– Smakuje śmiercią.

– To blisko.

– Drga mi powieka. Magnez wezmę.

– To przez kawę, wypłukuje magnez.

– No, kawa i stres wypłukują alkohol.

– Alkohol?

– Alkohol wypłukuje magnez.

– Powiedziałeś, że stres wypłukuje alkohol.

– No to trzeba uzupełniać.

– Widzisz, że wyglądam jak z krzyża zdjęty. I się czuję.

– Było nie pić.

– Ale przecież mówię, że nie piłem!

– To było pić.

1. Μῆνιν ἄειδε θεὰ Πηληϊάδεω Ἀχιλῆος

zapuszczam włosy, bo za duzo pedałów się na łyso przerobiło niah niah

jak narazie jesteście w obozie przegranych, w obozie Memnona

bo jakby nie było świat to nie przypisy do Platona, a do Troi

2. „nie przysyłajcie kwiatów, przysyłacie wazony!”

BLAGAM! SZANUJ SWOJ CZAS I MOJ – NIE SMIEC WIADOMOSCIAMI TYPU:
-pozdro / pozdrawim
-fajne foty
-fajne wygladasz
-itp

3. podpisuję się pod tym (w połowie)

Nie lubię fajnych chłopców, wolę tych niegrzecznych, co to od nich wódką czuć i krzywo patrzy im z oczu. Alkoholowi mówię stanowcze „czemu nie?” a i zapalić sobie możemy…

4. prośba o wazony nadal aktualna

Pogadać mogę z każdym, nie zależnie od wieku czy wyglądu ale to musi być ktoś elokwentny. Nie lubię lizusów którzy co 2 zdanie piszą jesteś ładny itp.

5. dwukropek

żałuje, że urodziłem się : facetem, gejem. Bo każdy facet dla mnie z założenia i definicji to : chuj i świnia. Wyznaję jedną zasadę w życiu : Wolę cierpieć w samotności niż zaryzykować : chybioną znajomość, przyjaźń a tym bardziej związek.

6. od zapytania do eksklamacji

Czy są tu normalni chłopcy, czy tylko sami zboczeńcy, którzy myślą tylko o sexie i wykorzystaniu!

– My tam zawsze wpadamy tylko na jednego!

– No tak. Ale po siedmiu.

– To za co wypijemy?

– Za zdrowie?

– Za życie?

– To za co?

– Za późno.

Lata temu w Kanadzie. Zima, mróz, śnieg po kolana. Ojcu mrówkodzika padł akumulator, nie może odpalić silnika. Stoi więc gdzieś na poboczu zestresowany i zatrzymuje kolejne samochody, pytając:

– Excuse me, can you help me? I need some booze.

Kierowcy na dźwięk tych słów zamykają szybę i odjeżdżają bez słowa. O co chodzi? Dopiero któryś z kolei zatrzymany przygląda się przez chwilę i mówi z namysłem:

– You mean you need some boost?

%d blogerów lubi to: