Archives for posts with tag: Alzheimer

– Kumpel miał jakąś tam babcię w rodzinie i ona miała Alzheimera, i brała leki, ale paliła też papierosy, a podobno z lekami nie można, bo się dostanie zakrzepicy czy coś. Próbowali wszystkiego, aby przestała palić, ale nic nie pomagało. Kiedyś w końcu się wkurwili i schowali jej wszystkie papierosy, zapalniczki i popielniczki w domu. A ona zapomniała, że pali!

 

– Co się dzieje po zatruciu arszenikiem?

– Różne rzeczy, zaraz ci przeczytam. O, mam. Bóle brzucha, nudności, wymioty, biegunka, bóle głowy, wylewy do mózgu, utrata przyjemności, wstrząs i śmierć.

– Utrata przyjemności!

– Oboże, znowu bredzę. A nie, jednak mam rację, bo piszą, że w leczeniu takich zatruć stosuje się… BAL*!

————————————————————–

* Jak się potem okazało, BAL to skrót ot British anti-Lewisite, dimerkaprol, antidotum na luizyt.

– …No dobra, to ugotujesz makaron, okej?

– Mówiłeś, że chcesz z ryżem.

– Gdzie tam z ryżem. Mówiłem: cukinię i bakłażana z makaronem.

– Nie, powiedziałeś: kukurydzę i bakłażana z ryżem.

– Oboże, naprawdę? I ze śmietaną…! Nie zastanowiło cię to?

– Zastanowiło… Ale mówiłeś, że dawno czegoś takiego nie jadłeś, więc stwierdziłem, że masz to przećwiczone…

– Czy to już jest Alzheimer?

– Może być. To przez te słodziki.

– Ty i te twoje dietetyczne mądrości. Może jeszcze mam pijać koktajl z sałaty?

– Nie zaszkodziłoby ci. Łykasz tabletki, to mógłbyś pić, lepiej przyswajalne źródło magnezu czy potasu.

– Na co komu sałata? Z tego nic nie ma. Wysoka zawartość żelaza to przebrzmiały mit. Ja rozumiem, te ziarenka to zawierają witaminy, ale sałata?

– Sałata daje dużo energii.

– No tak, pewnie dlatego górnicy zamiast kanapek z boczkiem na szychtę biorą główkę sałaty.

– O, nie wiem… Mam! Zawiera błonnik i się powoli trawi, i to jest korzystne.

– Ja błonnika więcej nie potrzebuję, nie mam tego rodzaju problemów.

– Każdemu się przyda.

– Mi by się nie przydało. Jest dobrze, a lepsze byłoby tu zdecydowanie gorsze. No dobrze, a co z moim Alzheimerem?

– Może powinieneś brać na pamięć to… No to, czego nazwę zawsze zapominam.

– Postaram się pamiętać.

– Nie śmiej się ze mnie, że nie pamiętam, to jest dziwna nazwa.

– Tak, zresztą to i tak nie działa.

– Nie działa? No, to i tak nie ma jej po co pamiętać.

 

– A to co jest?…

– To jest pokrowiec od papierosa.

– Co?!

– No, jak się nazywa ten papieros, którym się chronisz przed deszczem.

– Parasol!

– A, parasol.

Dialog z udziałem babci i matki:

– Daj mi to, to tamto.

– A gdzie jest?

– Tam wiesz gdzie.

I się dogadują!