Archives for posts with tag: anegdota

Po poniższych frazach trafiano przez wyszukiwarki na mrówkodzika w ostatnim czasie (wytłuszczam najładniejsze):

 

opowiadanie kazirodcze

kuszenie agaty

film o gościu który cierpi na dwubiegunówkę 2012

mojĄ maksymĄ w Życiu jest szczeroŚĆ i prawda:)brzydze siĘ kŁamstwem…(na wiadomosci bez fotek nie odpowiadam)

dziś przyśnił mi się dom nie realny dom

jak się robi świnkę na facebooku

anegdota o niewiedzy

casanova klasztor porno

a scally po polsku co znaczy

lumpiary i pijaczki porno filmiki

oko odbytnicze

po schodkach do kariery

kibel wiewiora

rysunki dla dzieci sum

Tajny D. ukazał w komentarzach pod swoim wpisem cipofontannę z Łodzi, można ją zobaczyć tutaj. Monika Mo. przytoczyła zaś rozmowę dwóch starszych pań przejeżdżających tramwajem obok rzeczonej fontanny:

– Widziała pani, to na placu, widziała pani, co to przypomina!

– Widziałam, widziałam, i to do tego żydowska, bo w drugą stronę.

Skoro już o fonologiach, to taka anegdotka.

Nie miewał mrówk na studiach ambicji ocenowych, ale zależało mu na ocenach z dwóch przedmiotów, jego absolutnych koników, i to z fajnymi wykładowcami – chodzi o fonetykę opisową i fonologię angielską (patrz: poprzedni wpis) oraz fonetykę i fonologię francuską z bardzo sympatyczną prof. Alicją K. Poprawiałem czwórkę na piątkę. Profesorka zadała mi kilka pytań, ale widać, nie była pewna, czy ma mi tę piątkę ostatecznie dać (dysfrekwencja i dezynwoltura zamiast solidnego się przykładania ją turbowały). W końcu pyta:

 – Co pan wie o fonologii generatywno-transformacyjnej?

– Czytałem Trubieckiego, Chomsky’ego, Halle’a i Perlina i muszę przyznać, że niewiele zrozumiałem.

– Ja też. Ma pan piątkę.

Do żony krewnego mrówkodzika przyszła kiedyś jej teściowa. Miała na sobie nowo kupioną mało twarzową, dość kiczowatą garsonkę.

Teściowa staje przed lustrem i podziwiając się ewidentnie, pyta stremowaną i zakłopotaną młodą synową:

– No, kochanie, i jak wyglądam?

– Wygląda mamusia… korzystnie

 

Gdy Mmm mieszkał jeszcze u rodziców ze swoją suczką, miał pewien kłopot – zaloty mieszkającego pod jednym dachem psa, który się z nią był rozmnożył, i to więcej niż raz. Nie chciano więcej szczeniąt, głównie w trosce o zdrowie owej suczki. Nabył więc drogą kupna specyfik niwelujący nęcące wonie wydzielane przez suki o następującej nazwie:

DYSTANS – DEZODORANT DLA SUK

Od tej pory nie jestem w stanie nie pomysleć o tym, ilekroć słyszę słowo „dystans”.

——————————————————————————-

Oo, znalazłem to właśnie na necie: