Archives for posts with tag: antropologia

– Kto to napisał?

– Geoffrey Koziol z uniwersytetu w Kalafiorni.

– Kalafiornia? Bardzo mi się to podoba. A co to ma wspólnego z kalafiorami? Chodzi ci o wygląd ludzi tam?

– O ich głupotę.

– Ale kalafiory nie są chyba wybitnie głupimi roślinami.

– Ale  s ą  roślinami.

– Tak czy siak bardzo podoba mi się to określenie, Kalafiornia. Nie mogę się przestać śmiać. Brzmi, jakby tam hodowali kalafiory albo zajmowali się ich przetwórstwem na masową skalę.

– Bo się zajmują!

– Nie bądź taki surowy wobec Glenn Close.

Frazy z wyszukiwarek, po których w ostatnich dwóch tygodniach trafiano na mrówkodzika, co ciekawsze wyróżniam:

 

ślimak ślimak pokaż rogi a jak nie to wypierdalaj

nazwisko wiewióra czy sieę odmienia

kontaminacja obyczajów

seks matki z synem zapladnia kaziroctwo

ona sra na hodniku

popers albo poopers

zlote mysli zalobne    

analiza piczki

limeryk asperger

dalibóg azaliż przeto

stuła na konfesjonale

inkub nawiedzenia

loguje mnie na fellow otwiera stron i mnie wyrzuca

dydona i eneasz william christie postmodernizm

antropologia penisa

grube draq quin

przebranie za lemura

patrzy się na mnie chłopak w metrze

Ostatnie przedświąteczne zestawienie fraz z wyszukiwarek, po których trafiano na mrówkodzika. Nawet z akcentem bożonarodzeniowym!

 

w jakiej kolędzie sa słowa ” betlęta klękają ?

plemniczki

dydona i eneasz william christie postmodernizm

wierszyki o kurduplach

antropologia penisa

biskupi na łamach superexpressu

lumpiary sex kurewki

tańczące mrówkojady w swetrach

funeral blues – wystan hugh auden i co przedstawia ten i co opisuje

dupę wysoko

To prawdziwa antropologia poranka. Tak to się wszystko zaczyna. Z dokładnym rozpisaniem na kiedyś i dziś. Czas przeszły był jak betonowe koryto, którym płynęło się sprawnie w nowy dzień. Był jak ekscytujące oczekiwanie na nowe, nieznane, lecz z pewnością udane.  Czas teraźniejszy: rano wszystkie myśli są czarne. Porozłażone w różne strony, nie do okiełznania. Zegar swoje, my swoje. Powtarzalność czynności sprawia, że jeszcze bardziej nie panujemy nad rytuałem mycia zębów czy smarowania kanapki masłem.

[Sylwia Chutnik, felieton w „Polityce” (2869), do przeczytania tutaj]